Tak w czasach PRL świętowano w Łodzi Dzień Kobiet, czyli kwiatek dla Ewy

Anna Gronczewska
Archiwum Dziennika Łódzkiego
Udostępnij:
W czasach PRL-u Dzień Kobiet był jednym z najważniejszych świąt. 8 marca chętnie do kobiet zwracał się sam Edward Gierek, ówczesny pierwszy sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Kwiatek dla Ewy

Pierwszy sekretarz podkreślał rolę pań w socjalistycznym państwie.

Pełna wyrzeczeń praca polskich kobiet, ich zapobiegliwość i troskliwość zawarta jest historycznym dorobku Polski Ludowej – mówił 8 marca podczas spotkania z kobietami – robotnicami. - Cała materialna i duchowa rzeczywistość naszej ojczyzny, jej miasta, wsie i fabryki, dorodna, zdrowa i wykształcona młodzież, wszystko jest związane z codziennym trudem milionów Polek..
Natomiast lektor Polskiej Kroniki Filmowej z połowy lat siedemdziesiątych zapewniał, że polska kobieta lat siedemdziesiątych jest współtwórcą największych osiągnięć naszej ojczyzny, otoczona szacunkiem i wszechstronną opieką państwa...

Dzień Kobiet zaczęto hucznie świętować po wojnie. W Łodzi, nazywanej miastem kobiet, 8 Marca świętowano zwykle wyjątkowo uroczyście. Wiele razy przyjeżdżali tego dnia tu pierwsi sekretarze KC PZPR – Władysław Gomułka, Edward Gierek.
Krystyna Twardowska blisko czterdzieści lat przepracowała w łódzkiej fabryce „Uniontex” im. Obrońców Pokoju, kiedyś należącej do rodziny Scheiblerów i Grohmanów, dobrze pamięta czasy, gdy hucznie obchodzono Dzień Kobiet. Były zawsze życzenia, tradycyjny kwiatek, ale tylko raz dostała rajtuzy z którego to prezentu wręczanego paniom tak się teraz niektórzy wyśmiewają. W domu ma za to do dziś obrus z wielkim napisem: 8 Marca!

- Same ten obrus u nas w fabryce wyprodukowałyśmy – wspomina pani Krystyna. - Robiłyśmy go na żakardach i na tkalni. W domu mam jeszcze obrus z jajkami, który ja i moje koleżanki z fabryki dostałyśmy na Wielkanoc.

Pani Krystyna wspomina, że czasem dostawała z koleżankami na Dzień Kobiet ręczniki, prześcieradła. Tyle, że nie długo się tymi prezentami cieszyły.

- Musiałyśmy się ich wyrzec na rzecz Centrum Zdrowia Matki Polki – dodaje Krystyna Twardowska.. - Dyrekcja namawiała nas, byśmy tak zrobiły. Czasem i pieniądze na budowę tego szpitala trzeba było dać...Ale nie pamiętam, żeby 8 marca odwiedzały nas władze i życzenia składały. Może ja akurat pracowałam wtedy na nocnej zmianie?

W 1964 roku na łamach „Dziennika Łódzkiego” z okazji Dnia Kobiet przedstawiano zasłużone łodzianki. Wtedy na to miano zasłużyły m.in. prof. Gryzelda Missalowa z Uniwersytetu Łódzkiego prowadząca katedrę historii Polski XIX i XX wieku. Wyróżniono też dr Kazimierę Chitruk, lekarza pracującego na Widzewie dzięki której zorganizowano opiekę lekarską w łódzkich żłobkach, a także Annę Mroczkowską, przewodniczącą Zarządu Okręgowego Związku Zawodowego Łódź Miasto i działaczkę spółdzielczą Stefanię Andrysiak.

Na początku lat sześćdziesiątych lubiono organizować liczne akademię. Jedną z nich w Młodzieżowym Domu Kultury zorganizował Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wystąpił na niej chór ZNP.

- W Łódzkiej Fabryce Mebli przy ul. PKWN na uroczystej akademii wielu pracownicom wręczono nagrody pieniężne, książki i kwiaty - pisał w 1964 roku „Dziennik Łódzki”. - Natomiast największym zakładzie bawełnianym u Marchlewskiego, każda pracownica otrzymała czekoladę. Pracuje tam aż 5 tysięcy kobiet. Odbyły się też akademię w ramach dzielnicowych zarządów Ligi Kobiet Polskich. Między innymi na Bałutach. Wzięło w niej udział około 1000 kobiet. Młodzież nie zapomniała również o najstarszych łodziankach. Koło PCK z Polesia, przy szkole z ul. Andrzeja Struga odwiedziło staruszki z Domu Opiekuńczego przy ul. Hutora. Młodzież wręczyła im laurki i upominki własnej roboty, ale też dla nich zaśpiewała i zatańczyła.

