Totolotek Puchar Polski. ŁKS rozpoczął przygodę meczem z Widzewem

R. PiotrowskiZaktualizowano 
Strzelec dwóch goli w tamtym meczu z Widzewem czyli Jan Durka [Z archiwum Jacka Bogusiaka]
W czwartek piłkarze ŁKS zmierzą się w Totolotek Puchar Polski z Zagłębiem Sosnowiec. Dziewięćdziesiąt trzy lata temu ełkaesiacy rozpoczęli przygodę z tymi rozgrywkami m.in. meczem z… łódzkim Widzewem.

Na pomysł zorganizowania takich rozgrywek wpadli na początku lat 20. dziennikarze „Tygodnika Sportowego”, choć początkowo nie zyskał on aprobaty Polskiego Związku Piłki Nożnej. Dopiero cztery lata później piłkarska centrala wróciła do tematu i wtedy też, jedyny zresztą raz w dwudziestoleciu międzywojennym, udało się przeprowadzić „rozgrywki o puhar [sic!] PZPN” do szczęśliwego finału, w którym koniec końców triumfowała Wisła Kraków.

„Prowadzona pod silną przewagą ŁKS”

Zanim „Biała Gwiazda” odebrała po zaciętym pojedynku ze Spartą Lwów cenne trofeum należało wyłonić zwycięzców dziewięciu w sumie okręgów i rzeczone spotkanie ŁKS z Widzewem było jednym z etapów takich właśnie okręgowych eliminacji.

Mecz rozpoczął się w niedzielę 7 marca 1926 roku o godzinie trzeciej po południu na zabłoconym boisku („przedstawiało istną kałużę” – zapisał sprawozdawca) przy ulicy Wodnej. Widzew nie należał w dwudziestoleciu międzywojennym do potentatów, więc za murowanego faworyta uznano cieszących się ogromną popularnością w mieście i zaprawionych w bojach z najlepszymi ełkaesiaków.

Niespodzianki nie było. W pierwszej połowie „prowadzonej pod silną przewagą ŁKS, który nie schodzi z boiska «Widzewiaków»” padły dwa gole. W 20. minucie bramkarz Widzewa skapitulował po solowej akcji Karola Millera po raz pierwszy, zaś tuż przed przerwą pokonał go jeszcze Jan Durka, który kilkanaście miesięcy później zdobędzie premierowego dla łodzian gola w lidze.

Ambitni widzewiacy stracili po tym głowę, czego efektem było naganne zdaniem arbitra zachowanie Władysława Pudlarza. Sędzia wyrzucił zawodnika za pyskówkę z boiska, po chwili uległ jednak prośbom jego kolegów, a że z pomocą przyszli im także... gracze ŁKS [sic!], pan Bira pozwolił ostatecznie graczowi RTS wrócić na boisko, co jak skwapliwie zanotował dziennikarz jednej z gazet zostało „przyjęte z żywem zadowoleniem przez graczy ŁKS”.

Z Pudlarzem czy też bez niego, tym razem Dawid nie miał szansy sprostać Goliatowi. W 70. minucie Jan Durka ponownie wpisał się na listę strzelców, a tych goli dla ŁKS zapewne padłoby więcej, gdyby nie błotnista kałuża zalegająca pole karne Widzewa, na co narzekał m.in. Roman Jańczyk, ojciec Wiesława Jańczyka czyli mistrza Polski z 1958 roku, bo jak donosił dziennikarz „Expressu Ilustrowanego”: „woda i błoto zatrzymywały albo jego samego, albo piłkę w połowie drogi”. Faworyt pokonał Widzew 3:0.

W 1926 roku ŁKS odpadł z rozgrywek na szczeblu centralnym, więc na następną przygodę z krajowym pucharem łodzianie musieli poczekać kilkanaście lat. „Rycerze Wiosny” dwukrotnie doszli do finału tych rozgrywek. Najpierw w 1957 roku pod wodzą legendarnego Władysława Króla ograli w finale Górnika Zabrze 2:1 po golach Stanisława Barana i Kazimierza Kowalca (mecz rozegrano w al. Unii 2), a w 1994 roku ulegli w Warszawie Legii 2:0.

Dziś Zagłębie Sosnowiec

Dziewięćdziesiąt trzy lata po tamtym meczu z Widzewem ełkaesiacy powalczą w Sosnowcu nie tylko o awans do kolejnej rundy Totolotek Puchar Polski, ale przede wszystkim o przywrócenie wiary we własne siły, umiejętności i cały zespół. Po siedmiu z rzędu porażkach w lidze łodzianie jak tlenu potrzebują zwycięstwa, mniejsza więc o to, że ewentualny sukces nie poprawi nic a nic ich notowań w ekstraklasie.

Trener Kazimierz Moskal zapowiedział, że jego podopieczni nie odpuszczą pucharowej rywalizacji z zawodzącym w pierwszej lidze spadkowiczem z ekstraklasy (Zagłębie Sosnowiec zajmuje 15. miejsce), a celem zespołu jest awans do kolejnej rundy i tym samym przełamanie fatalnej passy. Być może pomogą w tym Piotr Pyrdoł, Michał Trąbka i Dragoljub Srnić, którzy nie zagrali tym razem w środowym meczu rezerw (druga drużyna ŁKS zremisowała 2:2 z LKS Kwiatkowice) i prawdopodobnie wystąpią w Sosnowcu. Zabraknie natomiast Dominika Budzyńskiego, Macieja Dampca, Adriana Klimczaka, Macieja Wolskiego i Wojciecha Łuczaka, bo wspomniana piątka wystąpiła w rzeczonym spotkaniu czwartoligowych rezerw.

Początek meczu 1/32 finału Totolotek Puchar Polski, w którym ŁKS zmierzy się z Zagłębiem Sosnowiec w czwartek o godz. 20.30. Transmisję telewizyjną z tego spotkania przeprowadzi Polsat Sport Extra.

polecane: FLESZ: EURO 2020 - Polacy z rekordową premią za awans

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3