W ŁKS Łódź nic oficjalnie nie wiedzą o wznowieniu ligi

Dariusz Piekarczyk
Tomasz Salski
Tomasz Salski Fot. Krzysztof Szymczak
Udostępnij:
Tomasz Salski, prezes beniaminka PKO Ekstraklasy ŁKS Łódź tonuje optymistyczne nastroje o rychłym wznowieniu rozgrywek.

- Dzisiaj nie mamy w klubie żadnego oficjalnego zawiadomienia o wznowieniu rozgrywek - mówi sternik ŁKS Łódź. - Jesteśmy więc w zawieszeniu. Jeżeli zapadnie decyzja, żeby dokończyć sezon, to kluby muszą wpierw mieć co najmniej trzy tygodnie na normalne treningi. Powie to panu każdy trener, trener odnowy biologicznej oraz prezes klubu. Innej możliwości nie widzę. Uważam, że nawet jeśli liga ruszy, to nie da się jej zakończyć przed 30 czerwca. Możemy grać jeszcze w lipcu. Dodam, że my jako ŁKS chcielibyśmy bardzo dokończyć rozgrywki ligowe. Jeśli będzie bowiem oficjalna decyzja PZPN o zakończeniu rywalizacji na obecnym etapie, to przecież spadamy do pierwszej ligi.
Dodajmy, że UEFA wyraziła zresztą zgodę, żeby ligi z miejsca od 15 do 51 w rankingu mogły rywalizować nawet do 19 lipca.
Sternik ŁKS przyznaje, że jeśli okaże się, że liga rusza, to nie będzie miał kłopotów z zawodnikami zagranicznymi, którzy stanowią przecież dużą siłę w kadrze drużyny a alei Unii 2. - Zadbaliśmy o to, żeby nasi piłkarze spoza Polski pozostali w Łodzi również na święta i nie tylko sami, ale również z żonami lub partnerkami. Naszym celem jest, żeby czuli się tutaj jak najlepiej.
Wprawdzie sternik łódzkiego klubu nie mówi tego oficjalnie, ale nurtuje go zapewne problem finansowy, który bezpośrednio wyniknie przy wznowieniu rywalizacji. Mówi się bowiem, że każdy z piłkarzy, trenerów oraz osób z szerokiego grona drużyny, a więc nawet i tych, którzy odpowiadają za pranie koszulek, powinien przejść testy. Tyle tylko, że wykonanie jednego testu kosztuje od 400 do 450 złotych.Przy skumulowanym kalendarzu rozgrywek, kiedy mecze wypadać będą nawet i co trzy dni, testy powinno się wykonywać co najmniej dwa razy w tygodniu. Można przyjąć, że w każdej drużynie będzie do przetestowania od 40 do 50 osób. Robią się więc duże koszty. Kluby przeżywające obecnie duże kłopoty finansowe, które odzwierciedlają się między innymi obniżeniem poborów piłkarzom, trenerom i pracownikom, raczej tego ciężaru nie udźwigną. Polskie kluby nie są tak majętne jak choćby te z Bundesligi. Choćby Bayern Monachium ma większy budżet niż wszystkie ekstraklasowe kluby. Chyba, że koszty testów weźmie na swoje barki Ekstraklasa S.A., to wtedy mamy wyjście.
Jest jeszcze inny problem. co będzie jeśli w którejś z drużyn pojawi się zakażony piłkarz? Wtedy pozostali zawodnicy powinni pójść na dwutygodniową kwarantannę i wtedy już kalendarz rozgrywek wali się na łeb, na szyję. Nieetyczne byłoby bowiem karanie zespołu walkowerami.
Warto też pamiętać o kontraktach piłkarzy. Wielu z nich związanych jest z klubami do końca sezonu, a więc do 30 czerwca. Co jeśli przyjdzie grać po tym terminie? A co jeśli któryś z zawodników, jak choćby Alan Czerwiński z Zagłębia Lubin, podpisał wcześniej kontrakt z Lechem Poznań i staje się piłkarzem tego klubu do 1 lipca?
Pytań jest więc wiele, a odpowiedzi na razie nie ma. Najważniejsze w tej składance jest za to ludzie życie i zdrowie. ą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie