Widzew - Górnik 0:0. Ciekawsze uwagi komentatora niż popisy piłkarzy. „Pingpong na stadionie Widzewa”. Zdjęcia

Dariusz Kuczmera
Dariusz Kuczmera
Piłka nożna. Przed laty o słabym meczu mówiono: „Najlepiej grało radio”. Na Widzewie najlepszy był telewizyjny komentator, były piłkarz, który wypowiedział kilka złotych myśli.

Na Widzewie brakowało kleju, brakowało sytuacji podbramkowych, brakowało goli – słowem wszystkiego. Cieszmy się z punktu, bo na więcej żadna z drużyn nie zasłużyła.
W porównaniu do meczu z Sandecją w Nowym Sączu, trener łodzian Marcin Broniszewski dokonał czterech roszad w składzie wyjściowej jedenastki. Zabrakło w niej Patryka Stępińskiego, Michała Grudniewskiego, Mateusza Możdżenia i Piotra Samca-Talara, wyszli natomiast: Łukasz Kosakiewicz, Krystian Nowak, Patryk Mucha oraz Michael Ameyaw.
Od samego mieszania składem herbata słodsza nie będzie. Inni ludzie w składzie, ale przełomu w grze nie widzieliśmy. Kilka akcji Widzewa było co prawda efektownych, ale nie efektywnych. Do 16 metra akcje wyglądały jako tako, ale w momencie kiedy trzeba było mieć jakiś pomysł, wykazać się kreatywnością, a co najważniejsze umiejętnościami technicznymi, okazywało się to za trudne dla wszystkich piłkarzy.
Bramkarze obu drużyn mogli oprzeć się o słupek i gdyby nie podania własnych obrońców, byliby bezrobotni. Maciej Gostomski tylko raz musiał rzucić się do piłki, gdy dośrodkowywał Kacper Gach. Komentator Polsatu pozwolił sobie na uszczypliwości: „trzeba podnieść głowę i widzieć, do kogo się podaje, a nie tak kopnąć, byle kopnąć”. I miał rację.
Po pierwszej połowie w strzałach było 7:2 dla Widzewa, ale w strzałach na bramkę 0:0. Ciężko jest być kibicem Widzewa, ale i ciężko być dziennikarzem opisującym mecze drużyny z al. Piłsudskiego, bo kartka z zapisanymi groźnymi sytuacjami pierwszej połowy była pusta.
Wierzyliśmy, że w drugiej połowie jakiś czarodziej odmieni grę Widzewa. Bo w piłce gra idzie na gole...
Początek nie był wielki. Znów musimy zacytować komentatora: „Czy to obie drużyny tak słabo grają w ofensywie, czy tak dobrze w obronie?” Były piłkarz nie chciał urazić nikogo.
„Panowie pograjmy piłką, do trawy, a nie podnośmy jej na wysokość dachu” – to kolejna złota myśl komentatora. „Taki pingpong mamy na boisku. Dwa, trzy podania i strata” – znów celna uwaga. „Brakuje koncepcji gry” –ciekawsze były opinie komentatora niż gra piłkarzy.
W67 minucie notujemy pierwszy celny strzał Patryka Muchy. Nie zrobił jednak krzywdy bramkarzowi Górnika. Cieszmy się jednak z takich małych sukcesów.
Trener Widzewa dokonywał zmian. Wszedł na ostatni kwadrans Brazylijczyk Caique. To był jego debiut. Dostroił się poziomem do słabej gry kolegów. Nie każdy Brazylijczyk to Ronaldo czy Ronaldinho.
W końcówce piłkarze liczyli na pomoc sędziego. Domagali się jedenastki za domniemane zagranie ręką w polu karnym.
Kiedy już widzewiacy weszli w pole karne, nie potrafili przyjąć piłki i złożyć się do skutecznego strzału. „Brakuje kleju” – ocenił Janusz Kudyba.
Ostatnia złota myśl byłego piłkarza: „Komiczna sytuacja”. Śmiać się czy płakać?
Następny mecz już we wtorek – derby regionu: GKSBełchatów – Widzew (godz. 17.40).
ą
Widzew Łódź – Górnik Łęczna 0:0
Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń), żółte kartki: Tanżyna - Pajnowski.
Widzew: Jakub Wrąbel - Łukasz Kosakiewicz, Krystian Nowak, Daniel Tanżyna, Kacper Gach - Mateusz Michalski, Bartłomiej Poczobut, Patryk Mucha, Marek Hanousek (74, Caique), Michael Ameyaw (66, Piotr Samiec-Talar) - Marcin Robak (66, Paweł Tomczyk). Trener: Marcin Broniszewski.
Górnik: Maciej Gostomski - Maciej Orłowski, Paweł Baranowski, Kamil Pajnowski, Leandro - Serhij Krykun (74, Marcin Stromecki), Bartłomiej Kalinkowski (81, Przemysław Banaszak), Adrian Cierpka, Karol Struski (74, Michał Goliński), Michał Mak (86, Aron Stasiak) -Bartosz Śpiączka. Trener: Kamil Kiereś.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

komiczna sytuacja to jak piłkarz górnika mógł wyjść na czysta pozycje a nadepnął na piłkę hehe jeszcze komentatorzy mówili dobrze że sie kontuzji sam nie nabawił . mecz zagrany na remis i tyle w temacie ramis mil byc i był i obydwie drużyny sie o to postarały

G
Gość

Chłopaki się starali ale nie mogli. No cóż każdemu może się przydarzyć. To się da leczyć. najważniejsze, że nie przegrali w kompromitującym stylu.

Dodaj ogłoszenie