Trenerski nos „Napoleona”. 43 lata temu po kapitalnym spotkaniu ŁKS pokonał Legię 3:2

R. PiotrowskiZaktualizowano 
Drużyna ŁKS w latach 70. należała do najsilniejszych w historii klubu, choć nie przełożyło się to na wyniki [Fot. Janusz Kubik]
Piłkarze ŁKS rozegrali wiele świetnych spotkań z Legią Warszawa, ale zdaniem starszych sympatyków łódzkiego klubu na miano arcyspektaklu najbardziej zasługuje starcie rozegrane 43 lata temu.

20 listopada 1976 roku trudno było wskazać faworyta. Z jednej strony przejawiająca wielkie aspiracje Legia z Kazimierzem Deyną i Lesławem Ćmikiewiczem, z drugiej – naszpikowany reprezentantami Polski ŁKS. Dodajmy, że tym drugim trener Leszek Jezierski postawił przed sezonem jeden cel – odzyskanie po 19 latach mistrzowskiego tytułu.

20 tysięcy

Bilety na niedzielny mecz z Legią wyprzedano już w środę, ale i wtedy starcie z „wojskowymi” cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Długie kolejki ustawiały się przed sekretariatem klubu przy ul. Piotrkowskiej 75, „Orbisem” przy placu Wolności, przed stadionową kasą przy ulicy Karolewskiej oraz punktem sprzedaży biletów MPK na placu Nieodległości, bo w tych miejscach w drugiej połowie lat 70. kibice mieli możliwość zakupu wejściówek.

Dwadzieścia tysięcy widzów, którzy pojawili się na trybunach stadionu w al. Unii nie żałowało tego czasu spędzonego w długich ogonkach. Piłkarze obu zespołów stworzyli widowisko na bardzo wysokim poziomie, którym swoją drogą polscy piłkarze raczyli wówczas polską publiczność nader często.

Szturm

Pierwsze skrzypce grali łodzianie, a zwłaszcza szalejący na skrzydle Stanisław Terlecki. Mecz z Legią okazał się jednym z najlepszych meczów w wykonaniu futbolowego wirtuoza, piłkarskiego artysty par excellence, który od pierwszego gwiazdka arbitra siał popłoch w szeregach obronnych gości ze stolicy.

Ełkaesiacy szybko przejęli inicjatywę, a z z uderzenia nie wybiła ich nawet kolejna niedyspozycja Jana Tomaszewskiego (nie pierwsza zresztą), którego między słupkami bramki zastąpił po upływie pierwszego kwadransa Jan Błaszczyk. Podopieczni trenera Andrzeja Strejlaua próbowali dotrzymywać kroku rozpędzonym ełkaesiakom, ale byli bezradni. Co prawda w 18. minucie Krzysztof Sobieski jeszcze zdołał obronić bombę Terleckiego z dystansu, ale wsparci ogłuszającym dopingiem kibiców gospodarze nacierali dalej. Opłaciło się!

Gol za golem

Tuż przed przerwą Stanisław Terlecki wydarł futbolówkę Tadeuszowi Cypcę, co pozwoliło chwilę później huknąć w stronę bramki Henrykowi Miłoszewiczowi. Rozpaczliwa interwencja Franciszka Smudy, wówczas obrońcy Legii, zdała się na niewiele. ŁKS objął prowadzenie, a w 57. minucie zdobył drugiego gola. Po podaniu Miłoszewicza pozostawiony bez opieki Andrzej Milczarski trafił na 2:0. – „Zdarzały się momenty, gdy cała jedenastka wojskowych broniła się desperacko na polu karnym” – zanotował red. Wojciech Filipiak na łamach „Głosu Robotniczego”.

Pewni swego ełkaesiacy osiedli na laurach i… drogo za to zapłacili, bo w Legii też wówczas występowała plejada znakomitych piłkarzy. I takie właśnie chwile nieuwagi warszawska kompania zawsze wykorzystywała z zimną krwią. W 67. minucie kontaktowego gola zdobył Bogdan Kwapisz, a już sto osiemdziesiąt sekund później sędzia podyktował rzut wolny dla gości, który na gola przy pomocy opieszale ustawiających mur łódzkich obrońców zamienił Lesław Ćmikiewicz.

Rezerwowy

Na tablicy wyników widniał więc remis i wtedy do akcji wkroczył Leszek Jezierski. Powiedzieć, że legendarny „Napoleon” miał trenerskiego nosa, to nic nie powiedzieć. W 72. minucie szkoleniowiec ŁKS w miejsce Witolda Nowaka posłał do boju Jana Marchewkę, a ten już kilkanaście sekund później po dośrodkowaniu Miłoszewicza z rzutu wolnego wykazał się w potwornym zamieszaniu największym sprytem i wepchnął piłkę do bramki, zdobywając tym samym zwycięskiego gola.

ŁKS pokonał po fantastycznym widowisku Legię Warszawa 3:2, rundę jesienną zakończył na fotelu lidera i gdy wydawało się, że nic nie odbierze świetnie dysponowanym łodzianom drugiego w historii tytułu mistrzowskiego ełkaesiacy przegrali z… własnymi słabościami.
Rozegrany pół roku później wyjazdowy mecz z Legią, przegrany zresztą wysoko przez ełkaesiaków, zakończył bowiem serię siedmiu z rzędu porażek. Fatalna passa pozbawiła wówczas łodzian nie tylko szans sięgnięcia po złoto, ale i zakończenia rozgrywek choćby na ligowym podium.

Tajemnicą poliszynela jest, że za tym niespodziewanym spadkiem formy ełkaesiaków stał konflikty w zespole – Stanisława Terleckiego z Janem Tomaszewskim, a potem bramkarza z Leszkiem Jezierskim.
- „Myślałem, że piłkarze widząc taką szansę przed sobą odrzucą na bok wszelkie własne przyjemności” – powiedział w rozmowie z „Piłką Nożną” Jezierski. – „Nie będę wymieniał nazwisk, ale każdemu z winnych powiedziałem co myślę o takim podejściu do obowiązków” .

Bilans spotkań

Legia Warszawa to po Ruchu Chorzów zespół, z którym ełkaesiacy najczęściej rywalizowali w lidze i co ciekawe wszystkie mecze pomiędzy tymi drużynami, a było ich aż 128, rozegrano w ekstraklasie. Stołeczna drużyna wygrała dotąd 60 spotkań, 29 meczów zakończyło się podziałem punktów, natomiast łodzianie górą okazali się w 39 potyczkach, więc ewentualny sukces w niedzielę byłby ich zwycięstwem numer 40.

Bilans spotkań przemawia za warszawiakami, ale i łodzianie odnieśli w przeszłości wiele znakomitych zwycięstw, że wspomnimy chociażby o ostatniej wygranej 2:1 w 2006 roku, kiedy Łukasza Fabiańskiego pokonali Ensar Arifović i Rafał Niżnik (ełkaesiacy wówczas też byli beniaminkiem), wspomnianego wyżej słynnego zwycięstwa 3:2 po kapitalnym meczu w 1976 roku, wysokiej trzybramkowej wygranej w mistrzowskim 1998 roku (po bramkach Tomasza Kłosa, Mirosława Trzeciaka i Rafała Niżnika), czy wreszcie słynnej „zemście” Marcina Mięciela, czyli zwycięstwie 2:1 w 1995 roku, kiedy – i to godne uwagi – łodzianie pokonali wówczas opromienioną awansem do Ligi Mistrzów Legię po serii nieudanych meczów, na które złożyły się remis i aż trzy porażki. Może więc i teraz?

Ostatnie dwa mecze w ekstraklasie wygrała Legia. W 2011 roku w Bełchatowie „wojskowi” ograli łodzian 3:1 (honorowe trafienie dla ŁKS zanotował Sebastian Szałachowski), z kolei wiosną 2012 roku, kiedy ełkaesiacy dryfowali już w kierunku pierwszej ligi Legia wygrała na Łazienkowskiej 2:0.

Łódź, 20 listopada 1976 r.
ŁKS - Legia Warszawa 3:2 (1:0)
Bramki: 1:0 Miłoszewicz (40), 2:0 Milczarski (57), 2:1 Kwapisz (67), 2:2 Ćmikiewicz (71), 3:2 Marchewka (73).
Sędziował: p. Słabik z Katowic. Widzów: 20 tys.
ŁKS: Tomaszewski (15, Błaszczyk) - Lubański, Bulzacki, Dziuba, Galant, Miłoszewicz, Polak, Sadek, Nowak (72, Marchewka), Milczarski, Terlecki.
Legia: Sobieski - Topolski, Cypka, Smuda, Jagiełło (46, Nowak), Tumiński, Białas, Ćmikiewicz, Kwapisz, Deyna, Dąbrowski.

polecane: FLESZ: Decydujące mecze kadry w eliminacjach Euro 2020

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
Łodzianin

Pomarzyć dobra rzecz... ale pora zejść na ziemię...

Pozdrawiam

k
kibic
2019-08-24T16:09:36 02:00, Sceptyk:

Po porażce wyższej niż 3-0 Moskal powinien odejść

Strasznie Waćpan niecierpliwy. ŁKS grał pierwasze mecze za całą czołówką ligi. Przegrywał ale grał otwartą piłkę. Nie ma się co przejmować.

Ł
Łodzianin

Już wtedy alkohol niszczył ludzi i relacje międzyludzkie. "Napoleon" to widział ale nie mógł sobie z tym poradzić. Szkoda jego pracy.

a
abc
2019-08-24T16:09:36 02:00, Sceptyk:

Po porażce wyższej niż 3-0 Moskal powinien odejść

Kazimierz Moskal doprowadzi nas do pierwszej ósemki. ŁKS gra dobrze. Przegrał zasłużenie tylko jeden mecz z Wisłą. Przed nami mecze (po Legii), które będziemy wygrywali.

S
Sceptyk

Po porażce wyższej niż 3-0 Moskal powinien odejść

Ł
ŁKS Olechów

ŁKS pokaże jeszcze pazur ;)

H
Hilary
2019-08-24T14:17:14 02:00, forumowicz:

Doskonały, merytoryczny artykuł. Na ten poziom powinien się DŁ wspinać.

O właśnie, idealnie ujęte! Po raz kolejny Piotrowski pokazuje klasę dziennikarstwa, nie to co Pan Kuczmera.

B
Benjamin

Chciałbym to przeżyć...

f
forumowicz

Doskonały, merytoryczny artykuł. Na ten poziom powinien się DŁ wspinać.

R
Rodowity Łodzianin

Harcerze wiosny jakby mogli toby przehandlowali swoją matkę. W duchu założycieli zresztą postępują i od lat nic się nie zmieniło :-)

a
abc

Piękne czasy, szkoda, że nie pamiętam.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3