W ciągu półrocznej choroby schudł ponad 40 kg

Joanna Barczykowska
Pacjenci w szpitalach są niedożywieni
Pacjenci w szpitalach są niedożywieni 123RF
Co trzeci pacjent w szpitalu głoduje - alarmują lekarze z Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego.

- Chorzy nie jedzą, bo tracą apetyt z powodu choroby lub branych leków. Nikt się tym nie interesuje. Lekarze w szpitalu pytają tylko, czy chory wziął leki, a tym, że pacjent głoduje, nikt się nie interesuje - mówi dr Stanisław Kłęk, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia. - Takie podejście skutkuje tym, że pacjenci drastycznie tracą na wadze, a lekarze to bagatelizują.

Pan Marek cierpi na chorobę Leśnikowskiego-Crohna, czyli poważne zapalenie jelita. W ciągu pół roku przeszedł trzy operacje. Wszystkie powiodły się, ale o powrocie do pracy pan Marek może zapomnieć. 28-latek w ciągu pół roku leczenia stracił ponad 40 kilogramów. Mężczyzna jest skazany na długotrwałą terapię żywienia pozajelitowego. Przed chorobą pan Marek był szczęśliwym ojcem dwójki dzieci i aktywnym zawodowo mężczyzną. Dziś waży niewiele ponad 50 kilogramów.

- Każdego dnia do szpitali trafia od 30 do 50 proc. niedożywionych pacjentów. Nawet 10-procentowy spadek wagi w trakcie choroby może skutkować poważnymi powikłaniami. Nikt się tym jednak nie interesuje, ani lekarze rodzinni, ani pracownicy szpitala - mówi doktor Kłęk.

Lekarze z Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego przepytali kilka tysięcy polskich pacjentów, czy smakuje im szpitalne menu i czy w trakcie hospitalizacji stracili na wadze. Wyniki są zatrważające. - Co trzeci pacjent, który trafia do szpitala, jest niedożywiony. Co dziesiąty znacznie traci na wadze podczas hospitalizacji. To nie jest wina pacjentów. Niedożywienie podczas pobytu w szpitalu ma negatywny wpływ na rekonwalescencję, a pobyt w szpitalu chorego wydłuża się. Szpitale oszczędzają na jedzeniu, przeznaczając na posiłki zaledwie 2 proc. swojego budżetu. Kto potrafi się najeść za pięć złotych dziennie - zastanawia się doktor Kłęk.

Niektórzy muszą. Tyle na wyżywienie pacjentów przeznacza dziennie na przykład szpital w Kutnie. Za złotówkę więcej żywią się pacjenci szpitala w Sieradzu. Im bliżej Łodzi, tym stawki rosną. Pacjenci Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu jedzą dziennie za 11,12 zł. Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Barlickiego w Łodzi wydaje na posiłki pacjentów 10,98 zł na dobę, a w szpitalu im. WAM w Łodzi chorzy jedzą za 12 zł dziennie. - To i tak nie wystarcza, jeśli w szpitalu brakuje dietetyków. Jeden specjalista ds. żywienia powinien przypadać na 30-40 hospitalizowanych - mówi Kłęk.

Tej normy nie spełnia żaden szpital w Łódzkiem. Większość zatrudnia od jednego do dwóch dietetyków. Są też takie, które nie mają na etacie żadnego.

- Brakuje regulacji prawnych, które zmuszałyby dyrektorów szpitali do zatrudniania dietetyków. Od lat walczymy o wprowadzenie obowiązku powołania w szpitalach zespołów ds. moni-torowania odżywienia pacjentów, w których lekarz i pielęgniarka byliby cały czas dostępni dla chorych. W tym roku nam się nie udało, ale mamy nadzieję na przyszłość - mówi dr Klęk.

W październiku Ministerstwo Zdrowia wydało rozporządzenie, które zmusza szpitale do oceny stanu odżywienia pacjentów. Rozporządzenie wejdzie w życie 1 stycznia. - Przy przyjęciu do szpitala lekarz będzie musiał ocenić chorego. Może dzięki temu pacjenci nie będą umierać z głodu - mówi dr Kłęk.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dietetyk

Panie doktorze Klęk,Pan nie mówi chyba o wysokości tzw."wsadu do kotła"
Stawka żywieniowa ok.12 zl to wysokość owego "wsadu" na poziomi ok.4,50 zł netto (dla wyjaśnienia stawka żywieniowa obejmuje wsad i koszty dodatkowe np.pracownicze i inne)
Jestem dietetykiem i gdyby przyznano mi do "rozporzadzenia" stawkę "wsadu do kotła" na poziomie
12 zł(jak Pan to przedstawia) to ręczę Panu,że nikt nie śmiałby złego slowa powiedzieć na temat żywienia.

n
nuka

Póki dyrekcje szpitali nie potraktują poważnie kwestii wyżywienia pacjentów ,nic się nie zmieni.Zasadnym byłoby wprowadzenie do szpitali doświadczonych dietetyków d/s kontroli firm cateringowych i oceny stanu odżywiania pacjentów.Może tędy droga.........?

a
aa

W szpitalu jest potrzebny jeden dietetyk, bo posiłki gotują firmy cateringowe pod nadzorem własnych dietetyków. Jedzenie szpitalne zawsze jest zimne, ma rożne kolory i zawsze ten sam smak, jest go dużo na talerzu, za jakieś 5 złotych dziennie

Dodaj ogłoszenie