Kobieta w statystyce

W 1968 roku z okazji 8 marca „Dziennik Łódzkich” przedstawił kobiety Łodzi w statystyce. Powołał się tu na słowa prof. Edwarda Rosseta, znanego demografa, który twierdził, że Łódź i Polska wcale się nie feminizują, a odkobiecają. W 1954 roku na 100 mężczyzn przypadało 118,5 kobiet, w 1956 – 110, a w 1960 – 107. Obliczono też, że łódzkie włókniarki, matki dwojga dzieci śpią przeciętnie 6-6,5 godziny na dobę. Resztę czasu dzielą na pracę w fabryce, w domu. Tego samego roku z okazji Dnia Kobiet w łódzkim Pałacu Sportowym otwarto wystawę wnętrz mieszkalnych.

- Wnętrza urządzono z artykułów, które znajdują się w handlu: mebli, telewizorów, radioodbiorników, tkanin zasłonowych, naczyń - pisał „Dziennik Łódzki”. - Ciekawie prezentują się też gabloty w których wystawiono nowości z dziedziny „1001 drobiazgów”, artykuły „Argedu”, „Cepelii”. Wśród sprzętu domowego wyróżnia się duża maszyna do zmywania naczyń. W gablotach „Chedomu” pokazano m.in. ciekawe kosze na bieliznę z masy plastycznej, kubki do jednorazowego użycia.

W 1976 roku „Dziennik Łódzki” przedstawiał opinię mężczyzn o znanych łodziankach, piastujących odpowiedzialne stanowiska i nie tylko. Między innymi o Maricie Zep, sekretarce mówił jej szef J. Porowski, naczelny dyrektor Zjednoczenia Przemysłu Odzieżowego.

- Pani Marita jest niezastąpiona! - mówił o swej sekretarce dyrektor. - Jest dyskretna, punktualna, bardzo pracowita, wie kogo i jak łączyć z moim gabinetem. Posiada umiejętność dodzwonienia się wszędzie, mimo chimerycznie działającej centrali telefonicznej. Potrafi sama załatwić wiele spraw „od ręki”.

Mąż o żonie

O swojej żonie znanej śpiewaczce operowej Delfinie Ambroziak opowiadał jej mąż Tadeusz Kopacki, też artysta opery. Stwierdził, że jego żonę całkowicie pochlania sztuka. Interesuje ją malarstwo. Ma duży zbiór wydawnictw i niewielkie zbiory dzieł sztuki.

A naszą wspólną pasją jest działka! - zapewniał „Dziennik Łódzki” Tadeusz Kopacki. - Lubimy też spędzać urlop pod namiotem. Długo nie mogłem namówić jej do takiego wypoczynku, a teraz jest ogromną zwolenniczką campingowego życia. I jeszcze jedno: na takich wczasach ona gotuje! A na Dzień Kobiet kupiłem żonie perfumy.

W 1978 roku kobiety będące przodownicami pracy i zasłużonymi działaczkami społecznymi zaprosił do siebie Bolesław Koperski. Podziękował im za trud i zaangażowanie. W imieniu wyróżnionych głos zabrała Halina Mortimer - Szymczak, przewodnicząca Rady Kobiet.. Zapewniła, że łódzkie kobiety będą nadal przodowały w pracy zawodowej i społecznej łącząc niełatwe obowiązki z domem, rodziną i wychowaniem dzieci.

W 1987 roku reporterzy „Dziennika Łódzkiego” sprawdzali jak łódzki handel przygotowany jest na Dzień Kobiet. Odwiedzili więc łódzkie domy towarowe, drogerie i kwiaciarnie. Zauważono, że „Uniwersal” starannie przygotował się do 8 marca.

- Na wielu stoiskach, obleganych głównie przez panów, gotowe były zestawy upominkowe, głównie z kosmetykami – pisał „Dziennik Łódzki”. - „Uniwersal” sprzedał wcześniej specjalne talony na sumę 35 milionów, które nabyły różne zakłady i instytucje dla swoich pracownic.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jakie znaczenie ma wejście Finlandii i Szwecji do NATO

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie