W łódzkim szpitalu wprowadzono zakaz konkurencji

Joanna Barczykowska
Zarządzenie dyrekcji dotyczy 100 lekarzy
Zarządzenie dyrekcji dotyczy 100 lekarzy Artur Kostkowski
Szpital im. Babińskiego od lat zwiększał w długi. W zeszłym roku sytuacja była aż tak dramatyczna, że Urząd Marszałkowski w Łodzi, do którego należy szpital podjął decyzję o zmianie dyrekcji. Ta zmiana wymusiła kolejne. Nie wszystkie podobają się pracownikom. Najpoważniejszą zmianą jest zakaz konkurencji, którego wprowadzenie zapowiedziała dyrekcja.

- Zakaz konkurencji jest niezbędny, żeby szpital przetrwał. To część naszego planu ratunkowego. Pracujący u nas lekarze zbyt często i zbyt chętnie pracowali w innych przychodniach. A to nasz szpital pokrywał wszystkie koszty związane z umowami o pracę i świadczeniami. Prywatne placówki są dla nas konkurencją, dlatego przed zbliżającym się konkursem o kontrakty w Narodowym Funduszem Zdrowia muszę wiedzieć kto chce być związany ze szpitalem, a kto nie - tłumaczy sens wprowadzenia zakazu Anna Śremska, dyrektor szpitala.

Jej zdaniem jeśli placówka nie dostanie pieniędzy z NFZ to lekarze nie będą mieli pracy. - Dlatego zależy mi żeby to u nas przyjmowali najlepsi specjaliści i żeby mieli czas dla chorych - dodaje Śremska.

Lekarze mają inne zdanie. Trzy osoby złożyły już wypowiedzenie, kolejne boją się podpisania nowych umów.

- Już teraz traktuje się nas jak wyrobników - mówi lekarka z kilkunastoletnim stażem. - Ludzie masowo odchodzą. Pracujemy po dwie, trzy osoby tam, gdzie powinno być ich pięć. Pacjenta widzimy praktycznie przy przyjęciu i wypisie. Lekarz ma pod opieką 40 łóżek. To chore - dodaje lekarka.

Dyrekcja uważa, że lekarstwem na te problemy będzie właśnie zakaz pracy u konkurencji.
- Proponuję lekarzom dorabianie w naszym szpitalu. Zamiast jeździć do innych przychodni, mogą pracować w naszych poradniach za dodatkowe wynagrodzenie. Dzięki temu będziemy pomagać w wyciąganiu szpitala z długów - mówi Śremska.

Dyrekcja szpitala zaproponowała pracownikom przechodzenie na kontrakty.
- Ale nic na siłę. Jeśli ktoś chce, może przejść na taką umowę, ale nie musi. Umowa lojalnościowa będzie dotyczyła jednak wszystkich bez wyjątku - zapowiada Śremska.

Na kontrakty przeszło pięciu medyków i pielęgniarka. Reszta boi się, że na kontrakcie ustawowy rygor czasu pracy nie będzie przestrzegany. Kontrakty są już w kilku szpitalach w województwie łódzkim m.in. w Bełchatowie i Piotrkowie Trybunalskim. Do tej pory do sądu i do Państwowej Inspekcji Pracy w Łodzi nie wpłynęły żadne skargi.

Lekarze ze szpitala im. Babińskiego nie chcą ani przechodzić na kontrakty, ani podpisywać umów lojalnościowych. - Pracując na kontrakcie nie mielibyśmy urlopów, chorobowego, czas pracy mógłby być wydłużany w nieskończoność. Zmęczony i niewyspany lekarz jest tak samo niebezpieczny jak lekarz pijany - twierdzi specjalista pracujący w szpitalu.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
popierający rozgoryczonego
O ile wiadomo to konflikt poszczególnych grup zawodowych nadal trwa,jedynie nie mówi się o nim głośno.Czy lekarze już zapomnieli na czyich plecach dostali podwyżki za dyrektora Łuckiego,to już wtedy wypieli się na pielęgniarki.Fakt,Oni mają krótką pamięć i wszystkich pozostałych w końcowym odcinku przewodu pokarmowego.Pozdrawiam
k
ktoś z wewnątrz
Pani dyrektor - chamska i bezkompromisowa osoba, to jedno. Drugie, to kretyński system rozliczeń i kontraktów z NFZ. Szpital psychiatryczny dostaje pieniądze tylko za procedury związane z leczeniem chorób psychicznych, a większość pacjentów ma również poważne dolegliwości innego typu. Za to prawie nic nie dostaje. Pogotowie przywozi często gołego, poranionego człowieka, z wszawicą, z koniecznością interwencji chirurga lub innego lekarza. Na to nie ma pieniędzy, wiec dług narasta. Pacjentom trzeba czasem wyrobić dowód osobisty, załatwić wiele spraw urzędowych, zadbać o ich mieszkanie, dopilnować pieniedzy, załatwić zasiłek lub rentę. Często to ludzie bez domów i rodziny. Ostatnio zwolniono z pracy tzw. pracowników socjalnych, bo za ich pracę nikt nie płaci. Ani MOPS, ani NFZ. Paradoks polega na tym, że oddziały są pełne, łóżka na korytarzach, a mówi się, że nie został wykonany plan. Dodatkowo "psychiatryk" MUSI przyjąć chorego zagrażającego sobie i innym. Ale za jego leczenie NFZ NIE MUSI zapłacić!!!! Na niektórych oddziałach nawet 30-40 % stanowią nieubezpieczeni. Koszty ich pobytu są pokrywane z wielomiesięcznymi poślizgami. Ale to nie obchodzi wierzycieli. Jeśli Urząd Marszałkowski nie ureguluje tych spraw, to może się zdarzyć, że wkrótce pacjenci z Łodzi będą trafiać do Warty, Tworek czy jeszcze gdzieś indziej. Postawienie doktrynerki zapatrzonej w słupki i tabelki nie pomoże szpitalowi. Jeśli jeszcze, poprzez swój wyjątkowo konfliktowy charakter i często zwykły brak kultury, doprowadzi do konfliktu z poszczególnymi grupami zawodowymi, to skutki mogą być opłakane. Chyba, że o to właśnie chodzi i pani dyrektor została przysłana po to aby być likwidatorem.
o
obserwator
Pani "dyrektor" mówi o zakazie konkurencji, a sama jest jednocześnie dyrektorem szpitala w Warcie! Tamten już zbliża się do bankructwa, wiec próbuje wykończyć Kochanówkę, żeby mieć lepszy kontrakt. W ciągu ostatnich lat postępuje proces degradacji tej zasłużonej placówki. Kiedyś było tu kilkanaście oddziałów w pieknym parku, z własnym zapleczem technicznym. Teraz wyłącza sie kolejne oddziały z użytku, zamyka kuchnię, pralnię, warsztaty itp. Czy wszystko w Łodzi trzeba ZRÓWNAĆ Z ZIEMIĄ?
z
zzzzzzzzzzzzzz
pielęgniarka ma odpowiedzialna prace i stanowczo za małą pensje w tym szpitalu
r
rozgoryczony (:
Faktycznie ciężko się nie zgodzić z racjami w zamieszczonych komantarzach lekarzy ale...personel szpitala to nie tylko ludzie w "białych ubraniach". Może w końcu ktoś zauważy pracowników zaplecza szpitala, który od ponad 10 (dziesięciu) lat nie miał w ogóle podniesionego wynagrodzenia miesięcznego w przeciwieństwie do lekarzy, pelegniarek czy też psychologów. Osób, które wykonują najcięższą pracę jest coraz mniej, natomiast ich obowiązki są przejmowane przez personel pozostający nadal w stosunku pracy. Ich wynagrodzenie miesięczne waha sie w granicach 1100-1500 zł. Są to ludzie wykształceni z solidnymi kwalifikacjami, które powinny zagwarantować godne wynagrodzenie za wykonywana pracę. Teren szpitala to "zapuszczony" park a budynki z wyjątkiem kilku nadają się tylko do natychmiastowego remontu (co zresztą można zauważyc po wizytówce szpitala - PORTIERNI). Lata mijają, zmieniają się dyrektorzy i kierownictwo a szpital z roku na rok staje sie skansenem. Jeżeli nadal będzie taka sytuacja to faktycznie nie będzie czego już restrukturyzować, placówka zostanie zamknieta tylko w jaki sposób będzie można pomóc ludziom, którzy sa pajętami? Niewiele osób stać jest na leczenie prywatne. Pozostaje jeszcze personel, który zasili i tak juz wielka armię bezrobotnych.
G
Gość
Tak, to zdjęcie wyglądz tragicznie i jest prawdziwe. Ale to nie cała prawda jak szpital wygląda. Teren też jest nieco zaniedbany, budynki gospodarcze wyglądają nieciekawie, niektóre oddziały są stare i niewiele mozna z nimi zrobić ( o ironio przez konserwatora zabytków) ale to nie jest cała prawda.
Niektórzy widzieli to wiedzą, kilka oddziałów wygląda bardzo przyzwoicie, pozostałe poprawnie. Zatem te miejsca w których przebywają pacjenci wyglądają inaczej niż na tym zdjęciu.
Uogólnienia bywają krzywdzące.
JESTEM PACENTEM ODDZIALU XC OD 2 MCY I TU LEKARZE ZAWSZE ZNAJDUJA CZAS DLA SWOICH SCHOROWANYCH POCOPIECZNYCH PODOBNIE JAK POZOSTALI PRACOWNICY TEGO ODDZIALU CO POZWALA NAM STOPNIOWO DO HODZI DO ZDROWIA ZA CO JESTESMY IM BARDZO WDZIECZNII !!!!!
G
Gość
- bo rozumiem że przez polityków którzy "wycierają sobie gębę" dobrem pacjenta a komplikują życie pacjenta, ograniczają dostęp do lekarza różnorakimi procedurami, pogarszają warunki bytowe ograniczając nakłady ( i dając złe warunki kontraktów na "białą" część służby zdrowia, demotywują lekarzy i pielęgniarki do pracy niskimi zarobkami i powodują że Ci szukają różnych miejsc pracy, pracują ponad miarę co pogarsza jakość ich pracy. Samo wymuszenie "lojalek" nic nie da bez zapewnienia godziwego wynagrodzenia. Lekarze po prostu odejdą z takiego "feudalnego" miejsca pracy. Zresztą juz to sie dzieje.
Rola publicznej służby zdrowia jest opisana w Konstytucji i w gestii Państwa leży realizacja jej z podatków które płacimy.
k
kominiarz
Może teraz przed wyborami warto wprost powiedzieć :) . PSL???
l
lalka
A jeszcze wcześniej???? I wiecie dlaczego go odwoływano??? Poczytajcie archiwalna prasę .
Swoją drogą zdjęcie szpitala zamieszczone w gazecie mów samo za siebie. Łódzka służba zdrowia "kwitnie".
Urząd Marszałkowski powinien sie wstydzić. Moim zdaniem to kompromitacja.
.
oczywiście
.
nic dodać, nic ująć
K
Kriz
Panu dyrektorowi należy tylko życzyć wytrwałości i konsekwencji
Dodaj ogłoszenie