Strajk generalny w Solarisie. Pracownicy zablokowali produkcję i domagają się 800 zł podwyżki

Emilia Bromber
Emilia Bromber

Wideo

Udostępnij:
Strajk generalny pracowników Solarisa trwa drugi dzień. Produkcja w zakładach stanęła i nie ruszy dopóki nie dojdzie do porozumienia pomiędzy związkowcami a zarządem. Protestujący, którzy zarabiają średnio 3000 zł netto, domagają się 800 zł brutto podwyżki.

W Bolechowie na jedną zmianę pracownicy montują 3,5 auta, czyli 7 autobusów dziennie. Przez najbliższy czas, z fabryki nie wyjedzie żaden autobus, bo trwa tam strajk generalny.

- Będziemy stali do końca, a firma nie będzie prosperowała dopóki do nas nie zejdą i z nami nie porozmawiają o konkretnych podwyżkach – mówił Albert Wojtczak, przewodniczący Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w Solaris Bus & Coach podczas konferencji w drugi dzień strajku. - Na chwilę obecną nie dostaliśmy informacji od zarządu, że chce z nami porozmawiać.

Zobacz zdjęcia z drugiego dnia protestu

Strajk generalny w Solaris. W drugi dzień strajku odbyła się konferencja prasowa przed zakładem Solarisa w Bolechowie.

Strajk generalny w Solarisie. Pracownicy zablokowali produkc...

Z kolei Wojciech Jasiński z OPZZ Konfederacja Pracy w Solaris Bus & Coach, zwracał uwagę, że w Polsce poziom wynagrodzeń, po 30 latach zmian ustrojowych, wciąż znacznie odbiega od innych państw Unii Europejskiej.

- Któż ma to zmienić jeśli nie taka firma jak Solaris, która jest rozpoznawalna na całym świecie – mówił. - Firma, która w 2020 roku wygenerowała 108 mln zł czystego zysku, nie jest w stanie zapewnić swoim pracownikom godziwego wynagrodzenia, nie dlatego, że tych pieniędzy nie ma, ale dlatego, że ich nie chce dać.

Z kolei Tadeusz Majchrowicz zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej „Solidarności” zwracał uwagę, że podwyżka, którą zatwierdził Solaris jest niewystarczająca. - Jak wiemy inflacja zamknie się na poziomie 8 proc. więc proponowanie 5 proc. podwyżki dla pracowników mija się z celem. To nawet nie pokryje wzrostu cen i usług – tłumaczył.

I dodawał: - Oczywiście to nie jest prawda, że przez ten strajk firma upadnie. Wy jesteście kapitałem tej firmy, bez was to logo by niewiele znaczyło.

Zatrzymanie produkcji w Solarisie

W Bolechowie stanęło 80 proc. produkcji. Pracownicy hali, którzy podjęli pracę, to pracownicy zagraniczni, zatrudnieni przez agencje tymczasowe, którzy muszą pracować oraz osoby, posiadające umowy na czas określony.

- Od wczoraj wszystko stoi, a jak coś jest zrobione, to tylko częściowo – mówi Krzysztof Szlas z „Solidarności”.

- Produkcja jest wstrzymana, bo jeżeli w każdym punkcie linii produkcyjnej jakieś elementy nie są zamontowane, to kolejny monter nie może wykonać swojej pracy. Prosty przykład – nie można zamontować silnika w autobusie, ponieważ komora silnika jest nieprzygotowana – nie ma przewodów, rur, hydrauliki, pneumatyki itp. - tłumaczy Wojciech Jasiński.

Z kolei w fabrykach Solarisa w Środzie Wielkopolskiej i w Kijewie do strajku przystąpili wszyscy pracownicy. - U nas w Środzie Wielkopolskiej strajkujemy wszyscy, cała załoga. Pracownicy przyszli do pracy i są na swoich stanowiskach, jednak nie wykonują żadnych czynności związanych z pracą – mówi Leszek Wojtysiak zastępca przewodniczącego „Solidarności” w Solarisie i dodaje, że pracownicy są zdeterminowani i nie odpuszczą.

