Start-up Tanatos. Student z Łodzi chce założyć firmę usuwającą po naszej śmierci dane z Internetu. Jest finalistą konkursu EkSoc StartUp

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska
Podczas całego życia wprowadzamy do Internetu ogromne ilości danych. Po naszej śmierci wiele z nich zostaje. Rozwiązaniem tego problemu chce się zająć student informatyki na Uniwersytecie Łódzkim Krzysztof Smakowski. Niedawno został jednym z finalistów konkursu EkSoc StartUp.

Łódzki student Krzysztof Smakowski wymyślił start-up, który będzie zajmował się robieniem porządków w Internecie po naszej śmierci. Tanatos ma usuwać nasze dane, zdjęcia, filmy, konta w mediach społecznościowych.

O tym, jak duży i jak skomplikowany jest to problem łodzianin dowiedział się, gdy po śmierci kolegi musiał uporządkować jego sprawy w Internecie.

- Cyfryzacja opanowała każdą dziedzinę naszego życia. Każdego dnia zostawiamy po sobie w Internecie olbrzymią liczbę śladów. Dzisiejsi młodzi ludzie przez całe swoje życie zostawią tych śladów jeszcze więcej - mówi Smakowski. - A nikt by chyba nie chciał, żeby jego zdjęcie zostało po śmierci wykorzystane przez hakerów do tworzenia wirtualnych tożsamości i dokonywania za ich pomocą przestępstw - mówi Smakowski.

Dlatego chce stworzyć firmę, która będzie zajmowała się usuwaniem naszych śladów z Internetu. Dodatkowo, za zgodą rodziny, z wybranych zdjęć, filmów i wiadomości będzie mogła stworzyć wirtualny pomnik po zmarłym użytkowniku sieci.

Smakowski zgłosił swój projekt na konkurs EkSoc StartUp. Został jednym z 12 finalistów. Teraz szuka osób, które pomogą mu rozwijać go z technologicznie i biznesowo. Docelowo ma powstać bowiem system informatyczny, który będzie mógł automatycznie wyszukiwać dane zmarłych i je usuwać.

O tym, że problem nie jest wydumany świadczy historia zdjęcia tragicznie zmarłej w wypadku samochodowym Krystyny Backiel, działaczki społecznej z Łomży. Po jej śmierci stało się popularne wśród twórców memów jako tło do serii komentarzy z hasłem "Popatrz Bożenko...". Na zdjęcie nacięli się nawet łódzcy urzędnicy, którzy umieścili je na oficjalnym profilu miejskim na Facebooku w kontekście remontu ulicy Jaracza. Zdjęcie zdjęto po protestach mieszkańców.

Zgodnie z przepisami użycie czyjegoś wizerunku po śmierci może być przez rodzinę uznane za naruszenie dóbr osobistych. Bliscy mogą w tej sytuacji dochodzić swoich praw w sądzie.

Część portali pozwala użytkownikom na podjęcie decyzji, co stanie się z kontem po ich śmierci. Na przykład popularny Facebook daje opcję zamknięcia konta, zmienienia go w konto typu "in memoriam" i wyznaczenia pośmiertnego opiekuna konta. Jedak wielu młodych użytkowników Internetu przy zakładaniu konta o tym nie myśli.

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Podziwiam profesjonalizm ubezpieczyciela łódzkiego San a wiwat za wystosowanie po latach pism o zapłacenie kilkuset złotowego odszkodowania na nieaktualny adres i w dodatku osobie zmarłej, w związku z czym jak to określono w piśmie - braku reakcji , podano dane osobowe tejże osoby na portalu dłużników ( co chyba w sytuacji gdy nie zostały dostarczone wezwania na adres , pomijając śmierć jest nieprawne). Tą wybitną fachowość sygnował miszcz zdaje się, że Szymanski.

Nic dziwnego że skoro ludzie nie mają pojęcia o jakichś podjętych przez kogoś krokach to - brak reakcji - a potem przychodzą wezwania sądowe, nękają komornicy i nic się nie zmienia, bo profesjonaliści biorą tylko kasę i mają w d... resztę a państwo prawa i sprawiedliwości na to pozwala.

Tak, przynajmniej po śmierci ktoś pousuwa dane ludzi.

Dodaj ogłoszenie