W Łódzkiem przybywa zabiegów usuwania ciąży „na NFZ”. Jesteśmy w czołówce kraju. Turystyka aborcyjna kwitnie. Na przykład w Niemczech można przerwać ciążę za 2 tys. zł.

Tylko w trzech przypadkach polskie prawo dopuszcza przerwanie ciąży, czyli legalną aborcję. Zabieg finansowany jest wtedy przez Narodowy Fundusz Zdrowia w postaci słynnej procedury M17, czyli „indukcji poronienia”.

Liczba kobiet, które decydują się na przerwanie ciąży, z roku na rok rośnie, a województwo łódzkie jest w pierwszej trójce regionów, gdzie zabiegów wykonuje się najwięcej.

Aborcja u nastolatek

114 kobiet poddało się w ubiegłym roku zabiegowi przerwania ciąży w Łódzkiem - wykazują dane Ministerstwa Zdrowia. Z czego większość zabiegów dokonano w Łodzi - 108. Więcej aborcji zgodnych z prawem przeprowadzono tylko w Mazowieckiem (336) i Śląskiem (120).

U nas najczęściej tej procedurze poddawały się kobiety powyżej 35. roku życia (48 zabiegów). Ciężarne decydowały się na to głównie w wyniku badań prenatalnych, które wykazywały dużą i nieodwracalną wadę płodu oraz zagrożenie ich zdrowia lub życia. Taką aborcję ustawa dopuszcza, ale można ją przeprowadzić do 12. tygodnia ciąży.

Z tych samych powodów na legalną aborcję decydowały się młodsze kobiety, w wieku 30-34 lata (34 zabiegi). Równie często łódzcy ginekolodzy przerywali ciąże u dwudziestokilkuletnich ciężarnych (30 procedur). W tym przypadku jednak najczęściej poród dziecka oznaczałby dla tych kobiet śmierć. W Łodzi legalnie ciążę usunęły dwie nastolatki poniżej 18. roku życia. Zrobiły to w wyniku badań prenatalnych płodu.

Łódzcy ginekolodzy niechętnie wypowiadają się o aborcji, także tej legalnej. Nie chcą być w powiązani z żadnym ze środowisk ani przyciągać pod szpitale, w których pracują, pikiet działaczy pro life. Przyznają jednak, że ten wzrost aborcji „na NFZ” nie musi wcale oznaczać niczego negatywnego, a wręcz przeciwnie.

- Kobiety są bardziej świadome niż kiedyś. Częściej robią badania prenatalne, które pozwalają wykryć wady płodu. Mówimy tu na przykład o bezmózgowiu czy niezrośnięciu powłok brzusznych. Takie dziecko albo umrze w łonie matki, albo tuż po urodzeniu - mówi jeden z ginekologów.

Na życzenie kobiety

I kiedy o aborcji „na NFZ” wciąż mówi się niechętnie, to o tej „nielegalnej” jest już znacznie głośniej. W Niemczech prawo pozwala przerwać ciążę do 12. tygodnia bez podawania uzasadnienia. To tam Polki wyjeżdżają najchętniej, a dokładnie do kliniki niedaleko Szczecina - do Prenzlau. Zabieg wykonuje polski lekarz, który dziennikarzom mówi, że tygodniowo przyjeżdża do niego od kilku do kilkunastu Polek. Usunięcie ciąży kosztuje od 450 euro.

Podobne ceny są na Słowacji. Tam aborcja jest na życzenie kobiety w pierwszych 10 tygodniach ciąży, podobnie jak w Austrii (ale tam do 16. tygodnia). W Holandii aborcję wykonuje się nawet do 22. tygodnia ciąży.

- Wśród tak zwanych nielegalnych aborcji są często przypadki, które kwalifikują się do zabiegu terminacji ciąży zgodnie z ustawą, ale kobieta nie zdołała uzyskać należnego jej świadczenia w szpitalu. Lekarze odmawiają, powołując się na klauzulę sumienia lub przedłużają procedury tak, by przekroczyć ustawowy termin na aborcję - mówi Kamila Ferenc z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Dodaje, że część zabiegów odbywa się w tzw. podziemiu aborcyjnym, które niesie ze sobą niebezpieczeństwo dla życia kobiety, a część w klinikach za granicą, na które niewiele kobiet stać, dlatego sięgają po pigułki z niepewnego źródła i ryzykują wykrwawienie się. Zaostrzanie prawa aborcyjnego tylko zwiększa to zjawisko. Kobieta, która będzie chciała przerwać ciążę, i tak to zrobi. Pytanie tylko, czy w strachu i narażając zdrowie, czy pod nadzorem lekarza w sterylnych szpitalnych warunkach?

Zobacz też: 20 najlepszych zdjęć porodów 2018. Kontrowersyjne i piękne zdjęcia porodów. Jak wygląda poród? Te zdjęcia porodów przełamują tabu [ZDJĘCIA]

Prof. Romulad Dębski, ginekolog z Warszawy:
"Zdarzało mi się odmawiać przerwania ciąży z uwagi na brak medycznego uzasadnienia. Rodzice dowiedzieli się, że ich dziecko ma np. rozszczep wargi i to był dla nich powód"

Kobiety chcą urodzić dziecko po wykryciu u niego dużej i nieodwracalnej wady czy przerwać ciążę?

Jeśli dziecko nie ma szans na przeżycie po porodzie, większość kobiet decyduje się na wcześniejsze ukończenie ciąży. Ale są też pacjentki chcące urodzić dziecko, które wiadomo, że umrze w ciągu kilku godzin po porodzie. Rodzice zostają wtedy z dzieckiem, a ono umiera w ich ramionach.

Takie dzieci mają jakieś szanse na życie?

Wyniki badań jednoznacznie wskazują, że albo nie mają szansy na prawidłowy rozwój, albo na przeżycie. Ale zdarzało mi się odmawiać rodzicom przerwania ciąży z uwagi na brak medycznego uzasadnienia, gdy dowiedzieli się, że ich dziecko ma rozszczep wargi.

Działacze pro life straszą zdjęciami rozczłonkowanych dzieci po aborcji. Czy ten zabieg naprawdę tak wygląda?

Bzdura. To normalne wywołanie przedwczesnego porodu. Dzieci najczęściej rodzą się martwe, z uwagi na wczesny okres ciąży, ale nikt ich nie rozrywa. Takie zdjęcia mają pobudzić emocje, ale nie są zgodne z rzeczywistością.

AGA

Marsz dla życia i rodziny w Krakowie, w Szczecinie za prawem do usunięcia ciąży pikietowały "Dziewuchy Dziewuchom"