Tomasz Hajto: Chcę zostać trenerem reprezentacji

Redakcja
Tomasz Hajto
Tomasz Hajto Polskapresse / archiwum
Z Tomaszem Hajtą, 62-krotnym reprezentantem Polski oraz byłym zawodnikiem ŁKS, rozmawia Tomasz Dębek

Lepszej grupy na Euro nie mogliśmy sobie wymarzyć?

Zgadza się, ale we wszystkich czterech krajach nastroje są podobne. Przez to losowanie nasza kadra będzie pod ogromną presją. Każdy myśli, że cel minimum, czyli wyjście z grupy, mamy już w kieszeni. To najsłabsza grupa, ale za to bardzo wyrównana. Może minimalnie lepiej niż reszta drużyn wygląda Rosja. Nas czeka wiele pracy i na pewno nie możemy jeszcze myśleć o ćwierćfinale. Wszystkie zespoły są w naszym zasięgu, jednak o awansie będą decydować szczegóły. Może nawet bilans bramkowy.

Jest coś w teoriach spiskowych o zimnych czy też ciepłych kulkach, wspomagających gospodarzy w losowaniach?

Nawet nie biorę tego pod uwagę, nie chce mi się w coś takiego wierzyć. To dziwne, że niektórzy węszą jakiś spisek nawet w losowaniu. Po prostu mieliśmy szczęście, którego tym razem zabrakło Ukraińcom. Nic więcej.

Ostatnio mówił Pan o kursie trenerskim, na który Pan uczęszczał. Jak wyglądają Pana postępy szkoleniowe?

Jestem w trakcie końcowych egzaminów kursu UEFA A. Na dziś mogę samodzielnie prowadzić zespoły drugoligowe, miałem już nawet kilka propozycji. W przyszłym roku zapiszę się na kurs UEFA PRO. Chcę wrócić do piłki jako trener.

Jako piłkarz nie dawał Pan sobie w kaszę dmuchać. Prezesi klubów będą skorzy do zatrudnienia trenera, który nie pozwoli sobą manipulować?

Każdy trener, który chce coś osiągnąć, musi być charyzmatyczny i mieć swoją wizję piłki. Ja do tego posiadam spore doświadczenie piłkarskie. Byłem za granicą i tam grałem, a nie oglądałem stadiony. Marzę o tym, żeby stworzyć potężne podwaliny pod jakiś mocny klub. Nie ukrywam, że szczególnie bliski mojemu sercu jest Górnik Zabrze. Klub boryka się w ostatnich latach z różnymi problemami. Czy będzie mi dane poprowadzić właśnie Górnika? Nie wiem. Na pewno chciałbym. Wierzę w swoje umiejętności i mam nadzieję, że mi się to uda.

Jakiś czas temu zapowiedział Pan wydanie swojej autobiografii. Temat nieco ucichł, co się stało?

Napisałem już pół. Przemyślałem jednak sprawę i wiele rzeczy będę musiał zmienić. Niektórych historii po prostu nie da się opowiedzieć. Chcę, żeby moja książka była nie tylko kontrowersyjna, ale także pokazująca nasze podejście do piłki. Zobaczymy, czy się uda. Nie mam zamiaru się spieszyć. Chciałbym zorganizować swój mecz pożegnalny, a książkę wydać przy okazji tego wydarzenia.

Jak Pan przyjął odwołanie Zdzisława Kręciny z funkcji sekretarza generalnego PZPN? Beton zaczyna się kruszyć czy to tylko mało znaczący gest?

Kręcina to człowiek z moich stron i darzę go ogromnym sentymentem. Załatwiał w związku wiele spraw typowo roboczych. Nie wiem, jak dalej potoczy się jego sytuacja. Szkoda tylko, że nie odwołano wszystkich winnych zaistniałej sytuacji. Zamiast tego zrobiono z Kręciny kozła ofiarnego. Na dzień dzisiejszy nikt niczego mu nie udowodnił, więc nie wiem skąd ta afera.

Prezes Lato też może się obawiać o swój stołek?

Ciężko powiedzieć. Ale zmiany w PZPN są nieuniknione. Im szybciej nastąpią, tym lepiej. W związku są ludzie, do których kompletnie nie mam zaufania. Na przykład pan Olkowicz. Człowiek zajmujący się Euro w Polsce, chociaż jedyny język obcy jakim włada to rosyjski. Niejednokrotnie spotykałem go w pracy, gdy był niedysponowany. Kiedy go skrytykowałem, zostałem ukarany przez PZPN grzywną 5000 złotych. A myślałem, że komuna już się skończyła. Tacy ludzie jak Olkowicz nie mają prawa pracować w związku. Jak mistrzostwa mają się udać, skoro dyrektorem Euro 2012 w Polsce jest ten pan? Poza tym kontrola ministerstwa powinna zacząć się od osób pracujących w dziwnych spółkach związanych z PZPN i otrzymujących za to horrendalne pieniądze. Właśnie tam robi się największe wałki.

Myśli Pan, że drastyczne zmiany mają sens przed Euro?

Oczywiście, bo co mamy do stracenia? Przecież tylko zyskamy na tym wizerunkowo. Co może być gorszego od pana Olkowicza, którego po otwarciu stadionu w Gdańsku tabloidy złapały siedzącego na lotnisku przy ośmiu kieliszkach wódki? Zaraz po tym leciał do PZPN-u na walne zgromadzenie. Dla mnie to jest paranoja. To tak, jakby policjant poszedł pijany do pracy albo piłkarz zataczał się na boisku. I on ma organizować dla nas Euro? Chyba jedynym plusem jest to, że dogada się z Ukraińcami po rosyjsku.

Senator Andrzej Person stwierdził ostatnio, że świetnym kandydatem na stanowisko prezesa PZPN byłby Jerzy Dudek. To dobry pomysł?

Jurek może być jednym z kandydatów. Do związku trzeba w końcu wpuścić trochę świeżej krwi. Z całym szacunkiem dla wielu ludzi, którzy tam działają, chociażby wielu świetnych trenerów, ale piłka idzie do przodu. Kandydatów jest kilku, ale moim zadaniem potrzeba tam twardej ręki. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby więc przyjście Zbigniewa Bońka.

A gdyby ktoś zaproponował Panu tę funkcję?

Nie, nie, nie (śmiech). Ja nie jestem człowiekiem, który może rządzić związkiem. Chcę się zajmować sprawami czysto sportowymi. Moim największym celem jest zostanie selekcjonerem reprezentacji Polski. Fotel prezesa na pewno sobie odpuszczę.
Co Pan sądzi o grze naszej kadry? Trener Smuda ma koncepcję, która może przynieść na Euro pozytywne skutki?

Nie jestem kimś, kto tylko marudzi i nic mu się nie podoba. Czasem coś w tej reprezentacji drgnie, jak to w piłce. Smuda musi mieć twardą skórę, być odpornym na krytykę, ale i nie podpalać się po sukcesach. Wtedy może wyjść z naszej kadry coś pozytywnego.

W trakcie "afery orzełkowej" żaden z piłkarzy nie odważył się krytycznie wypowiedzieć na temat nowych koszulek. Brakuje w naszej reprezentacji silnych osobowości?

Z całym szacunkiem dla obecnych kadrowiczów, ale odejście Michała Żewłakowa osłabiło reprezentację właśnie pod względem charakterologicznym. Bez niego i Artura Boruca tych osobowości na pewno brakuje.

Co Pan sądzi o stoperach, na których stawia Smuda? Głowacki i Perquis będą w stanie udźwignąć presję wiążącą się z meczami na Euro?

Głowacki był już sprawdzany tyle razy, że można stracić rachubę. Przykro mi, ale to dla niego za wysokie progi. A Perquis jest dla mnie największą porażką naszej reprezentacji.

Bo jest "farbowanym lisem"?

Nie, mnie tacy piłkarze nie przeszkadzają, mogą sobie grać. Chodzi o to, żeby wnosili coś do tej reprezentacji. A na dzień dzisiejszy nie dają nam nic.

Część piłkarzy nie gra regularnie, ale miejsce w reprezentacji mają zapewnione. Czy powołania powinni dostawać tylko ci, którzy występują w klubach?

Inne reprezentacje mają podobne problemy. Nie zawsze kadrowiczom dobrze wiedzie się w klubach. Najważniejsza jest koncepcja trenera. Kuba Błaszczykowski nie gra, ale będąc selekcjonerem ja bym na niego stawiał. I w d… miałbym wszystkie opinie. Biorąc na siebie odpowiedzialność za reprezentację trzeba podejmować takie decyzje. U mnie Kuba Błaszczykowski by grał i byłby kapitanem. Takiego gracza trzeba wspierać zawsze, a nie tylko wtedy, gdy jest dobrze. W tej kwestii absolutnie zgadzam się z trenerem Smudą.

Błaszczykowski w Borussii gra ogony albo nie gra wcale. Powinien odejść z klubu, chociażby na wypożyczenie, żeby się ogrywać przed Euro?

Piłkarz, który ma 26 lat nie musi się ogrywać. Raz się gra, raz nie - tak to jest w piłce. Nie da się utrzymać najwyższej formy przez cały sezon. Kuba zagrał ostatnio prawie cały mecz z Schalke i spisał się dobrze. Nie siejmy paniki, myślę że nerwowe ruchy z jego strony byłyby teraz nie na miejscu.

Dzięki naszej trójce reprezentantów w Borussii Polacy zyskali w Niemczech dobrą renomę. Jednak ci, którzy przyszli przed sezonem, czyli Sobiech i Klich, nie grają. Bundesliga to dla tych młodych zawodników zbyt wysokie progi?

Z oceną Sobiecha należy się jeszcze wstrzymać. Wcześniej chłopak nie był dobrze prowadzony, często łapał przez to kontuzje. Teraz też dochodzi do zdrowia. Debiut co prawda miał fatalny, złapał od razu czerwoną kartkę, ale ja bym go jeszcze nie skreślał. Pamiętajmy, że Artur ma dopiero 21 lat. Wierzę, że może on być alternatywą dla Lewandowskiego. Natomiast dla Klicha transfer do Wolfsburga był zbyt wczesny. Do tej pory ani razu nie załapał się nawet do meczowej "18". Myślę, że nie będzie miał szans na grę, nie jest bowiem w stanie podołać Bundeslidze fizycznie.

Przecież w ekstraklasie szło mu całkiem nieźle…

Ale nasza liga gra na zwolnionych obrotach. Jest kilka meczów w sezonie, Legia - Lech, Legia - Wisła, może Wisła - Lech, tam gra się trochę szybciej. Reszta to człapanie po boisku. Rozmawiam z trenerami, mówią mi że mają coraz słabszy materiał piłkarski pod względem genetycznym. Nie chodzi nawet o czyste umiejętności, po prostu nie dają rady fizycznie.

Nasza liga rozwija się, czy tracimy dystans do średniej europejskiej półki?

Do średnich drużyn w Europie może dobić jedna, dwie, może trzy najlepsze drużyny. Dla reszty nie widzę żadnych szans. Nasze problemy nie kończą się na warunkach fizycznych piłkarzy. Fatalne jest szkolenie. Młodym Polakom blokują miejsca zagraniczni piłkarze, o których często nie można powiedzieć inaczej niż "szrot". Z drugiej strony, rozbuchaliśmy rynek w ten sposób, że żaden Polak nie przyjdzie do klubu za 3-4 tys. euro, tylko od razu chce 10. A Słowak czy Czech, który u siebie dostaje tysiąc, spokojnie się na takie warunki zgodzi. Za piłkarza, który zagrał 30 meczów w ekstraklasie prezes chce od razu milion euro.

Da się jednak osiągnąć sukces opierając drużynę na Polakach. Śląsk lideruje w tabeli, Legia jest druga, a i w Lidze Europejskiej spisuje się dobrze.

Tak, w przypadku Legii cieszy przede wszystkim mądre wprowadzanie do zespołu młodych zawodników. Krytykowałem Macieja Skorżę za niektóre decyzje, ale odważne stawianie na takich chłopaków jak Żyro czy Wolski bardzo mi się podoba. Mamy trochę utalentowanej młodzieży, ale nie każdy trener ma jaja, żeby pozwolić im grać. Większość woli się tłumaczyć presją wyniku. W Legii ona jest ogromna, jednak Skorża nie boi się ryzykować. Aż przyjemnie popatrzeć, jak grają młodzi Polacy.

Czyli z tym materiałem genetycznym nie jest aż tak źle?

Nie, ale trzeba pojeździć, poszukać takich zdolnych chłopaków. Część z nich gra w trzecich, czwartych ligach. Takim zawodnikom należy dać szansę i pomóc w rozwoju, a nie odpalać po jednym nieudanym meczu.

Widzi Pan któregoś z tych młodych zdolnych zawodników w reprezentacji?

Nad ligowcami można się zastanawiać. Jak dla mnie w kadrze na pewno powinien być Kamil Grosicki, pomijany od jakiegoś czasu przez Smudę. Gra regularnie, jest w świetnej formie - on musi być w reprezentacji. Chłopak ma 22 lata, ustatkował się, ma żonę, będzie miał dziecko, trzeba na niego stawiać. Wiem, że jest zwariowany, ale w pozytywny sposób. Tacy piłkarze są potrzebni. Nie może być w kadrze 11 Grosickich, ale 11 ciepłych kluchów też nie będzie dobre. Trzeba to wypośrodkować.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Aleks
Obrona by tylko zyskała na prawdziwym dyrygencie tej orkiestry !
Dodaj ogłoszenie