Tak ją pobili, że straciła pamięć. Znalazła ją sąsiadka

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
archiwum Polska Press
Na ławie oskarżonych zasiądą: 37-letni Robert G. i 49-letni Krzysztof R. Prokuratura zarzuca im, że usiłowali zabić Agnieszkę G. bijąc ją pięściami i świecznikiem porcelanowym oraz dusząc paskiem od spodni. Skatowaną łodziankę, która siedziała w klatce schodowej i nie pamiętała co się wydarzyło, zauważyła i uratowała sąsiadka.

Pasmo dramatycznych wydarzeń zaczęło się 24 grudnia 2019 roku w mieszkaniu pokrzywdzonej w Łodzi na Bałutach. Tego dnia Agnieszka G. gościła dwie koleżanki. Jedna z nich miała urodziny, więc biesiadowały. Wkrótce przybyli dwaj oskarżeni. Panie piły piwo, a panowie mocne trunki.

Według prokuratury, nagle między gospodynią a Robertem G. doszło do awantury. On miał pretensję związane z jej rodziną. Efekt był taki, że obaj oskarżeni przystąpili do bicia Agnieszki G. Bili m.in. pięściami po głowie, twarzy i całym ciele. Krzyczeli, że jak się nie zamknie, to ją zabiją.

Pobita Agnieszka G. chciała zadzwonić na policję, ale Robert G. wyrwał jej telefon, rzucił na drzwi i rozbił. Gospodyni położyła się na łóżku i udała, że śpi. Napastnicy dali jej spokój, ale zostali w mieszkaniu. Nazajutrz Robert G. przyłożył pistolet do głowy Agnieszki G. i zagroził, że ją zabije, jeśli będzie krzyczeć. Następnie dusił ją chwytając za szyję, po czym wyjął nabój z broni i uderzył ją nim w twarz. W końcu oskarżeni opuścili mieszkanie zamykając drzwi od zewnątrz.

Z początku Agnieszka G. nie wzywała pomocy, bo wstydziła się sąsiadów. Ponadto od ciosów w głowę dostała zaników pamięci. Nie pamiętała, jak wyszła z mieszkania i jak znalazła się w klatce schodowej i kto wezwał policję i pogotowie. Natychmiast trafiła do szpitala, w którym została wykurowana.

Podczas śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową Łódź – Bałuty Robert G. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Przy okazji okazało się, że 18 grudnia 2019 roku został zatrzymany i zwolniony za kradzież dalmierza wartego 578 zł w markecie Castorama przy ul. Sikorskiego w Łodzi. Łup odzyskano. Krzysztof R. przyznał się jedynie do uderzenia Agnieszki G. kilka razy otwartą dłonią. Zaprzeczył, że groził jej śmiercią.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi. Sprawcom grozi dożywocie.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie