Tokio 2020. Polscy młociarze zdominowali igrzyska. Wojciech Nowicki mistrzem, Paweł Fajdek brązowym medalistą olimpijskim

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Wojciech Nowicki / Paweł Fajdek
Wojciech Nowicki / Paweł Fajdek Pawel Relikowski / Polska Press
Dwa medale zdobyli nasi młociarze w środę na Stadionie Olimpijskim w Tokio. W przeciwieństwie do trzech ostatnich mistrzostw świata, tym razem to Wojciech Nowicki zgarnął złoto, a Paweł Fajdek brąz.

- Co z medalami facetów? [do środy wśród mężczyzn na podium stanęli tylko zapaśnik Tadeusz Michalik i połowa sztafety mieszanej – red.] Dziś będą, w konkursie rzutu młotem. Naprawdę wierzę w to, że chłopaki zajmą dwa pierwsze miejsca – zapewniała Malwina Kopron, świeżo upieczona brązowa medalistka igrzysk w Tokio, kilka godzin przed konkursem z udziałem Pawła Fajdka i Wojciecha Nowickiego.

Niewiele się pomyliła. Podobnie jak w przypadku kobiet, Biało-Czerwoni wzięli złoto i brąz. Tym razem najlepszy okazał się Nowicki, który od samego początku rzucał bardzo daleko. W pierwszej próbie zaliczył 81,18 m, a poza szóstą (spaloną) nie zszedł poniżej granicy 81 m. Najlepszy był jego trzeci rzut, w którym młot poleciał na odległość 82,52 m.

ZOBACZ TEŻ:

– Wszedłem, zrobiłem swoje, wpadło 81 metrów. Koło było bardzo dobre, warunki pogodowe super. Nic, tylko rzucać – skomentował w swoim stylu zawodnik Podlasia Białystok.

– Dziwnie to zabrzmi, ale podszedłem do tego konkursu jak do treningu. To się przełożyło na wyniki. Byłem przygotowany, trafiliśmy z formą. Największym osiągnięciem jest dla mnie pobicie rekordu życiowego. To był cel, na tym mi zależało. O najcenniejszym medalu nawet nie marzyłem. Ale udało się, co bardzo mnie cieszy. Wiem, że nie potrafię tego okazać, ale może kiedyś to do mnie dotrze – dodał.

Fajdek nie rozpoczął najlepiej. W czterech pierwszych próbach rzucał w okolicach 78. metra (najdalej 78,83), co nie dawało mu miejsca na podium. Tych, którzy obawiali się kolejnej olimpijskiej wtopy, czterokrotny mistrz świata uspokoił w piątej kolejce. 81,53 m dało mu drugie miejsce. Szybko przeskoczył go jednak rewelacyjny Eivind Henriksen, który wynikiem 81,58 m pobił swój rekord życiowy o prawie trzy metry. Ostatecznie Norwega nie udało się już przeskoczyć.

– Czy jestem zadowolony? Trudno nie być. Za 30 czy 40 lat emerytura olimpijska będzie taka sama jak po złotym. Ten medal da mi w końcu spokój, którego tyle lat mi brakowało. Nie sądzę, żebym jeszcze kiedykolwiek nie przeszedł eliminacji. Chyba, że będę za stary. Dziś też było ciężko, ale udało się oddać jeden przyzwoity rzut. Pokażcie mi ostatni konkurs, w którym 81,53 dawało dopiero trzecie miejsce. Gratulacje dla Wojtka. Fajnie, że to on wygrał. Będziemy się wzajemnie nakręcać, żeby walczyć z Amerykanami, którzy w przyszłym sezonie będą piekielnie mocni – skomentował Fajdek. – Jeśli ktoś uważał, że nie mam psychiki i się spalam, to piąty rzut pokazał chyba, że czasem warto zamknąć mordę – dodał 32-latek, który zapewnił, że do brązu dorzuci jeszcze co najmniej dwa medale igrzysk.

ZOBACZ TEŻ:

Do tej pory na najważniejszych zawodach kolejność była odwrotna: złoto dla Fajdka, brąz Nowickiego. Wyjątkiem były mistrzostwa Europy w Berlinie (2018), które wygrał Nowicki, a Fajdek był drugi.

– Wymieniliśmy się miejscami, chociaż raz w życiu. Zawsze to ja byłem tym trzeci. Marzyłem o tym, żebyśmy razem stanęli na podium. Obojętnie, w jakiej konfiguracji. Gdybym to ja miał brąz, też by było super. Nie mogę się doczekać, kiedy zagrają nam „Mazurka Dąbrowskiego” – zapewnił Nowicki. – Dziś wygrałem, ale cały czas będę twierdził, że Paweł jest ode mnie lepszy. Ma to coś, o czym ja mogę tylko pomarzyć – dodał.

– Marzę o tym, żeby wrócić do domu, położyć się na kanapie i obejrzeć bajkę. Nikt mnie nie namówi, żebym w tym roku jeszcze trenował. No, poza kilkoma dniami przed Memoriałem Kamili Skolimowskiej. Tak czy inaczej dziś, po dziewięciu latach, w końcu będę k... mógł zasnąć bez stresu. To niesamowite. I dajcie mi już spokój – zakończył z kolei Fajdek.

Trwa głosowanie...

Ile medali zdobędą Polacy na igrzyskach w Tokio?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Piękna i ze złotym sercem. Dziennikarka meksykańskiego oddziału telewizji Fox Sports (i podobno była dziewczyna Ronaldinho) Erica Fernandez kocha nie tylko sport, ale też zwierzęta. Kolumbijka założyła fundację pomagającą psom, namawia też osoby śledzące ją na Instagramie (ponad 725 tys.) do adopcji. Robi to m.in. przez... swoje skąpo ubrane zdjęcia ze zwierzakami oczekującymi na nowy dom. Trudno przejść obok nich obojętnie.Uruchom i przeglądaj galerię klikając ikonę "NASTĘPNE >", strzałką w prawo na klawiaturze lub gestem na ekranie smartfonu

Seksowna dziennikarka sportowa Erika Fernandez rozebrała się...

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie