W 2015 r. znów będzie remis ze wskazaniem? PiS powinno kibicować Nowej Prawicy

Michał Zieliński, Twitter: @PopPolitykZaktualizowano 
W 2014 r. PO i PiS szły w sondażach łeb w łeb, a w obu wyborczych sprawdzianach dzieliły je punkty procentowe. Czy w roku podwójnych wyborów - parlamentarnych i prezydenckich - będzie powtórka z rozrywki?

Trzy sondażowe trzęsienia ziemi, dwa wyborcze remisy ze wskazaniem - tak najkrócej można podsumować zachowania polityczne Polaków w 2014 r. Platforma Obywatelska przez niemal sześć lat zajmowała dominującą pozycję na scenie partyjnej. Od zwycięskich wyborów parlamentarnych w 2007 r. aż do wiosny 2013 r. to partia Donalda Tuska cieszyła się największym poparciem Polaków, mierzonym jako średnia pomiarów kluczowych ośrodków badania opinii publicznej (TNS Polska, CBOS, IBRiS, Millward Brown, GFK Polonia). W maju 2013 r. doszło do historycznej zmiany: po raz pierwszy w czasie rządów koalicji PO-PSL prowadzenie objęło Prawo i Sprawiedliwość, które zajmowało pierwszą pozycję w comiesięcznej średniej sondaży już do końca 2013 r.

Również 2014 r. rozpoczął się od dużej przewagi PiS nad PO. Wydawało się wówczas, że partia Jarosława Kaczyńskiego spokojnym krokiem zmierza ku wyraźnej wygranej w wyborach europejskich i samorządowych. Okazało się jednak, że pod względem zachowań elektoratu 2014 r. przeszedł do historii jako jeden z najbardziej burzliwych w ostatniej dekadzie, a duża dynamika zmian w sympatiach politycznych Polaków wyraźnie odbiegała od obserwowanej w latach 2007-2013 stagnacji. Aż trzykrotnie w minionym roku dochodziło do sondażowego przewrotu i zmiany lidera. Jeśli relewantność wydarzeń politycznych w 2014 r. mierzyć siłą ich wpływu na preferencje partyjne, to za najważniejsze należałoby uznać: kryzys na Ukrainie, aferę taśmową, wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej i zmianę na stanowisku premiera.

Poczucie zagrożenia bezpieczeństwa po aneksji Krymu przez Rosję, ale też docenienie roli polskiej dyplomacji w rozwiązywaniu konfliktu przełożyły się na wzrost poparcia dla partii rządzącej i pierwszy w 2014 r. sondażowy przewrót. Platforma odzyskała prowadzenie w kwietniu 2014 r., a więc po 11 miesiącach trwałej przewagi PiS. Średnia majowych pomiarów - PO o 0,2 pp. przed PiS - trafnie odtwarzała wyjątkowo zaciętą rywalizację między największymi partiami: w wyborach europejskich 25 maja 2014 r. PO pokonała PiS różnicą 0,4 pp. Jeśli uwzględnimy, że przez prawie rok to PiS był wyraźnym faworytem i jeszcze w lutym wyprzedzał Platformę o 7 pp., remis ze wskazaniem w majowych wyborach można uznać za względny sukces partii Tuska.

"Efekt Ukrainy", choć przydarzył się PO w najlepszym możliwym momencie, bo tuż przed wyborami, okazał się jednak krótkotrwały.

Drugą w 2014 r. gwałtowną zmianę w sympatiach politycznych Polaków wywołała w czerwcu afera taśmowa. Publikacja treści podsłuchów w tygodniku "Wprost" podważyła zaufanie nie tylko do nagranych polityków, ale też do całego obozu rządzącego. Latem 2014 r. notowania PO wróciły do poziomu sprzed kryzysu ukraińskiego (ok. 30 proc.), a PiS znów cieszył się bardzo wyraźną, nawet 8-punktową przewagą nad partią Tuska. Symulacja podziału mandatów sejmowych wskazywała wtedy, że PiS mógłby liczyć na ponad 200 posłów i bez trudu zawiązałby koalicję z KNP lub PSL.

Gdy wydawało się, że tym razem Platformie już nic nie pomoże i partia kroczy ku spektakularnej przegranej w wyborach samorządowych, nastąpiło trzecie, najsilniejsze w 2014 r. trzęsienie ziemi w polskiej polityce - wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej oraz przejęcie steru rządów przez Ewę Kopacz. "Efekt Tuska", a potem "efekt Kopacz" nie tylko błyskawicznie unieważniły w sondażach aferę taśmową, ale też pozwoliły Platformie uzyskać najlepsze od kilku lat rezultaty. O ile początek 2014 r. Platforma przywitała z notowaniami na poziomie 29 proc., o tyle w grudniu na PO chciało głosować przeciętnie 39 proc. zdecydowanych wyborców - niemal tyle, ile PO zdobyła w ostatnich wyborach parlamentarnych. Wzrost poparcia dla partii rządzącej o 10 pp. to bez wątpienia największa zmiana w sondażach w 2014 r.

Obserwowana od września kilkupunktowa przewaga PO nad PiS w sondażach przed wyborami do Sejmu nie stoi w sprzeczności z rezultatem listopadowych wyborów do sejmików województw, w których minimalne - pierwsze od prawie dziewięciu lat - zwycięstwo odniosła partia Kaczyńskiego. Między innymi z uwagi na duże różnice we frekwencji między wsią a miastem w wyborach parlamentarnych i samorządowych nie można wyniku sejmikowego porównywać z preferencjami politycznymi w wyborach do Sejmu.

Niezaprzeczalnie miniony rok potwierdził rosnące poparcie dla formacji Jarosława Kaczyńskiego, czego przykładem są także wyniki kandydatów partii w wyborach na prezydentów największych miast. Notowania PiS, wzmocnionego sojuszem z Solidarną Polską i Polską Razem, w 2014 r. wahały się w przedziale 33-38 proc. Oznacza to więc kilkupunktową poprawę względem ostatnich wyborów parlamentarnych (30 proc.).

Ponieważ PiS nie stracił na europejskim sukcesie Tuska, a PO urosła kosztem innych partii (głównie SLD i TR), mamy obecnie do czynienia z największą od 2007 r. bipolaryzacją elektoratów PO i PiS. Obie partie zagospodarowały na koniec 2014 r. niemal 3/4 (73,6 proc.) Polaków, którzy byli w stanie określić, na kogo chcą oddać swój głos. Prognozy wielu ekspertów i komentatorów zakładały, że po 10 latach politycznej wojny między PO a PiS zmęczeni wyborcy zaczną rozglądać się za alternatywami, a tym samym zgarniany przez obie partie kawałek wyborczego tortu zacznie maleć. Nic takiego jednak nie nastąpiło, a koniec 2014 r. - mimo odejścia z polskiej polityki Donalda Tuska - przyniósł prawdziwy renesans PO-PiS-owej hegemonii. Dowodzi to, że polaryzacja PO - PiS ma znacznie głębszy charakter niż konflikt personalny Tusk - Kaczyński i stawia pod znakiem zapytania szanse potencjalnych inicjatyw politycznych w 2015 r. takich jak mityczna "partia Balcerowicza".
Najbardziej widowiskową klęskę nie tylko w 2014 r., ale też w całej kadencji 2011-2014 odniosła partia Janusza Palikota. Twój Ruch cieszy się obecnie poparciem 2 proc. Polaków, a więc od ostatnich wyborów parlamentarnych (10 proc.) partia straciła… 80 proc. sympatyków. Fatalną kondycję formacji potwierdziły wybory europejskie i samorządowe. Porażka Palikota nie przełożyła się wcale na wzrost poparcia dla SLD. Klęska ugrupowań odwołujących się do lewicowego programu i konserwatywny przechył nieodpowiadający przemianom światopoglądowym polskiego społeczeństwa to zjawiska charakterystyczne dla zachowań wyborczych w 2014 r.

Partia Millera zakończyła 2014 r. z najniższym w całej kadencji poparciem - niewiele ponad 8 proc. Przez chwilę wydawało się, że Sojusz Lewicy Demokratycznej ma szansę przejąć część rozczarowanych Platformą wyborców centrolewicy: spadkowi notowań PO w 2012 i 2013 r. towarzyszył wzrost słupków SLD. Jeszcze na początku 2014 r. na Sojusz chciało głosować niemal 14 proc. wyborców. Wydarzenia na Ukrainie i europejski sukces Tuska skutecznie zachwiały notowaniami SLD, a w końcówce roku gwoździem do sondażowej trumny okazał się wspólny protest Millera i Kaczyńskiego w sprawie rzekomych fałszerstw w wyborach samorządowych. O obecnej kondycji Sojuszu najlepiej chyba świadczą problemy z wyłonieniem kandydata na prezydenta.

Polskie Stronnictwo Ludowe odniosło zaskakujący sukces w wyborach do sejmików województw, uzyskując niewiele tylko gorszy wynik od PiS i PO - ponad 23 proc. Nie wiadomo, na ile tak dobry rezultat był skutkiem słynnej "książeczki" wyborczej i pierwszego miejsca PSL, ale i tak ludowcy mogą zaliczyć 2014 r. do wyjątkowo udanych. PSL udało się pod koniec roku wyprzedzić SLD i zająć miejsce na podium nie tylko w sejmikach województw, ale też w sondażach sprawdzających preferencje przed wyborami do Sejmu. Ludowcy zakończyli ubiegły rok z poparciem prawie 10 proc. zdecydowanych wyborców - największym w obecnej kadencji parlamentu.

Rok 2014 to także wzloty i upadki Nowej Prawicy. W kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego korwiniści rośli jak na drożdżach i na chwilę udało im się stać czwartą siłą polityczną: w eurowyborach uzyskali 7 proc. i wyprzedzili PSL. Na fali sukcesu KNP zaczął zbliżać się do granicy 10 proc. poparcia, wyprzedzając w niektórych sondażach także SLD. Jak się wydaje, najlepszy okres Nowa Prawica ma już jednak za sobą. Kontrowersyjne wypowiedzi lidera formacji szybko wywindowały go do czołówki polityków cieszących się największą nieufnością Polaków, a w wyborach samorządowych partia nie przekroczyła progu. Mimo to aktualne notowania Nowej Prawicy (ok. 5 proc.) wciąż dają szansę na zdobycie przedstawicieli w Sejmie.

Rok 2014 udowodnił, że wbrew przekonaniu byłego szefa PO Donalda Tuska Platforma już ma z kim przegrać, nawet jeśli będzie to - jak w wyborach samorządowych - przegrana nieznaczna. Dwa remisy ze wskazaniem - na PO w maju i na PiS w listopadzie - pokazują, jak bardzo zacięta jest obecnie rywalizacja między największymi partiami. Żadnej z formacji rodzimego duopolu nie udało się w minionym roku uzyskać trwałej i wyraźnej przewagi, która pozwalałaby ze spokojem myśleć o kampanii parlamentarnej 2015.

Niewątpliwym liderem sondaży na przełomie lat 2014/2015 jest Platforma z kilkuprocentową przewagą nad PiS. Trzy sondażowe zwroty akcji w ubiegłym roku pokazały jednak, jak szybko potrafią zmieniać się nastroje wyborców. Poprawa notowań PO dwukrotnie przypadła w najlepszym możliwym dla tej partii okresie: tuż przed wyborami do PE i przed elekcją samorządową. W pierwszym przypadku wzrost notowań PO wystarczył, by nieznacznie pokonać PiS - w drugim wypadku, by mocno z PiS nie przegrać. Platforma liczy zapewne, że w 2015 r. takim sondażowym katalizatorem stanie się zwycięstwo Bronisława Komorowskiego, najlepiej już w I turze. Jeśli jednak do II tury dojdzie, niespodziewaną szansę na związanie ze sobą ponad 40 proc. wyborców Andrzeja Dudy dostanie przed wyborami parlamentarnymi PiS.

Na 10 miesięcy przed wyborami parlamentarnymi wynik politycznego rozdania na lata 2015-2019 wciąż pozostaje otwarty. Na dziś w świetle sondaży najbardziej prawdopodobnym wariantem wydają się dalsze rządy PO-PSL, tym razem zapewne w trójkoalicji z SLD. Z punktu widzenia PiS kluczową kwestią staje się wejście do parlamentu Nowej Prawicy i uzyskanie przez tę formację wyniku, który umożliwiałby zbudowanie większości rządowej PiS-KNP. Brak korwinistów w Sejmie - nawet przy całkiem realnym zwycięstwie PiS - oznaczać będzie zapewne trzecią kadencję Platformy.

Autor jest analitykiem Instytutu Obywatelskiego

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: W 2015 r. znów będzie remis ze wskazaniem? PiS powinno kibicować Nowej Prawicy - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3