reklama

Terroryści nie odpuszczają. Czy Soczi stanie się drugim Monachium?

Anna PrzybyllZaktualizowano 
Przed igrzyskami w Soczi najczęściej pojawiało się pytanie: Czy może tam dojść do zamachu, do tragedii podobnej do tej, jaka miała miejsce w Monachium. Terroryści z Kaukazu nie kryją, że chcą zaatakować.

W styczniu rosyjskie media podały wiadomość, że w Soczi przebywa kobieta przeszkolona na terrorystkę samobójczynię - 22-letnia Ruzana Ibragimowa pochodząca z Osetii Północnej, republiki w północnym Kaukazie. Jej mąż miał zginąć w walce z siłami rosyjskimi. Dziś ona miałaby pomścić ukochanego, wysadzając się w tłumie kibiców przybyłych d Soczi. Portal Blogsochi.ru. opublikował policyjne fotografie poszukiwanej kobiety oraz skan listu gończego, jaki komendant policji w Soczi wysłał za nią do policyjnych posterunków w mieście i jego okolicach. Kobieta do dziś nie została ujęta. Nie wiadomo, czy w ogóle istnieje.

Jednak służby bezpieczeństwa Rosji i kibice jadący na olimpiadę najbardziej boją się zamachów w wykonaniu "szahidek", tj. kobiet posługujących się "pasem szahida". Pasy te są wypełnione materiałem wybuchowym i metalowymi elementami potęgującymi siłę rażenia. Najgroźniejsze z nich są tzw. czarne wdowy, czyli byłe żony islamskich ekstremistów zabitych przez siły bezpieczeństwa. Kobiety samobójczynie łatwo wtapiają się w tłum, często pozorują ciążę, nie budząc podejrzeń policji.

Ostrzegawcze zamachy?
Pierwszym symptomem, że igrzyska w Soczi mogą się stać impulsem dla terrorystów, były dwa zamachy w Wołgogradzie pod koniec 2013 r. Pierwszego dokonano 29 grudnia na dworcu kolejowym, drugiego dzień później w trolejbusie. W obu zamachach zginęły 32 osoby, rannych zostało ok. 80. W styczniu do aktów terroru doszło też w innych zdominowanych przez islam regionach: w Kraju Stawropolskim, Kabardo-Bałkarii i Dagestanie. Nigdy dotąd kraj przyjmujący olimpiadę nie miał do czynienia z taką erupcją terroryzmu bezpośrednio przed igrzyskami.

Rosja Putina nie będzie w stanie uwolnić się od zagrożenia terroryzmem. Dwie wojny czeczeńskie sprawiły, że na Kaukazie umocniły się wpływy fundamentalistów islamskich.

Obawy przed spektakularnym zamachem może tłumaczyć też fakt, że Soczi leży na dawnych ziemiach Czerkiesów, podbitych i zdziesiątkowanych przez Rosjan w XIX wieku. Igrzyska mają się odbywać na Krasnej Polanie, gdzie stoczyli z Rosjanami swoją ostatnią bitwę. Czerkiesi, którzy uważają, że padli ofiarą ludobójstwa, uznali wybór Soczi na arenę igrzysk za urągający pamięci ich przodków. "Nie urządza się balu na mogiłach" - ogłosił w lipcu ubiegłego roku 49-letni Doku Umarow, Czeczen walczący od 1995 r. przeciwko Rosji, wzywając podległych mu partyzantów, by za wszelką cenę i z całych sił udaremnili przeprowadzenie igrzysk w Soczi.

Soczi jak twierdza
Rosja, ale i wywiad Stanów Zjednoczonych, biorą te pogróżki bardzo poważnie. Od 7 stycznia w Soczi obowiązują nadzwyczajne środki bezpieczeństwa zarządzone przez Władimira Putina. 40 tysięcy policjantów utworzyło wokół Soczi trzy pierścienie, które mają zapobiec dostaniu się terrorystów do miasta igrzysk. Rygory wprowadzono z powodu zagrożenia płynącego zwłaszcza z Kaukazu Północnego. Wszechobecna inwigilacja, utrudnienia w transporcie i skomplikowany system przepustek na terenie miasta mają służyć uniknięciu powtórki z igrzysk w Monachium w 1972 r., kiedy terroryści z palestyńskiego Czarnego Września wzięli jako zakładników i zamordowali 11 izraelskich sportowców.

Wobec istniejącego zagrożenia w Soczi Amerykanie też nie pozostają bierni: po Morzu Czarnym pływają dwa okręty wojenne, a pięć samolotów transportowych Hercules stacjonuje w bazach wojskowych w Turcji. W razie zagrożenia terrorystycznego będą mogły pomóc w ewakuacji amerykańskich sportowców i kibiców. USA ostrzegają też swoich obywateli, że w czasie igrzysk loty do Rosji mogą być niebezpieczne.
Niekończąca się wojna
Ekstremizm religijny, bieda, bezrobocie i bezwzględna pacyfikacja ludności lokalnej przez siły federalne powoduje zaklęty krąg nienawiści i regularne zamachy terrorystyczne na terytorium Rosji. Większość terrorystów wywodzi się ze zbrojnego podziemia o nazwie Emirat Kaukaski, którą to organizację w 2007 r. powołał do życia Umarow. Według danych rosyjskiego MSW na terytorium Kaukazu Północnego aktywnych jest 40 grup, w których walczy ok. 600 rebeliantów. Inne dane wskazują, że działa tam nawet 2 tysięcy bojowników.

Ich powstanie jest skutkiem m.in. rosyjskiego zaangażowania militarnego w Czeczenii, gdzie 93 proc. mieszkańców stanowią muzułmanie. Wojna z Czeczenami rozpoczęła się w lutym 1994 r. W starciu z siłami rosyjskimi bojownicy sięgnęli po najtańszą broń - terroryzm. Dowódca czeczeński Szamil Basajew zaatakował miasto Budionnowsk w Kraju Stawropolskim w czerwcu 1995 r. W wyniku oblężenia miejskiego szpitala zginęło ok. 150 osób, a kilkaset zostało rannych. Po zawarciu rozejmu 31 sierpnia 1996 r. Czeczenia istniała jako osobne państwo, z prawem szariatu. Po tym jak Basajew zajął sąsiadujący z Czeczenią Dagestan, postulując utworzenie kalifatu, a w sierpniu i wrześniu 1999 r. ponad 300 osób zginęło w zamachach na budynki mieszkalne w Moskwie, Riazaniu i Wołgodońsku, wojska federalne ponownie zajęły Czeczenię. Wojna została zakończona pełną reintegracją Republiki Czeczeńskiej z Rosją w kwietniu 2009 r. Nie oznacza to, że muzułmańscy radykałowie z Czeczenii i pozostałych kaukaskich republik się poddali. Mówią, że nie ustaną, aż na całym Kaukazie nie powstanie muzułmański emirat.

Święto w cieniu terroryzmu
Niektórzy twierdzą, że śmierć wielu cywilów w zamachach zadziałała na korzyść Putina, stwarzając pretekst do rozprawy z terrorystami na południu Rosji. W krótkiej perspektywie czasowej Kreml ma niewiele opcji. Opatrzył główne węzły transportowe na południowym i na północnym Kaukazie dodatkowymi środkami bezpieczeństwa i zarządził podwyższony poziom czujności wzdłuż rozległej sieci dróg powietrznych i kolejowych. Putin oparł się też o Ramzana Kadyrowa, którego sam mianował przywódcą w czeczeńskiej stolicy Grozny, aby zastraszyć powstańczego przywódcę Doku Umarowa.

Na dłuższą metę to nie wystarczy. Rosja pragnąca być imperium musi się zmierzyć z pytaniem, jak i czy zasymilować ludzi, którzy walczą z rosyjską zwierzchnością od XIX w., a podporządkowali się jedynie Stalinowi.

Czternaście lat temu, po zbombardowaniu Groznego, którego skutki przypominały powojenne Drezno, rebelianci czeczeńscy wycofali się do swoich twierdz wzdłuż granicy rosyjsko-gruzińskiej, skąd nigdy nie zostali wysiedleni. Zwycięstwo wojskowe Putina było imponujące, a sam prezydent nie oszczędzał na odbudowie miasta, lecz Czeczeni po prostu zmienili taktykę.

Separatyści sięgnęli po terroryzm, wciągając autorytarne siły bezpieczeństwa w przerażające pułapki podczas oblężenia moskiewskiego teatru na Dubrowce w 2002 r. i ataku na szkołę w Biesłanie w 2004 r. Samobójcy z bombami zaatakowali moskiewskie metro i lotnisko Domodiedowo w 2010 r., gdzie jeden wybuch zabił 37 osób.

Spokój zależy od zagranicy
Za granicą czeczeńscy bojownicy powiązani z Al-Kaidą służą jako ostrze dżihadu od Afganistanu po Syrię. Niektórzy to prawdziwi wyznawcy. Wielu działa jako najemnicy. Wszyscy cieszą się przerażającą reputacją, wspieraną nagraniami wideo z nieopisanymi okrucieństwami, a niektórzy mają zamożnych mecenasów za granicą.

Na początku roku pojawiły się doniesienia o saudyjskich pomysłach, aby kontrolować czeczeńskie komórki terrorystyczne przed olimpiadą w Soczi w zamian za obietnicę Rosji wycofania poparcia dla syryjskiego reżimu Asada. Doniesienia nie zostały potwierdzone, ale czeczeński terroryzm nie jest tylko rosyjskim problemem. Jest dobrze finansowany i międzynarodowy.

Jasne jest, że średniowieczna wizja Umarowa stworzenia islamsko-kaukaskiego kalifatu spotkała równą sobie w alternatywnej wizji Putina. Od pierwszego roku na Kremlu przywódca Rosji nie szczędził czasu ani kolosalnych pieniędzy na promocję Soczi i jego górzystego zaplecza jako całorocznego regionu turystycznego. Dla Putina olimpiada w Soczi to sprawa osobista. Dopóki jednak Rosja będzie śnić o imperium, dopóty będzie musiała się mierzyć także z ekstremistami z jego peryferiów.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Terroryści nie odpuszczają. Czy Soczi stanie się drugim Monachium? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

z pewnoscia odstraszy czesc terrorystow, ktorzy cenia komfort.
radeba.manifo.com

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3