Wicelider ligi rumuńskiej lepszy od ŁKS. Pierwsza porażka łodzian w Turcji

R. Piotrowski
W niedzielę piłkarze ŁKS rozegrali drugi podczas pobytu w Turcji mecz sparingowy [Fot. ŁKS Łódź]
W niedzielę piłkarze ŁKS rozegrali już drugi sparing podczas pobytu w Turcji i jakkolwiek wyniki takich spotkań nie mają znaczenia, z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że tym razem górą okazał się rywal czyli wicelider ligi rumuńskiej, który wygrał 2:0.

Dzień przed sparingiem z rumuńską FC Astra Giurgiu ełkaesiacy po raz pierwszy w trakcie pobytu w Side trenowali tylko raz (tj. przed południem), a podczas tych prawie dwugodzinnych zajęć pracowali m.in. nad poprawą dynamiki sprintu, a także doskonalili różne schematy rozegrania akcji. Po treningu i obiedzie zawodnicy dostali natomiast wolne.
- Część piłkarzy udała się do historycznego centrum miasta, inni zdecydowali się na spacer po promenadzie wzdłuż morza, jeszcze inni sprawdzili umiejętności negocjacyjne tureckich sklepikarzy podczas zakupów w okolicznych butikach z pamiątkami, a reszta wybrała odpoczynek na terenie hotelu – w tym odnowę w dłuższym niż zazwyczaj wymiarze czasowym – informuje rzecznik prasowy ŁKS, Bartosz Król.

Wymagający rywal

Czasu na odpoczynek mieli więc tym razem łodzianie więcej niż przed poprzednim sparingiem, ale i rywal należał do tych z gatunku bardziej wymagających. Zgodnie bowiem z przewidywaniami Rumuni z FC Astra Giurgiu zawiesili poprzeczkę wyżej niż kilka dni wcześniej wicemistrz Azerbejdżanu (środowe spotkanie łódzcy piłkarze wygrali 4:0). Co prawda obserwatorzy niedzielnego meczu nie dostrzegli, aby różnica pomiędzy drużynami była tu aż tak widoczna, jak zdawała się to sugerować wspomniana przez nas ostatnio rynkowa wartość wicelidera ligi rumuńskiej (popularny portal transfermarkt wycenił ją na kwotę o 12 mln euro wyższą od szacunkowej wartości piłkarzy ŁKS), lecz nie ulega wątpliwości, że ten akurat przeciwnik i pod względem organizacji gry w defensywie, i w końcu także siły rażenia bił Azerów na głowę.

Gwiazda nie miała litości

W poprzednim tygodniu kilku piłkarzy ŁKS narzekało na problemy ze zdrowiem, na szczęście okazało się, że urazy Carlosa Morosa Gracia (nabawił się urazu pleców), Macieja Dąbrowskiego (stłuczenie mięśnia czworogłowego) oraz Przemysława Sajdaka (stłuczenie łydki) nie są na tyle poważne, aby wyeliminowały wymienionych zawodników z udziału w meczu sparingowym (pauzował jedynie Adrian Klimczak). Co więcej, dwóch pierwszych stworzyło w niedzielę duet stoperów (dla Hiszpana był to debiut w barwach łódzkiego klubu), ale początek tej ich współpracy nie wypadł chyba najlepiej, bo już w 12. minucie Denis Alibec stanął oko w oko z Dominikiem Budzyńskim. Były gracz m.in. Interu Mediolan i reprezentant Rumunii szansy nie zmarnował.

Warto zauważyć, że w wyjściowej jedenastce łodzian znalazło się tym razem miejsce dla aż sześciu obcokrajowców, jednego młodzieżowca (Adam Ratajczyk) i Jakuba Wróbla operującego za plecami Samuela Corrala. Ponieważ to nasze quasi-sprawozdanie z meczu opieramy na relacji z drugiej ręki, nie jesteśmy w stanie ocenić, jak tym razem sprawowali się pozyskani w przerwie zimowej zawodnicy i czy na przykład blok defensywy, wyjąwszy wspomnianą 12. minutę, spisywał się równie dobrze jak ten z meczu z Azerami. Wiemy natomiast, że łodzianie w przed przerwą gola nie zdobyli, więc po ponoć bardzo wyrównanym widowisku w pierwszych czterdziestu pięciu minutach z prowadzenia cieszyła się ekipa z południa Rumunii.

Dwie jedenastki

W przerwie trener Kazimierz Moskal zdecydował się na dziewięć kolejnych zmian (jeszcze w pierwszej połowie Jana Grzesika zastąpił Artur Bogusz). Na murawie pozostali jedynie Tadej Vidmajer (potem zastąpił go... Jan Grzesik) i właśnie Artur Bogusz. Pojawili się na niej także Jan Sobociński i Daniel Ramirez, którego "Super Express" znów łączył w weekend z Lechem Poznań.

Ponoć ełkaesiacy ambitnie dążyli na boisku w Antalyi do wyrównania, ale w 67. minucie znów zostali skarceni i ten drugi gol dla Rumunów padł w podobnych okolicznościach, do tych, w jakich Rumuni objęli prowadzenie w pierwszej połowie. Albert Stahl znalazł się w sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Malarzem, po chwili futbolówka ponownie zatrzepotała w siatce łódzkiej bramki, ŁKS przegrał z wiceliderem ligi rumuńskiej 0:2.

W środę 22 stycznia ełkaesiacy zmierzą się z trzecią drużyną ukraińskiej ligi czyli Zorią Ługańsk.

Mecz sparingowy:
ŁKS Łódź - FC Astra Giurgiu 0:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Denis Alibec (12), 0:2 Albert Stahl (67)
ŁKS: Dominik Budzyński (46, Arkadiusz Malarz) – Jan Grzesik (30, Artur Bogusz), Carlos Moros Gracia (46, Maksymilian Rozwandowicz), Maciej Dąbrowski (46, Jan Sobociński), Tadej Vidmajer (60, Jan Grzesik - zmiana powrotna), Dragoljub Srnić (46, Łukasz Piątek), Ricardo Guima (46, Maciej Wolski), Jose Pirulo (46, Przemysław Sajdak), Adam Ratajczyk (46, Michał Trąbka), Jakub Wróbel (46, Daniel Ramirez), Samuel Corral (46, Łukasz Sekulski).

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
T.S.

Pragnę uspokoić sympatyków ŁKSu. Niestety ale projekt ŁKS nie wypalił w obecnej formie. Zaczynamy od nowa i zbieramy finansowanie na kolejny start, więc wyprzedaż i dalsze porażki są nieuniknione (junior plus). Ważne że mamy stadion, hotel i Biedronkę wybudowaną przez miasto. To pozwoli nam zapewnić funkcjonowanie drużynie bez problemu w III lidze. Pozdrawiam T.S.

ps. kupujcie karnety!

Ł
Łodzianin
19 stycznia, 16:48, wasz czerwony Pan:

Wielki Widzew tę padaczkę by rozklepał jak moja teściowa schabowego na obiad

Wielki 2 ligowy widzewu .Dobry jesteś żartowniś 😄

F
FANTHOMAS

No kogoś to jeszcze dziwi? Przecież to już prawie jak tradycja, że wszędzie oklep dostają. Nie szkoda wam choćby klawiatury bo o czasie już nie wspomne by klepać wciąż to samo? Nikogo to już nie interesuje.

w
wasz czerwony Pan

Wielki Widzew tę padaczkę by rozklepał jak moja teściowa schabowego na obiad

I
III

Tylko z silnymi przeciwnikami można się czegoś nauczyć, a w lidze będzie znacznie łatwiej...

Dodaj ogłoszenie