Szwedzka rewolucja bankowa, czyli Handelsbanken na topie

    Szwedzka rewolucja bankowa, czyli Handelsbanken na topie

    Patrick Hosking

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Bank Handelsbanken już udowodnił, że rewolucja skostniałych nieco struktur bankowych jest możliwa. Teraz krok po kroku zjednuje sobie coraz więcej klientów, którzy od rodzimej bankowości wolą tę rodem ze Szwecji. Patrick Hosking z "The Times"
    Gdy większość banków zamyka placówki, Handelsbanken otwiera setki nowych

    Gdy większość banków zamyka placówki, Handelsbanken otwiera setki nowych ©Wikimedia Commons

    Pewien sfrustrowany biznesmen napisał do Mervyna Kinga list, w którym skarżył się, że ma ogromne problemy z uzyskaniem pożyczki w wysokości 10 tys. funtów na zakup samochodu dostawczego. Odpowiedź, jaką otrzymał, bardzo go zaskoczyła. Naczelnik Banku Anglii podzielał bowiem jego opinię o "szalonych" decyzjach kredytowych podejmowanych przez największe brytyjskie banki i zachęcał przedsiębiorcę do spróbowania szczęścia u nowego kredytodawcy, sugerując konkretną placówkę: bank Handelsbanken.

    Handelsbanken? Czy na pewno dobrze zrozumiał? Naczelnik Banku Anglii otwarcie zachęcał go do korzystania z usług szwedzkiego banku. Na razie niezbyt znanego w Wielkiej Brytanii, ale cieszącego się zainteresowaniem coraz liczniejszej grupy klientów biznesowych, rozczarowanych ofertą dużych banków.


    Podczas gdy inne banki zwalniają pracowników, obniżają jakość portfela pożyczek i próbują ograniczać ryzyko, Handelsbanken zmierza w przeciwnym kierunku - praktycznie co dwa tygodnie otwiera nowy oddział w Wielkiej Brytanii. W tej chwili ma ich już 152.

    Największą sensację wzbudza jednak model biznesowy szwedzkiego banku, określany jako "bankowość z iglicy wieży kościelnej (ang. church spire banking), polegający na decentralizacji oddziałów. Dyrektorzy oddziałów, ludzie mocno związani z lokalnymi społecznościami, osobiście podejmują decyzje o udzieleniu kredytu i sami ustalają wysokość opłat bez konsultowania się z centralą.

    To zupełnie inne podejście niż to, które prezentują tradycyjne banki. Preferują one scentralizowany model biznesowy, sprowadzający się do tego, że o udzieleniu kredytu decydują biura oddalone o setki kilometrów od klienta, a wnioski rozpatrywane są automatycznie, według szablonu narzuconego przez centralę. I bardzo często, zwłaszcza od czasu kryzysu bankowego z 2008 r., komputer na te wnioski odpowiada "nie".

    Angela Dowd, kierująca oddziałem Handelsbanken w Halifax, jest gorącą zwolenniczką nowego systemu bankowości. Kiedyś pracowała w Barclays, właśnie w takim centralnym dziale kredytów. W 2007 r. przeszła do szwedzkiej konkurencji i podjęła pracę w oddziale w Wakefield (32. oddział banku w Wielkiej Brytanii). Niedługo po tym awansowała i w 2010 r. otrzymała propozycję założenia i poprowadzenia własnego oddziału. - Mam tu pełną autonomię i prawo do decydowania o udzieleniu kredytu według własnego uznania - mówi. - Ten bank działa zupełnie inaczej. Nie realizujemy celów narzuconych odgórnie, nie mamy ustalonego pakietu produktów. To fantastyczne. Każdy dyrektor oddziału odpowiada za bilans, zyski i straty. Dokładnie wiem, jakie mamy koszty każdego dnia i wiem, jakie mój oddział ma dochody.

    Do jej obowiązków należy też ustalanie cen. Bank nie ma jednej zunifikowanej taryfy. Pani Dowd i jej trzyosobowy zespół współpracowników decydują o wysokości odsetek od każdego depozytu i prowizji pobieranej od poszczególnych kredytobiorców. Ale i jej władza nie jest jednak nieograniczona - bank narzucił pewien limit wysokości kredytów, którego Dowd nie może przekraczać bez zgody biura regionalnego w Manchesterze (wymaga jej około 5 proc. pożyczek). Tak zdecentralizowany system byłby koszmarem dla tradycyjnego banku, gdzie menedżer zarządzający ryzykiem sprawuje władzę totalną, a dyrektorzy oddziałów od dawna nie dysponują już wiedzą i umiejętnościami niezbędnymi do podejmowania decyzji kredytowych.

    Istnieje też niebezpieczeństwo, że dyrektor oddziału ulegnie presji znajomego środowiska i zacznie zatwierdzać wnioski kredytowe, które w normalnych warunkach powinien odrzucić. Dowd to potwierdza: - Niełatwo powiedzieć znajomemu klientowi "nie", prawda? Wszystko sprowadza się do tego, jak odmawiamy. Poświęcamy sporo czasu na podjęcie takiej decyzji i tłumaczymy klientowi, co powinien zrobić, żeby następnym razem usłyszeć "tak".

    Niezależne sondaże potwierdzają, że pod względem zadowolenia klientów bank Handelsbanken znacząco wyprzedza rywali. W wykazie banków, na które najczęściej skarżą się klienci, sporządzonym przez rzecznika ds. usług finansowych, w ogóle go nie ujęto, bo skarg na Handelsbanken jest zbyt mało. Różnicę dostrzegają również klienci Handelsbanken. Stephen Murphy jest współwłaścicielem AQH Micklegate w pobliskim Sowerby Bridge, firmy developerskiej zajmującej się budową akademików w miastach uniwersyteckich w całej Wielkiej Brytanii. - Nie są ograniczeni przez dyktat centrali - mówi. - Wystarczy zadzwonić i zwyczajnie z nimi porozmawiać.

    Murphy skorzystał z oferty Handelsbanken dwa i pół roku temu, gdy szukał kredytu na 6,5 mln funtów. Pamięta, że bank podszedł do jego sprawy bardzo poważnie i dokładnie przeanalizował model biznesowy, zamiast automatycznie mu odmówić tylko dlatego, że wniosek składała firma developerska.
    Plusem Handelsbanken jest jego zdecentralizowana struktura. Dyrektorzy lokalnych oddziałów sami decydują o tym, czy i komu udzielić kredytu
    Mick Stansfield, lokalny przedsiębiorca, przez 32 lata był klientem Yorkshire Bank. - Doszło do tego, że obsługiwał mnie pracownik informacji telefonicznej z Glasgow - narzeka. Tymczasem szwedzki bank miał oddział w jego miejscowości i ujął go "powiewem świeżości".

    Jak dotąd staromodny model biznesowy, usługi spersonalizowane i przykładanie wagi do szczegółów wydają się przynosić efekt. Zdaniem Dowd oddział zaczął przynosić zyski operacyjne już w połowie drugiego roku działalności i jeszcze nie trafił na klienta, który przestałby spłacać kredyt. W ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii bank zwiększył zyski operacyjne o 57 proc. do 1,006 mld koron szwedzkich (ok. 100 mln funtów). W sumie portfel pożyczek wzrósł o 23 proc. do 10,48 mld koron szwedzkich, przy czym wysokość kredytów udzielanych firmom jest trzy razy wyższa niż kredyty dla klientów indywidualnych. Na korzyść banku działa fakt, że szwedzka spółka-matka pod względem finansowym jest bardzo silna i może niewielkimi kosztami uzyskać dostęp do funduszy. Dzięki temu brytyjskie oddziały nie muszą walczyć z lokalnymi bankami o klienta.
    Handelsbanken, choć jest większy od rywali takich jak Metro Bank czy Aldermore, nie wzbudza niepokoju dużych brytyjskich banków. Jeśli jednak utrzyma się tempo, w jakim otwiera nowe oddziały, sytuacja zapewne ulegnie zmianie. Wiele wskazuje, że już w ciągu najbliższych pięciu lat może podwoić liczbę oddziałów do 300. A wtedy nie tylko sir Mervyn będzie się nim interesował.

    Tłumaczenie: Lidia Rafa

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PODSTAWA PANŃSTWA

    777 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 18 / 19

    WŁASNY NARODOWY BANK.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PODSTAWA PANŃSTWA

    777 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 23

    WŁASNY NARODOWY BANK

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    lichwa to lichwa

    Beniu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 24 / 24

    nic tego nie zmieni, okradanie czlowieka pracujacego i pozycznie mu 'wirtualnych' peniedzy na ktore nie ma sie nawet pokrycia w krzuszcu czy gotowce.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    NO WLASNIE

    GRE (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 25 / 35

    DLATEGO JEWRIEJSKIE BANKIERY CHCA ZNISZCZYC SKOKI W TEN SPOSOB WLASNIE DZIALAJACE


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    SKOKi - miażdżący raport KNF

    janek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 14

    przeczytaj sobie jak fatalnie zarządzane są SKOKi, jak 44 z 55 kas generują takie nieprawidłowości, że szok, jak udzielają pożyczek, których 37% nie jest spłacana, jak powołali fundusz w...rozwiń całość

    przeczytaj sobie jak fatalnie zarządzane są SKOKi, jak 44 z 55 kas generują takie nieprawidłowości, że szok, jak udzielają pożyczek, których 37% nie jest spłacana, jak powołali fundusz w luksemburgu i do niego sztucznie przenoszą niespłacane kredyty, bo gdyby nie to to już dawno by upadły, polecam blog Samcika, który właśnie opisał pierwsze spostrzeżenia po audycie KNFu http://samcik.blox.pl/2013/06/KNF-miazdzy-SKOK-i-80-kas-do-naprawy-37-pozyczek.htmlzwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Może zaczną upadać, ale głównie dzięki KNF, bo bez nadzoru nie upadały.

    Kazik (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 23 / 14

    Trochę dziwne jest to, że skoki bez gwarancji rządowych, podgryzają banki z gwarancjami i kapitałem zagranicznym, i w ogóle o niebo lepszą ofertą (jeżeli wierzyć Wyborczej).

    Polecamy

    Menadżer Roku 2018

    Menadżer Roku 2018

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny