To nie jest kraj dla ludzi z Łodzi. Pierwszoligowców nam...

    To nie jest kraj dla ludzi z Łodzi. Pierwszoligowców nam ubywa

    Piotr Brzózka, Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Bogusław Grabowski. Rada Gospodarcza przy premierze
    1/11
    przejdź do galerii

    Bogusław Grabowski. Rada Gospodarcza przy premierze

    Po raz pierwszy od końca PRL krajem rządzi rząd bez łodzianina w składzie. Niewielu jest teraz łodzian, którzy mają realny wpływ na polską rzeczywistość. Na szczęście zostało kilka rodzynków.
    Gdy Krzysztof Kwiatkowski uzyskał nominację na stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli, postanowiliśmy pokazać 10 sylwetek łodzian, którzy - pracując w sferze publicznej bądź na jej obrzeżach - robią ogólnopolską karierę, osiągają zawodowe szczyty. Po analizie, kogo opisać, doszliśmy do wniosku, że to nie jest dobry czas dla łodzian w stolicy, np. pierwszy raz od dawna nie mamy nikogo w rządzie. Dlatego zamiast dziesięciu ludzi, pnących się po najwyższych szczeblach drabiny, prezentujemy subiektywny przegląd "naszych" w stolicy. Pokażemy tych, którzy idą w górę, takich, którzy w warszawskim morzu skutecznie pływają od dawna i takich, których fala wyrzuca właśnie na brzeg.


    Wypada zacząć od Kwiatkowskiego. Były minister sprawiedliwości, wciąż poseł Platformy Obywatelskiej, od września prezes NIK, to - obok Marka Belki, szefa NBP - najwyżej sklasyfikowany łodzianin, jeśli idzie o obsadę kluczowych funkcji w państwie. Tym bardziej że NIK to instytucja niezależna od rządu, a do tego mogąca ów rząd w swoisty sposób kontrolować. Kwiatkowski dostanie więc narzędzie potężne, choć zawsze będą się pojawiać pytania, czy aby nie sprzyja formacji, z której się wywodzi. NIK w rękach łodzianina to będzie Izba inna niż kiedykolwiek w III RP.

    Kwiatkowski ma dobre relacje z mediami, choć dla wielu dziennikarzy ów fakt jest zaskakujący, bo mówi w taki sposób, by nie powiedzieć zbyt wiele i używa prawniczego slangu. O procedurach i paragrafach może opowiadać całymi dniami. Dba o PR, choć bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie, że kocha błysk fleszy i ma parcie na szkło. Unika tematów kontrowersyjnych. Czy taka będzie NIK przez najbliższych sześć lat? Rzecznik prasowy będzie tam służył do zwoływania dziennikarzy, bo prezes o swych poczynaniach i wynikach kontroli będzie się starał jak najczęściej informować osobiście. A to pozycję prezesa jeszcze znacząco wzmocni.

    Pamiętajmy, że jego kadencja zakończy się kilka miesięcy przed wyborami do Sejmu w 2019 roku. Czy Platforma będzie jeszcze istnieć? Tusk kiedyś rzekł, że Kwiatkowski to jeden z jej przyszłych przywódców. Kto wie... Prezesura NIK w kilku przypadkach była już prologiem do wielkich karier politycznych.

    W górę, na pozycje najbliższe przewodniczącemu Tuskowi, nieustannie pnie się poseł Andrzej Biernat, szef PO w Łódzkiem. O Biernacie w stolicy mówi się, że dziś w PO to człowiek nr 3, zaraz po Pawle Grasiu i Tusku. Ironia losu polega jednak na tym, że wysoka pozycja Biernata "dzieje się" w sytuacji coraz większych spadków notowań Platformy w sondażach. Są tacy w tej partii, którzy twierdzą, że jedno z drugim związek ma. Nawet w SLD zapanowała nieskrępowana radość po nominowaniu Kwiatkowskiego na prezesa NIK , bo jego odejście, według niektórych posłów lewicy, oznacza, że w mediach PO częściej niż dotąd reprezentował będzie Andrzej Biernat, który - jak chcą jego rywale z lewicy - kompromituje Platformę.

    Tusk podobno docenia zdolności polityczne Biernata, stołeczna prasa jednak donosi, że wcale nie oznacza to, że ma do niego szacunek. "Newsweek" jakiś czas temu pisał, że współpracownicy premiera określają go mianem "politycznej żulii". Poseł Biernat potrafi być cyniczny i zdystansowany do siebie samego, ale ponoć ostatnio, pewnie z uwagi na coraz bardziej oszałamiającą karierę w partii i w mediach, zaczął się przejmować opiniami na swój temat. Dla odmiany, bo kiedyś mówił, że gazet nie czyta. Teraz zaś podobno ciężko znosi przypominanie przydomka z dawnych lat, czyli "basenowy" (lub "kąpielowy"). Wzięło się stąd, że kierował pływalnią w Konstantynowie Łódzkim.
    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    jezuuuuu ale bełkot dwóch czołowych miernot DŁ:)

    awe (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 92 / 48

    jest się czym szczycić że w czubie bandyckiej organizacji PO jest "basenowy" z Konstantynowa czyli cham Biernat:)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo