Strzelanina na Stokowskiej w Łodzi. Dopuściliśmy do tego, że przestępcy nie boją się policji

Jaroslaw Kosmatka
Jaroslaw Kosmatka
archiwum prywatne
Udostępnij:
Z Robertem Sysikiem , byłym szefem grupy antyterrorystycznej, rozmawia Jarosław Kosmatka
Dopuściliśmy do tego, że przestępcy nie boją się policji



Czy atakujący policjantów mają świadomość konsekwencji swoich czynów?

Mój kolega został ciężko ranny. Gdy zatrzymałem sprawcę kilka godzin po zdarzeniu, zadał od razu tylko jedno pytanie: „Czy tamten policjant żyje?”. Ci ludzie zastanawiają się po czasie. Refleksja przychodzi zbyt późno. Bandyci mówią często otwarcie, że adrenalina jest wielka i nikt nie myśli o konsekwencjach.

Wszystko można wytłumaczyć adrenaliną?

Kibole często uważają każdego policjanta za wroga numer jeden. To, czy go przejadą autem, nie ma żadnego znaczenia. Dopiero później przychodzi refleksja, gdy napastnik ochłonie. Sam też zostałem przejechany przez złodzieja samochodowego. I on spytał, czy żyję. Ciężko jednak stwierdzić, czym kierują się bandyci, którzy zadają takie pytania.

Przychodzi jednak refleksja...

Na początku działa adrenalina i chęć zniszczenia policjanta. Bandyta ucieka, a czas na refleksję przychodzi dopiero, gdy zostanie złapany. Wtedy przestaje grać odważnego i w sądzie często zaczyna robić z siebie biedną ofiarę ataku policjanta.

Podobno młodym ludziom wydaje się w takich sytuacjach, że nic im się nie stanie.

Tak jest z dwóch powodów. Po pierwsze, policjanci rzadko używają broni i wydaje się bandytom, że tym razem też nikt broni nie użyje. Po drugie, często po zatrzymaniu sprawcy zamieszek na stadionach dostają niskie kary. A po wypuszczeniu stają się bohaterami w swoim środowisku.

Walka z wiatrakami?

Dopuściliśmy do tego, że przestępcy nie boją się policji. Na ulicy jest różnie, szczególnie, gdy mamy do czynienia z tłumem. Wiadomo, że żaden policjant nie chce strzelać. To ostateczność, ale policjanci mają prawo i obowiązek używać broni w chwilach zagrożenia. Najważniejsza jest jednak nieuchronność kary. Nie może być tak, że bandyta za rzucenie koktajlem Mołotowa w policjanta dostaje karę grzywny w wysokości kilkudziesięciu złotych. Przede wszystkim ten, kto atakuje policjanta, musi mieć świadomość, że może zginąć, a w najlepszej dla niego sytuacji będzie spłacał grzywnę do końca życia.

Rozmawiał Jarosław Kosmatka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

n
nietyp
Zmiana nazwy z milicji na policje nie kwalifikuje was do tej pracy... Nie ma w was tego, co jest niezbędne... Bycia porządnym człowiekiem. Wasza degeneracja, alkoholizm, poczucie bezkarności i skłonność do korupcji w połączeniu z waszą głupotą dopełnia reszty... Oczywiście... są wyjątki od tej reguły. Koń jaki jest, każdy widzi...
M
Milicja OK?
Panie milicjancie, komuna nie wróci. Zwykli ludzie nie będą ustępować pijanemu milicjantowi, bo bandyci nigdy się ich nie obawiali. Milicja, a potem policja zawsze była brutalna, tępa i do bólu nieporadna. Na szczęście to się powoli zmienia na lepsze.

A w tym przypadku błędem policjantów było zorganizowanie akcji. Profesjonaliści tak by zastawili samochód, że nie miałby jak odjechać, a kierowca widziałby lufę od samego początku. To kolejny przykład amatorszczyzny. Że nie wspomnę o szeryfach, którzy w pościgach nie radzą sobie z powożeniem i zabijają przypadkowe osoby.

A skąd te wypowiedzi? Ano stąd, że ten pan nie jest żadnym autorytetem. To tak jakby pytać od zdanie młotek, zamiast ślusarza.
p
pozdrowienia z Kutna
.. chyba, że czasem w trakcie przesłuchania
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie