Wiara w cudowne uzdrowienie - prawda czy zabobon?

Matylda Witkowska
Msze św. z intencją uzdrowienia przyciągają tłumy
Msze św. z intencją uzdrowienia przyciągają tłumy Dziennik Łódzki / archiwum
W Łodzi prężnie działa grupa czerpiąca z kosmosu uzdrawiający prąd. Ale wyznawcy tradycyjnych religii przez wiarę też czują się lepiej. Jak to działa?

Jedni siadają zawsze z nogami ułożonymi równolegle, by zbierać z kosmosu lecznicze prądy, inni kilka razy w tygodniu chrupią orzeszki lub unikają jedzenia zwierzęcych zadów. Takie przepisy ze względów religijnych stosuje wielu mieszkańców naszego regionu. Dzięki wierze mają być zdrowsi. Co na to lekarze?

W Łodzi coraz aktywniej działają wyznawcy Brunona Groeninga - niemieckiego uzdrowiciela, który umarł w 1959 roku, ale nawet po śmierci został "transformatorem" przekazującym z kosmosu boży prąd.

Wyznawcy Groeninga z reguły układają nogi równolegle, a na kolanach kładą ułożone wnętrzem do góry dłonie. Ma to umożliwić przyjmowanie leczniczego prądu.

- Najlepiej przyjmować boży prąd dwa razy dziennie - o dziewiątej rano i dziewiątej wieczorem, kiedy robią to wszyscy wyznawcy Groeninga - wyjaśnia Aleksandra Królak, przewodnicząca łódzkiej wspólnoty Koła Przyjaciół Bruno Groeninga.

Tydzień temu w kinie Cytryna zorganizowano wykład, na którym można było spotkać wyznawców Brunona. Jak zapewniają, po wspólnym pobieraniu prądu czują się dużo lepiej i mają więcej życiowej energii.

Pani Barbara z Łodzi jest na przykład przekonana, że Bruno uratował jej życie, gdy leżała w zamkniętym mieszkaniu i miała śmiertelnie groźną zapaść.

- Nagle pojawił się przede mną mężczyzna i powiedział: "będziesz żyła". Poczułam się lepiej - wspomina. - Jakiś czas później zobaczyłam go na ulotce. To był Bruno - zapewnia.

Od tego czasu pani Barbara chodzi na spotkania grupy. Pozbyła się kilku dolegliwości i ma nadzieję, że Bruno wyleczy ją z nałogowego palenia papierosów.

Pani Jadwiga ze Zgierza opowiadała, jak Bruno uzdrowił jej syna z choroby alkoholowej.

- Pił bardzo dużo. Wszędzie w domu miał małe butelki. Aż kiedyś przyszłam do domu i zobaczyłam, że syn leży chory na łóżku - wspominała. - Okazało się, że od kilku miesięcy jest abstynentem, a teraz wypił jedno piwo i się rozchorował. To dzięki temu, że pobierałam prądy metodą Brunona Groeninga - zapewniała.

Szaleństwo? Bardzo możliwe. Ale osób przekonanych, że nadprzyrodzone siły poprawią ich zdrowie nie brakuje.

Na zorganizowane przez nich spotkanie z czarnoskórym uzdrowicielem z Ugandy Johnem Bashoborą w lipcu tego roku sprzedano prawie 10 tys. biletów. Sam duchowny pochwalił się uzdrowieniem z AIDS młodego człowieka z Polski. Podczas mszy i adoracji Najświętszego Sakramentu uzdrowił podobno ponad 60 osób cierpiących na ból brzucha i ponad 30 osób słyszących głosy.
Uczestnicy modlitw zwierzali się, że czują mniejszy ból w krzyżu i są radośniejsi. A po modlitwie o uzdrowienie co piąta osoba podniosła rękę na znak, że czuje się lepiej.

Prawdziwym hitem są także organizowane już w kilkudziesięciu parafiach regionu łódzkiego msze w intencji uzdrowienia. Dwa razy w miesiącu organizują je łódzcy jezuici. Msze organizuje też coraz więcej zwykłych parafii. Uczestnicy chętnie opowiadają o bólu gardła, który przeszedł po dotknięciu przez księdza czy nawet raku, który cofnął się bez operacji.

Pani Teresa z Łodzi, która chodzi zarówno na uzdrawiające seanse do Brunona, jak i do łódzkich jezuitów, jest przekonana o ich sile działania.

- Jedne są dobre i drugie są dobre, trudno powiedzieć, które skuteczniejsze - przyznaje. - Jeśli się w nie wierzy, to takie rzeczy działają - dodaje.

Doc. Piotr Gałecki, psychiatra ze szpitala im. Babińskiego w Łodzi, podkreśla, że biologicznie nie ma możliwości uzdrowienia kogoś.

- To działanie na zasadzie placebo. Jeżeli wszyscy obok czują się lepiej, to człowiekowi wydaje się, że on też - wyjaśnia. - Podobnie działa śmiech w serialach. Jeśli po dowcipie z głośników płynie śmiech, wydaje nam się weselszy. Dlatego uzdrowiciele często jeżdżą z asystentami, którzy potwierdzają jego umiejętności - dodaje.

W skrajnych przypadkach wiara w uzdrowiciela może jednak okazać się groźna dla zdrowia. W Gdańsku, gdzie grupa Groeninga działa wyjątkowo prężnie, do Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Grupach Religijnych i Sektach zaczęli zgłaszać się ludzie, których bliscy pod wpływem grupy rezygnowali z konwencjonalnej terapii i odsuwali się od bliskich.

- Zwolennicy wierzą, że przebywanie z osobami wrogimi terapii Brunona powoduje nawrót ch roby. To sprawia, że ludzie izolują się od bliskich - mówi Joanna Zabłudowska z gdańskiego ośrodka.

W Łodzi takich przypadków jeszcze nie było. Jednak ojciec Krzysztof Pałys z łódzkiej fundacji Dominik, która zajmuje się także osobami poszkodowanymi przez grupy destrukcyjne, przypomina, że różnica między kościelnymi uzdrowicielami a samozwańczymi, jest zasadnicza i nie tylko religijna.

- Żaden kościelny charyzmatyk nie zaleci odstawiania leków. A w przypadku innych uzdrowicieli to się zdarza - mówi dominikanin.

Ale także osobom niewierzącym w cuda, religia może oferować całkiem realną poprawę zdrowia.
Specjalistami w dziedzinie zdrowia są wyznawcy Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Na ich stronach internetowych można poznać nie tylko główne prawdy wiary, ale także... wartości odżywcze awokado czy orzeszków ziemnych.

Adwentyści nie piją także alkoholu, nie biorą narkotyków ani nie palą papierosów. Dodatkowo zachęca się wyznawców do wegetarianizmu oraz jedzenia kilka razy w tygodniu orzechów, bo taki pokarm jest zdrowy i zalecany w Biblii. Dobrze widziana jest też rezygnacja ze wszystkich używek, nawet kawy i herbaty.
- Wierzymy, że ciało jest świątynią ducha i dbanie o nie jest bardzo ważne - wyjaśnia pastor Adam Siciński, który przez wiele lat pracował w łódzkim zborze adwentystów. - Jezus uzdrawiał chorych. My możemy naśladować go, dbając o zdrowie - dodaje.

Pastor Siciński do tej pory wspomina swoje pierwsze kulinarne spotkanie z tym wyznaniem w latach 80. ubiegłego wieku. Gdy przyszedł w odwiedziny do pastora, do picia zamiast herbaty dostał... napar z pokrzywy.

- Byłem zdziwiony, a teraz sam kawę i herbatę piję tylko w podróży - przyznaje.

Jak wynika z badań przedstawianych przez adwentystów, w USA przeciętna długość życia wyznawców tego Kościoła jest wyższa o 7 lat od reszty populacji.

Pastor Siciński zdrowotne skutki diety sprawdził na swoim przykładzie. Mimo 50 lat nadal czuje się świetnie. - Trzy razy w tygodniu gram w koszykówkę z ludźmi o 20 czy 30 lat młodszymi. I daję radę - zapewnia.

Swoją dietę chwalą także religijni Żydzi. Koszerne żywienie wymaga oddzielenia mleka od mięsa i rezygnację m.in. z wieprzowiny i tylnych części zwierząt. Produkty koszerne nie zawierają też konserwantów i są sprawdzane pod kątem pasożytów. Dlatego choć gęsi pipek smażony w gęsim smalcu niewątpliwie jest ciężkostrawny, zwolenników żydowskiej kuchni nie brakuje.

- Na pewno kultury, w których nie ma produktów bardzo tłustych, wysoko przetworzonych, w których nie pali się papierosów i nie pije alkoholu, są zdrowsze niż pozostałe - mówi dr Anna Rogulska, dietetyczka ze szpitala w Pabianicach.

Z niektórych badań wynika, że wiara także bez cudów uzdrawia. Ludzie wierzący mają czuć się lepiej, bo podczas modlitw doświadczają wsparcia wspólnoty. Wierząc w życie po śmierci mniej się stresują i przez to rzadziej chorują. Europejscy zakonnicy mają rzadziej wpadać w depresję, dzięki wspólnemu śpiewaniu, a buddyjscy mnisi dzięki medytacji mają mieć większą odporność na choroby.

Przykłady można mnożyć, ale dr Grzegorz Krzyżanowski, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi, odrzuca takie teorie. - Nie ma żadnych dowodów na to, że ludzie religijni są zdrowsi i dłużej żyją - zapewnia. - Ludzie o wyjątkowym zdrowiu są na całym świecie, ale ma na to wpływ wiele czynników, także genetycznych. Zdrowym stylem życia można wpływać na stan zdrowia, ale nie ma to nic wspólnego z wiarą.

Nie udało się też potwierdzić statystycznego związku między modlitwą i zdrowiem. Badania prowadził już w XIX wieku sir Francis Galton, kuzyn Darwina, który modlił się nad roślinami i badał ich wzrost. Nie wykazał zależności, podobnie jak późniejsze badania prowadzone w XX wieku nad chorymi w szpitalach całego świata.

Ta niepewność sprawia, że niektórzy duchowni uzupełniają modlitwę nauką. W Moskwie już w trzech prawosławnych parafiach organizowane są specjalne nabożeństwa dla kobiet w ciąży. Po modlitwach o szczęśliwe rozwiązanie, kobiety mogą dodatkowo... skorzystać z porad ginekologa.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Angee
26 lutego 2012, 14:24, JanS.:

Koło Przyjaciół Bruno Groeninga jest niebezpieczną SEKTĄ, żerującą na chorych ludziach. W Niemczech, gdzie przestrzega się przed nią, jest dobrze znana. Jest tam też określana też mianem destrukcyjnego psychokultu. Sporo informacji o niej można znaleźć na niemieckich stronach internetowych.

Wybacz ,może gdzieś znajdzie się czarna owca i podszywa się pod Koło Przyjaciół Bruno lub naprawdę mocno zaburzone psychicznie osoby ! Z mojego " podwórka" raz byłam na spotkaniu Koła ,mieszkam w UK zaczynam pracę o różnych godzinach i to mi mocno utrudnia dojazd do innego miasta . Zniknęły mi guzki w piersi !!!! Miałam takie bóle brzucha ,że bałam się gdy nie miałam acxki pyralginy przy sobie,więc proszę nie opowiada j bzdur

A
Angee

A kto to napisał artykuł z ewidentną pomyłką już w tytule" .. będą uleczac w Łodzi" Bruno powtarzał ! Ja nie uleczam nie o Bóg jest najlepszym lekarzem 💞💞💞💞sercem w wasza stronę Kochani Przyjaciele moje cudowne Koło 💞💞💞jakże moje życie się zmieniło kiedy poznałam Bruno💞💞💞TAK !!!! Dostałam cudowny prezent w formie uzdrowienia ,silnej wiary w Boga i wiele wiele innych łask

j
jee
Witam serdecznie,ale wszyscy klamia,jaka to sekta!!dzieki teh sekcie nadal zyje i iddycham:)
Jak Wy wszyscy bedzieice umierali na raka,to zgloscie sie do tej sekty jak to nazywacie i uzdrowicie sie tak samo jak ja:) Nie wierzylem nigdy w nic ,ale przypatkowo poznalem ta SEKTE i to bylo moje szczescie zycia:) Zostalem uzdrowiony:)Zadem lekarz nie mogl mnie uzdrowic!!!
Q
QQ
He,he..poznałem wiele sekt - będąc neutralny..... ale powiem - NAJBARDZIEJ SĄ NIEBEZPIECZNE WSZELKIE RODZAJU STOWARZYSZENIA LUB RELIGIE , KTÓRE DZIAŁAJĄ NA LUDZI OD PRZEDSZKOLA ! A teraz rozejrzyj się Drogi Internauto wokół siebie - kto wywiera presję od najmłodszych lat ?
s
sokoleoko
w tym artykule zaszła pomyłka i to chyba przez redaktora który pisał ten tekst ,bo nie sądzę zeby to była wyrazu Wyznawcy uzyła Pani Ola Królak .Nie jesteśmy Jego wyznawcami Jestesmy wolnym Stowarzyszeniem Duchowej Pomocy Życia ,albo jak kto woli Kołem Pryjaciół Bruno Groeninga .Mnie też przynaleznośc do tego Stowarzyszenia pomogła w uzdrowieniu z ran pooperacyjnych (,aparotomia metodą ciecia brzuszno krzyzowego , rany pooperacyjne w przypadku tej metody goja sie bardzo długo.Mnie jakoś sałkowicie zagoiła sie rana po około 3 miesiacach gdzie lekarka onkolog z 50 letnim starzem pracy (jak mnie badała to juz pracowała na pół etatu -nigdy nie zapomnę jej wyrazu twarzy wyrazajacego tak ogromne zdziwienie kiedy podchodzi do mnie z gentamycyną aby kolejny raz wypłukac rane a tu nie ma co płukać bo wszystko zabliżnione.
g
gfgfh
PObierają prąd ze 2 godziny i się rozchodzą.
Najważniejsze , że to pomaga i że nie trzeba płacić za nic.
n
normalny
jestem katolikiem nie piję nie palę orzeszki jem bo lubię.Mięsa zjadam mało bo to same antybiotyki zwłaszcza drob .To też ze mną jest coś nie tak?
J
JanS.
Koło Przyjaciół Bruno Groeninga jest niebezpieczną SEKTĄ, żerującą na chorych ludziach. W Niemczech, gdzie przestrzega się przed nią, jest dobrze znana. Jest tam też określana też mianem destrukcyjnego psychokultu. Sporo informacji o niej można znaleźć na niemieckich stronach internetowych.
Dodaj ogłoszenie