1/5
Sąd Okręgowy w Łodzi skazał na cztery i pół roku więzienia...
fot. Wiesław Pierzchała

Sąd Okręgowy w Łodzi skazał na cztery i pół roku więzienia 26-letniego Artura P. ze Śląska i 36-letniego Pawła B. z Pabianic. Ponadto muszą zapłacić po cztery tys. zł grzywny. Prokuratura zarzuciła im udział w porwaniu i przetrzymywaniu 23-letniego Tomasza Sz. oraz w próbie wyłudzenia 60 tys. zł okupu za jego zwolnienie.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNYM SLAJDZIE


2/5
Był to nietypowy  i – jak podkreślali obrońcy oskarżonych –...
fot. Wiesław Pierzchała

Był to nietypowy i – jak podkreślali obrońcy oskarżonych – poszlakowy proces. A to dlatego, że sąd nie był w stanie udowodnić, że to właśnie obaj skazani porwali 12 marca 2018 roku w Elblągu (województwo warmińsko – mazurskie) Tomasza Sz. i przewieźli go samochodem do odległych o około 400 km Pabianic. Sędzia Ryszard Lebioda stwierdził, że oskarżeni najpewniej przejęli porwanego i go przetrzymywali, czyli wzięli udział w porwaniu.

Doszło przy tym do takiego paradoksu, że podczas procesu pokrzywdzony zaczął przekonywać, że oskarżeni nie tylko go nie porwali i nie więzili, lecz wprost przeciwnie – pomogli mu wyrwać się z rąk porywaczy i nawet dali pieniądze na bilet kolejowy, aby mógł wrócić do Elbląga.

3/5
Jednak sąd nie uwierzył w tę wersję, gdyż dowody mówiły...
fot. Wiesław Pierzchała

Jednak sąd nie uwierzył w tę wersję, gdyż dowody mówiły zupełnie coś innego. Otóż podczas porwania Tomasz Sz. był bity i skuty kajdankami. Po to, aby uzyskać okup od jego rodziny. Stąd telefony w tej sprawie, kiedy kidnaperzy żądali okupu i grozili, że zrobią 23-latkowi krzywdę, jak nie uzyskają pieniędzy od rodziny porwanego.

Gdy policjanci dotarli na ulicy do stojących obok siebie Tomasza Sz. i oskarżonych – na osiedlu Piaski w Pabianicach, między dworcem PKP a I Liceum Ogólnokształcącym – to obaj byli w kominiarkach, które szybko zdjęli. Ponadto u jednego z oskarżonych znaleziono kajdanki, którymi najpewniej był skuty 23-latek, ponieważ na jego przegubach odkryto charakterystyczne obrażenia.

4/5
Nie jest wykluczone, że w uprowadzeniu brało udział auto...
fot. Wiesław Pierzchała

Nie jest wykluczone, że w uprowadzeniu brało udział auto Artura P. Był to opel astra, w którym znaleziono telefon należący do uprowadzonego. Ten podczas porwania został pobity, co jednak – jak stwierdził sędzia Lebioda – nie spowodowało u 23-latka jakiejś znaczącej traumy. Dlaczego zatem nie potwierdził, że w porwaniu wzięli udział obaj skazani? Wszystko wskazuje na to, że – zdaniem sądu i prokuratury – Tomasz Sz. przestraszył się swoich prześladowców. Ponadto nie miał on już motywacji, aby obciążać winą oskarżonych w sytuacji, gdy został wypuszczony na wolność.

A motyw działania sprawców? Z wypowiedzi sędziego Lebiody wynikało, że Tomasz Sz. pracował w sklepie należącym do środowisk kibicowskich ze Śląska, w którym nielegalnie sprzedawano dopalacze. Otóż pokrzywdzony miał wpaść na pomysł, aby dać klucze do sklepu swemu bratu, aby ten dokonał kradzieży pieniędzy. Sędzia Lebioda nie ukrywał, że cały ten plan był tak naiwny, że można go jedynie porównać do dokonań słynnego gangu Olsena.

Kontynuuj przeglądanie galerii
Dalej

Polecamy

Horoskop dzienny na wtorek. Sprawdź!

Horoskop dzienny na wtorek. Sprawdź!

Interpol i UŁ na ŁKS. Zagrożenia terrorystyczne na stadionie ŁKS

Interpol i UŁ na ŁKS. Zagrożenia terrorystyczne na stadionie ŁKS

Dojrzałe mamy w polskim show-biznesie. One późno urodziły dzieci

Dojrzałe mamy w polskim show-biznesie. One późno urodziły dzieci

Zobacz również

Matka Polka ma 35 lat. Będzie piknik, zbiórka na prezent i pamiątkowe certyfikaty

Matka Polka ma 35 lat. Będzie piknik, zbiórka na prezent i pamiątkowe certyfikaty

Wakacje w Helu dawniej. Wybierz się w sentymentalną podróż nad Bałtyk

Wakacje w Helu dawniej. Wybierz się w sentymentalną podróż nad Bałtyk