W łódzkiej wojnie o śmieci chodzi o utylizację. Politycznego przeciwnika PUBLICYSTYKA

Marcin Darda
Marcin Darda
Polityczna wojna między Koalicją Obywatelską a PiS, której stawką są ceny odbioru śmieci, trwa w Łodzi od ponad tygodnia, ale wcale nie przyczynia się do wyjaśnienia dlaczego łodzianie mają zapłacić więcej za śmieci. Za to z jej tła wychodzi sieć partyjnych powiązań i stołków dla polityków po obu stronach śmieciowej bitwy, czemu towarzyszy woń właściwy składowiskom odpadów.Czytaj dalej na kolejnym slajdzie: kliknij strzałkę w prawo Fot. Mariusz Kapala / Gazeta Lubuska
Polityczna wojna między Koalicją Obywatelską a PiS, której stawką są ceny odbioru śmieci, trwa w Łodzi od ponad tygodnia, ale wcale nie przyczynia się do wyjaśnienia dlaczego łodzianie mają zapłacić więcej za śmieci. Za to z jej tła wychodzi sieć partyjnych powiązań i stołków dla polityków po obu stronach śmieciowej bitwy, czemu towarzyszy woń właściwy składowiskom odpadów.

ZMIANA SYSTEMU, BO "NIESZCZELNY"

Łódź na nieszczelnym systemie poboru opłat za odbiór śmieci traci 50 mln zł rocznie. Z systemu bez konsekwencji uciekło 60 – 80 tys. ludzi po prostu nie składając deklaracji, a dziura wciąż rośnie. Dokłada budżet miasta, stąd wiadomo było, że system, którego podobno nie da się uszczelnić, trzeba było zmienić. W listopadzie kluby KO z SLD w Radzie Miejskiej przyjęły nowy system, wiążący ceny odpadów ze zużyciem wody. Dla opinii publicznej to był szok, bo choć magistrat pracował nad nowym systemem od kwietnia, to po cichutku, z nikim tematu nie konsultując.

Według nowego systemu opłata za wywóz śmieci miała od 2021 r. wynieść 9,60 zł za każdy metr sześcienny wody zużyty w gospodarstwie domowym. Według informacji Zakładu Wodociągów i Kanalizacji przeciętne zużycie wody w gospodarstwie domowym w Łodzi to średnio 3 metry sześcienne na jedną osobę. To zaś oznacza, że system wręcz gwarantował podwyżkę opłat za śmieci, średnio o 18 proc. Radni KO i SLD systemu bronili, bo jego założenia oznaczały, że niektórzy zapłacą więcej, ale inni mniej, a w końcu zapłacą wszyscy - nie jak w systemie opłat "za osobę". Tymczasem w grudniu nowy system uchyliła Regionalna Izba Obrachunkowa. Wątpliwości skład orzekający miał sporo, m.in. brak kalkulacji kosztów czy fakt, że spółdzielnie i zarządcy nieruchomości na wprowadzenie nowego mechanizmu nie byli przygotowani, w końcu urzędnicy z nikim go nie konsultowali. Zatem 30 grudnia radni KO i SLD przegłosowały podwyżkę według „starego” systemu z 24 zł za osobę za wywóz śmieci, do 34 zł.

CZYM MA BYĆ "UKŁAD ŚMIECIOWY" W ŁODZI?

Konflikt między KO a PiS tlił się swym tradycyjnym tempem, ale zamienił się w polityczną wojnę, gdy radni KO zaczęli o podwyżkę w Łodzi oskarżać marszałka województwa Grzegorza Schreibera (PiS). Na Teofilowie jest sortownia odpadów prywatnej spółki Remondis. Nie działa w pełnym zakresie, bo dwa lata nie może doczekać się decyzji marszałka. Na zwiększenie mocy przerobowej sortowni zgodę dali w sejmiku radni PO/PSL na ostatniej sesji w swej kadencji, w 2018 r. Na pierwszej sesji merytorycznej sejmiku, gdy władzę przejął PiS, tę decyzję uchylono, m.in. z powodu protestów mieszkańców Teofilowa. Radni KO sprytnie zmienili narrację: wywóz śmieci poza Łódź to dodatkowe koszty, skoro marszałek nie daje zgody na pracę sortowni na Teofilowie, to on jest winien podwyżki, a może i kolejnych, bo ogranicza konkurencję. Poza tym, od grudnia w bełchatowskiej spółce Eko–Region pracuje przewodnicząca sejmiku Iwona Koperska z PiS. „Układ śmieciowy”, jak dowodził Tomasz Kacprzak, wygląda więc tak: Remondis nie ma pozwolenia, a śmieci wywozi na wysypisko w Dylowie, którego operatorem jest Eko-Region.

– Na wysypisko w Dylowie śmieci zawozi Remondis, a Eko-Region i pani Koperska z tego żyją, z takiego klienta – mówi Kacprzak. – Co pani radna podpowie marszałkowi, swojemu koledze partyjnemu? Wydaj zezwolenie Remondisowi, to stracę klienta? To jest ewidentny konflikt interesów

.

Reakcja marszałka Schreibera? Uznał „układ” wytropiony przez radnych KO za pomówienia i złożył doniesienie do prokuratury, zasugerował też pozew o ochronę dóbr. Paradoks polega na tym, że gdyby marszałek nie zareagował, temat śmieci prawdopodobnie przestałby medialnie istnieć. Od tamtego czasu KO organizuje konferencję za konferencją, PiS odbija piłeczkę, wojna wychodzi daleko poza Łódź, a obie strony nie ustają w obrzucaniu się błotem. Z tej wojny wychodzi za to widziana od kuchni sieć partyjnych powiązań i stołków.

KONFLIKTY INTERESÓW I STOŁKI PO PARTYJNEJ LINII

Iwona Koperska przez całe lata była dyrektorką biblioteki w Działoszynie. Gdy w kraju władzę objął PiS, radna dostała posadę dyrektorki personalnej w łódzkim okręgu Poczty Polskiej. Od 1 grudnia 2020 r. jest zaś wiceprezesem Eko-Region w Bełchatowie. Spółka zajmująca się odpadami przez wiele lat radziła sobie doskonale z jednoosobowym zarządem. Mówi się więc, że stanowisko wiceprezesa utworzono zatem specjalnie dla Koperskiej. Ona sama mówi, że nie widzi konfliktu interesów, bo województwo łódzkie nie ma w Eko-Region udziałów. Racja, ale w publicznych wypowiedziach przewodnicząca starannie pomija fakt, że posadę dostała dzięki politycznej protekcji.
Udziałowcem Eko-Region jest Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi, którego prezesem jest człowiek marszałka Grzegorza Schreibera, a wiceszefem rady nadzorczej Eko-Region, także bliski marszałkowi były senator PiS Czesław Rybka.

Z drugiej strony wypominanie szefowej sejmiku konfliktu interesów akurat przez Tomasza Kacprzaka to czysta hipokryzja. Radny KO sam jest dyrektorem sortowni w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania i tej posady by nigdy nie dostał bez koneksji partyjnych. Prócz niego w MPO pracują jeszcze dwie radne KO oraz SLD i nie tylko w PiS się zastanawiają, czy w dyskusji i głosowaniach dotyczących odpadów cała trójka reprezentuje interesy mieszkańców, czy spółki, która wypłaca im pensje. Kacprzaka broni kolega z PO, Marcin Bugajski, były wiceprezes MPO, który go zatrudnił. Powiada, że Kacprzak jest „dobrym menedżerem”. Być może. I być może MPO miałoby jeszcze lepszego dyrektora sortowni, gdyby szukano dalej, niż tylko w wąskim gronie partyjnych kolegów, którzy akurat nie mają pracy.

JAK TO ZE SPALARNIĄ ODPADÓW W ŁODZI BYŁO...

Pytanie tylko, czy faktycznie zgoda na wejście Remondisu na rynek mogłaby obniżyć koszty wywozu śmieci ponoszone przez mieszkańców Łodzi. Prof. Grzegorz Wielkosiński z Politechniki Łódzkiej jest zdania, że od samego sortowania odpadów nie ubywa, a w Radiu Łódź stwierdził, że niższe koszty załatwiłaby tylko należąca do miasta spalarnia śmieci. Tymczasem miejska spalarnia śmieci to w Łodzi temat przeszłości, teraz wracający w politycznych pyskówkach. Platforma obwinia PiS za storpedowanie projektu, a PiS Platformę. Choć temat przygotowywano od 2005 r., a potem pojawiła się szansa na ponad 300 mln zł dofinansowania inwestycji wartej 900 mln zł, to w 2013 r. w magistracie pojawił się pomysł, by zbudować spalarnię w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Miasto miało dać działkę, a prywatny inwestor wybudować spalarnię, aby rocznie odbierać 75 mln zł. Radni PiS uznali, że wyjdzie ponad dwa razy drożej niż zaangażowanie miejskich pieniędzy z dofinansowaniem unijnym i powierzeniu zarządzania miejskiej spółce. Prezydent Hanna Zdanowska po wewnętrznych tarciach w PO nie miała wtedy większości, temat spalarni w PPP upadł, w 2016 r. użytkownikiem wieczystym działki została Veolia, która zamierza zbudować tam zakład odzysku energii.

JEDNAK ŚMIECI POWIĄZANE Z WODĄ?

Póki co zatem niewiele z tej wojny wynika dla łodzian, którzy w bliskiej perspektywie mają ponad 40-procentową podwyżkę za wywóz odpadów. A końca śmieciowej, politycznej wojny nie widać, więcej: być może nie jest nawet w połowie trwania. Radni KO nie odpuszczają, w klubie sejmikowym narodził się pomysł zwołania nadzwyczajnej sesji poświęconej problemom z odpadami. Jego szef, Marcin Bugajski, gromadzi – jak mówi – przykłady blokowania wolnego rynku przez marszałka w całym województwie łódzkim, tak by można było przedyskutować i odpytać marszałka jak najszerzej. Nie jest także wykluczone, że padnie wniosek o odwołanie przewodniczącej Koperskiej, co konflikt zapewne zaostrzy. Z kolei na poniedziałek Dariusz Joński (KO) zwołał w sprawie opłat za śmieci posiedzenie Łódzkiego Zespołu Parlamentarnego. W RIO z kolei leży już wniosek posła Włodzimierza Tomaszewskiego (PiS/Porozumienie) o uchylenie uchwały podwyższającej opłaty za wywóz śmieci w Łodzi, m.in. z powodu braku kalkulacji faktycznych kosztów podwyżki.

Tymczasem magistrat nie ustaje w pracach nad korektą systemu, który upadł w RIO. W czwartek (14 stycznia) ogłoszono, że wróci uchwała o powiązaniu śmieci z wodą, poprawiona na modłę Zgierza, której RIO nie zakwestionowało. Uchwała trafi już na najbliższą sesję 20 stycznia. System ma wejść od 1 lipca, mieszańcy zatem od kwietnia powinni zacząć racjonalnie gospodarować wodą. Pomiar ma się odbywać na podstawie wodomierzy w mieszkaniach, a nie wodomierza głównego w bloku, co RIO uznało za sprzeczne z prawem. Mieszkańcy domów jednorodzinnych zapłacą z kolei tak jak w systemie obecnie działającym – 34 zł od osoby. Jeśli te zmiany wejdą, to tym razem do ofensywy może przystąpić PiS. Radni tego klubu byli przeciw systemowi. Wbrew narracji KO/SLD uważają, że ów system gwarantuje podwyżki rzędu 18-150 proc. w zależności od sytuacji.

OFE zlikwidowane. Masz 5 miesięcy na decyzję

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
darek

Rządy zdanowskiej i radnych ko i sld to wstyd i hańba dla tego miasta

p
polak
16 stycznia, 16:17, Gość:

Filozofia obecnej władzy jest cały czas taka sama: politykom się pieniądze slusznie należą a ciemny lub ma płacić coraz więcej.

16 stycznia, 16:37, polak:

Masz racje rządy zdanowskiej i radnych ko i sld w tym mieście to tragedia

16 stycznia, 20:29, Gość:

To jest filozofia i retoryka pisowska, chyba mało kumaty jesteś. PiS chce zrujnować miasta gdzie rządzi PO, bo samorządy są solą w oku tej komunistycznej władzy.

Na razie to nas zdanowska z radnymi po i sld zrujnowała, tak że już nie ma co sprzedawać

G
Gość
16 stycznia, 16:17, Gość:

Filozofia obecnej władzy jest cały czas taka sama: politykom się pieniądze slusznie należą a ciemny lub ma płacić coraz więcej.

16 stycznia, 16:37, polak:

Masz racje rządy zdanowskiej i radnych ko i sld w tym mieście to tragedia

To jest filozofia i retoryka pisowska, chyba mało kumaty jesteś. PiS chce zrujnować miasta gdzie rządzi PO, bo samorządy są solą w oku tej komunistycznej władzy.

Dodaj ogłoszenie