Strajkują również pracownicy w oddziałach Solarisa w Murowanej Goślinie, gdzie znajduje się serwis, w magazynie w Swarzędzu Jasinie oraz w Poznaniu przy ul. Wieruszowskiej, gdzie powstają ostatnie zakontraktowane tramwaje.

Pracownicy chcą wyższych płac

Średnio pracownicy fabryki Solaris zarabiają 4000 zł brutto. - Niektórzy mają 4500 zł brutto, a inni nawet nie mają 4000 zł brutto – mówi jeden z pracowników. Daje to kwotę mniejszą niż 3000 zł netto lub trochę ponad 3000 zł netto.

- Żyjemy od wypłaty do wypłaty. Każdy ma kredyt, każdy coś spłaca. Nie jest wesoło – mówi Szlas. - Żeby pojechać na wakacje z dziećmi, to trzeba wziąć kredyt, który się cały rok spłaca – dodaje.

Związkowiec zwraca też uwagę, że przy rosnących kosztach życia podwyżka jest niewystarczająca. - Nastroje są kiepskie, każdy liczył na tą podwyżkę, a tu 270 zł przy inflacji ponad 8 proc. Do tego prąd gaz poszedł do góry. Dobrze, że nie mamy takiej mocnej zimy – mówi.

Związkowiec podkreśla, że nie ma zastrzeżeń co do zakładu pracy, a jedynie do warunków płacowych - Praca jest dobra, dwuzmianowa, pod dachem, w hali jest ciepło. Oprócz płac, nie ma co narzekać – mówi.

Nieudane negocjacje

Rzecznik prasowy Solaris Bus & Coach Mateusz Figaszewski odniósł się do sytuacji. Podkreślił, że 14 stycznia postanowiono jednostronnie przyznać wszystkim pracownikom firmy podwyżki w wysokości 5 proc. wynagrodzenia (min. 270 zł brutto).

Jak informują związkowcy, spawacze, lakiernicy i elektrycy końcowi mają dostać 350 zł brutto, brygadziści 470 zł brutto, a managerowie, kadra kierownicza i pracownicy biura 5 proc. i powyżej, ale nie podano jaka byłaby to kwota. Strona związkowa nie zaakceptowała zaproponowanych podwyżek.

- Związkowcy się na nie nie zgodzili, bo cały czas postulowaliśmy minimum 400 zł brutto i dla wszystkich po równo – mówi Leszek Wojtysiak

W czasie trwających od jesieni negocjacji – jak mówi Leszek Wojtysiak – związkowcy obniżyli swoje postulaty. Na pierwszym spotkaniu z zarządem związkowcy żądali podwyżki 800 zł brutto dla wszystkich, na co zarząd się nie zgodził.

- Zarzucano nam, że nie chcemy uczynić kroku w stronę zarządu, więc zeszliśmy do 600 zł brutto dla wszystkich – mówi i dodaje, że to również nie spotkało się z akceptacją.

Na ostatnim spotkaniu związkowcy obniżyli kwotę do 400 zł brutto dla wszystkich. - Zarząd nie wyraził zgody i to doprowadziło do tego, że ludzie żądali, żeby przeprowadzić referendum strajkowe. Załodze nie podoba się to, że została zróżnicowana – tłumaczy.

Strajkujący podjęli decyzję, że postulatem strajku jest podwyżka 800 zł dla wszystkich .

W przesłanym do mediów oświadczeniu Solaris decyzję o strajku nazwał nieproporcjonalnym działaniem. - Od samego początku, na każdym etapie negocjacji, strona Związkowa bowiem wykazywała pozorowaną chęć rozmów i wypracowania porozumienia kończąc jednostronnie poszczególne fazy negocjacji po zaledwie dwóch spotkaniach.

Zobacz też:

Jesteście ciekawi, w których branżach w Wielkopolsce zarabia się najlepiej? Najnowsze dane podaje "Rocznik Statystyczny Województwa Wielkopolskiego 2020". W  galerii prezentujemy 10 branż w naszym regionie, gdzie jest najwyższe przeciętne wynagrodzenie brutto. Sprawdź zestawienie płac w Wielkopolsce ---->

10 branż w Wielkopolsce, w których zarabia się najlepiej. Tu...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Strajk generalny w Solarisie. Pracownicy zablokowali produkcję i domagają się 800 zł podwyżki - Głos Wielkopolski

Komentarze 8

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
25 stycznia, 22:02, Garcia, sierżant:

3k netto w dzisiejszych czasach ledwo starczy na podstawowe artykuły. Niewolnictwo. Z takimi pensjami niech się wynoszą. Do Madrytu.

Wyniosą się, ale na Słowację.

A ty zostaniesz z goovnem. Twoi koledzy ci podziękują za brak pracy, a okoliczni pracodawcy obniżą pensje.

G
Garcia, sierżant
3k netto w dzisiejszych czasach ledwo starczy na podstawowe artykuły. Niewolnictwo. Z takimi pensjami niech się wynoszą. Do Madrytu.
G
Gość
25 stycznia, 17:10, Gość:

Precz z Komuną!!

Precz z komuną i liberałami. Partnerstwo na równych zasadach.

G
Gość
25 stycznia, 17:11, Gość:

W zasadzie jak im sie nie podoba mozemy przeniesc produkcje do rumunii moldawy albo ukrainy wkrotce,

przenoście. Na pewno nie będzie to was nic kosztować. A i autobusu już do Poznania nie sprzedacie

G
Gość
25 stycznia, 17:29, Fry Deryk:

Na dzisiejszym etapie wolności gospodarczej powinno być odgórnie zabronione strajkowanie. W zamian pracownik mógłby dobrowolnie i bez okresu wypowiedzenia móc się zwolnić w każdym momencie. Jak się komuśnie podobają obecne warunki to się zwalnia i juz. Jak wielu osobom się nie podobają to wszyscy się zwalniają i pracodawca podejmuje wtedy decyzję czy podnosi pensje i zatrudnia ich na lepszych warunkach czy zwija zakład. Proste i funkcjonalne. Brak rak do pracy zadziała tak samo jak strajk z tym, że decyzje pracodawca będzie musiał podjąć błyskawicznie bo na drugi dzień nie ma ludzi na stanowiskach.

dlatego strajk jest najlepszym rozwiązaniem. Pracodawca ma czas na refleksję, a pracownik nie porzuca pracy, która zapewnia byt jego rodzinie, spłatę kredytów itp. Strajk jest formą negocjacji. Nie libkuj tu :) tylko nie wiem po co komuchów biorą jako wsparcie

F
Fry Deryk
Na dzisiejszym etapie wolności gospodarczej powinno być odgórnie zabronione strajkowanie. W zamian pracownik mógłby dobrowolnie i bez okresu wypowiedzenia móc się zwolnić w każdym momencie. Jak się komuśnie podobają obecne warunki to się zwalnia i juz. Jak wielu osobom się nie podobają to wszyscy się zwalniają i pracodawca podejmuje wtedy decyzję czy podnosi pensje i zatrudnia ich na lepszych warunkach czy zwija zakład. Proste i funkcjonalne. Brak rak do pracy zadziała tak samo jak strajk z tym, że decyzje pracodawca będzie musiał podjąć błyskawicznie bo na drugi dzień nie ma ludzi na stanowiskach.
G
Gość
W zasadzie jak im sie nie podoba mozemy przeniesc produkcje do rumunii moldawy albo ukrainy wkrotce,
G
Gość
Precz z Komuną!!
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie