Uciekł ze szpitala, zakażony koronawirusem. Teraz ruszył jego proces ZDJĘCIA

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Proces 54-letniego Adama K., który – według prokuratury - będąc zarażony koronawirusem uciekł ze szpitala zakaźnego w Zgierzu i wrócił autobusem do domu w Łodzi, czym naraził pasażerów na utratę zdrowia lub życia, zaczął się w czwartek w Sądzie Okręgowym w Łodzi.CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNYM SLAJDZIE
Proces 54-letniego Adama K., który – według prokuratury - będąc zarażony koronawirusem uciekł ze szpitala zakaźnego w Zgierzu i wrócił autobusem do domu w Łodzi, czym naraził pasażerów na utratę zdrowia lub życia, zaczął się w czwartek w Sądzie Okręgowym w Łodzi.CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNYM SLAJDZIE Wiesław Pierzchała
Proces 54-letniego Adama K., który – według prokuratury - będąc zarażony koronawirusem uciekł ze szpitala zakaźnego w Zgierzu i wrócił autobusem do domu w Łodzi, czym naraził pasażerów na utratę zdrowia lub życia, zaczął się w czwartek w Sądzie Okręgowym w Łodzi.

KORONAWIRUS W ŁÓDZKIEM: uciekł ze szpitala

Oskarżony, który przebywa w areszcie śledczym i grozi mu do ośmiu lat więzienia, nie przyznał się do winy. Podkreślił, że działał „nieświadomie i nieumyślnie”, to znaczy, że nie wiedział, iż jest zarażony koronawirusem. Odpowiadając na pytania sędziego Adama Karowicza oznajmił, że z zawodu jest wiertaczem geologicznym.

Z zeznań Adama K. wynikało, że przez ponad 20 lat mieszkał w Monachium. Stamtąd na początku pandemii wyruszył do Polski.

„Na granicy nie miałem żadnych objawów koronawirusa. Nie miałem wysokiej gorączki, zaś kaszel mógł pochodzić stąd, że palę papierosy” - zeznał w sądzie.

Następnie we Wrocławiu przesiadł się na autobus do Łodzi, do której nie od razu trafił, gdyż z podejrzeniem zarażenia koronawirusem został skierowany do szpitala w Zgierzu. „Położono mnie na korytarzu. Byłem brudny i zmęczony. Chciałem wrócić do domu, aby się odświeżyć” - stwierdził Adam K.

I dlatego uciekł ze szpitala przez okno na tzw. wysokim parterze.

Według śledczych, wsiadł do autobusu i wysiadł w Łodzi przy ul. Świtezianki, po czym pieszo udał się do swojej siostry mieszkającej przy ul. Łucji. Jednak nie wszedł do jej mieszkania, ponieważ nie miał na to czasu. Poinformował ją jedynie, że był w szpitalu i zapewnił, że jest zdrowy. Mylił się, gdyż badania wykazały, że zaraził się koronawirusem. Następnie 54-latek wsiadł do autobusu MPK linii 59, pojechał w rejon ul. Narutowicza i udał się do swojego mieszkania, gdzie został zatrzymany przez policję: 19 marca br. tuż przed godz. 18.

produkty antywirusowe - oferta naszego sklepu medica365.pl

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie