reklama

„Wiewióry” zawsze walczą do końca. Energa MKS Kalisz - ŁKS Commercecon 2:3

R. PiotrowskiZaktualizowano 
Siatkarek ŁKS Commercecon pech uczepił się jak rzep psiego ogona, na szczęście w Kaliszu „wiewióry” ambitnie walczyły o swoje do końca, za co zostały nagrodzone cennym, biorąc pod uwagę ostatnie kłopoty kadrowe mistrzyń, zwycięstwem po tie breaku.

Serię dwóch z rzędu porażek w Lidze Siatkówki Kobiet mistrzynie Polski zamierzały przerwać w Kaliszu, gdzie już po raz drugi w przeciągu trzech zaledwie tygodni o punkty przyszło im powalczyć z Energą MKS-em. Na inaugurację łodzianki pokonały na własnym parkiecie (i nie bez problemów) podopieczne trenera Jacka Pasińskiego w trzech zaciętych setach. Na boisku rywalek znów okazały się lepsze, choć zwycięstwo odniosły w dalece bardziej dramatycznych okolicznościach.

Trener Marek Solarewicz mógł skorzystać w sobotni wieczór ze wszystkich zawodniczek i trzeba przyznać, że jego podopieczne od początku spotkania postanowiły udowodnić, iż poprzednie niepowodzenie (niespodziewana porażka z Enea PTPS Piła) należy potraktować wyłącznie w kategoriach wypadku przy pracy.

Co z końcówką seta?

Ten początek spotkania należał bowiem do łodzianek. Po tym jak Aleksandra Wójcik poradziła sobie z podwójnym blokiem kaliszanek, a chwilę później Klaudia Alagierska popisała się świetną zagrywką, przyjezdne prowadziły 4:1. Energa MKS wróciła do gry za sprawą szalejącej przy siatce Moniki Ptak, więc wkrótce na tablicy wyników znów widniał remis, lecz „wiewióry” nie zamierzały się tym przejmować i szybko przejęły inicjatywę.

Przy stanie 14:15 najpierw skutecznie zaatakowała Ewa Kwiatkowska (dziś na parkiecie od początku spotkania), a dwa z rzędu asy serwisowe autorstwa Aleksandry Wójcik pozwoliły wypracować ełkaesiankom kilkupunktową przewagę. Kiedy Eva Mori popisała się drugą tego dnia udaną kiwką ŁKS prowadził już 21:16 i wydawało się, że pierwsza partia padnie łupem mistrzyń Polski. Niestety, podopieczne trenera Marka Solarewicza zdołały w tej części ugrać jeszcze tylko jedno „oczko” (sic!), a później nie znalazły sposobu ani na zagrywkę gospodyń, ani na ich blok, więc koniec końców pierwszego seta przegrały do 22.

Kiwały aż miło

„Stare demony wróciły” – rzucił pod nosem jeden z sympatyków ŁKS, kwitując z przekąsem postawę swojej drużyny w końcówce pierwszej partii, co gorsza nie mieli sympatycy „wiewiór” powodów do radości także na początku kolejnej części sobotnich zawodów. Po tym jak siatkarki z Łodzi zderzyły się w powietrzu, Energa MKS objęła prowadzenie 6:3 i trener Marek Solarewicz ratował sytuację przerwą techniczną. Wydawało się, że niewiele ona pomogła, bo choć dwa następne ataki Eweliny Brzezińskiej nadziały się na ełkaesiacki blok (przewaga podopiecznych trenera Jacka Pasińskiego stopniała do jednego punktu), kolejne trzy piłki padły łupem miejscowych.

Wystarczył jednak as serwisowy Evy Mori, udane ataki Katariny Lazović, w końcu także Izabeli Kowalińskiej i to ŁKS Commercecon w ciągu pięciu minut objął prowadzenie (12:11) i systematycznie przewagę tę powiększał (po udanej kiwce Kowalińskiej – 20:16). Tym razem łodzianki nie potknęły się na ostatniej prostej i za sprawą kolejnego tak sprytnego zagrania, tym razem w wykonaniu Klaudii Alagierskiej, wykorzystały już pierwszą piłkę setową (25:20).

Pech kapitan

ŁKS Commercecon doprowadził do wyrównania (w setach 1:1), a trzecią odsłonę sobotnich zawodów rozpoczął tak, jak końcówkę poprzedniej, dzięki czemu goście wypracowali sobie trzypunktową przewagę (6:3). Uciec kaliszankom „wiewiórom” niestety się nie udało, a dzięki skutecznej grze bloku i kilku niewymuszonym błędom łodzianek, Energa MKS najpierw szybko doprowadziła do wyrównania, w końcu zaczęła nadawać ton boiskowym wydarzeniom. Jakby tego było mało przy stanie 12:9 dla gospodyń kontuzji nabawiła się Izabela Kowalińska, więc ełkaesianki od tego momentu musiały sobie radzić nie tylko bez swojej kapitan, ale i możliwości zmiany na pozycji atakującej (w miejsce Kowalińskiej trener Marek Solarewicz posłał na parkiet Monikę Bociek).

Mistrzynie Polski nie poddały się, ba, zdołały w końcówce seta nie tylko dogonić rywalki, ale i po zatrzymaniu Adeli Helić objąć na chwilę skromne jednopunktowe prowadzenie (18:17), lecz ostatnie słowo należało do teamu trenera Jacka Pasińskiego, w czym miejscowym bardzo pomogła skuteczna gra Weroniki Centki. O losach tej odsłony zadecydowała walka na przewagi, w niej natomiast więcej zimnej krwi zachowały kaliszanki (wygrały 27:25).

Walczą do końca

Kapitalnie rozpoczęły łodzianki czwartego seta. Udany atak Moniki Bociek, zatrzymanie Adeli Helić, świetna zagrywka Klaudii Alagierskiej i w końcu pomyłka Weroniki Centki sprawiły, że ŁKS Commercecon prowadził 4:0, co trenera Jacka Pasińskiego zmusiło z kolei do wykorzystania przerwy technicznej.

Z początku na niewiele się to zdało, bo po kolejnej tego wieczoru kiwce Katariny Lazović łodzianki prowadziły 8:4. Z biegiem czasu zespół z Kalisza zdołał jednak odrobić część strat i w końcówce tej odsłony sobotniego spotkania był o krok od dogonienia mistrzyń Polski (17:16 dla ŁKS). Potem jednak piąty bieg włączyła Klaudia Alagierska (MPV spotkania) i to za sprawą środkowej reprezentacji Polski ełkaesianki na finiszu tego seta uzyskały wysoką przewagę (22:17).

Trener Jacek Pasiński wychodził z siebie (został zresztą za swoje zachowanie ukarany żółtą kartką), lecz nerwy szkoleniowca ekipy z Kalisza na nic się nie zdały. Przyjezdne zachowały koncentrację do ostatniej chwili, dzięki czemu o losach sobotniego pojedynku zadecydował tie break.

Ostatni dla ŁKS!

A ten tie break od początku był popisem łodzianek. Aleksandra Wójcik zatrzymała Adelę Helić, a po chwili skutecznie akcję swojego zespołu spuentowała Monika Bociek i trener Energi MKS-u przy stanie 4:1 dla ŁKS poprosił o chwilę na rozmowę ze swoim zespołem. Niezwykle zdeterminowanych ełkaesianek nie wytrąciło to jednak z rytmu. As serwisowy Aleksandry Wójcik i przytomne zagranie Ewy Kwiatkowskiej sprawiły, że przyjezdne prowadziły 7:2.

Kolejnej przerwy technicznej trener Jacek Pasiński zażądał po udanym ataku Moniki Bociek (9:4), lecz była to przysłowiowa musztarda po obiedzie, tym bardziej, że w tym fragmencie widowiska skutecznością imponowała Daria Szczyrba. Efekt? Walczące o każdą piłkę ełkaesianki nie pozwoliły wydrzeć sobie zwycięstwa i w piątej partii triumfowały do 5.

Energa MKS Kalisz - ŁKS Commercecon Łódź 2:3 (25:22, 20:25, 27:25, 19:25, 5:15)
MVP spotkania: Klaudia Alagierska
Energa MKS Kalisz: Hillary Hurley (8), Monika Ptak (15), Weronika Centka (6), Adela Helić (12), Adrianna Budzoń (1), Ewelina Brzezińska (7), Klaudia Kulig (libero) i Justyna Łysiak (libero), oraz Anna Miros (2), Małgorzata Jasek (5), Zuzanna Szperlak (1). Trener: Jacek Pasiński.
ŁKS Commercecon Łódź: Eva Mori (7), Ewa Kwiatkowska (10), Aleksandra Wójcik (14), Katarina Lazović (16), Monika Bociek (12), Klaudia Alagierska (18), Krystyna Strasz i Anna Korabiec (libero), oraz: Joanna Pacak (3), Daria Szczyrba (6), Izabela Kowalińska (4), Natalia Skrzypkowska. Trener: Marek Solarewicz.

Młodzi piłkarze "dokończyli" mistrzostwa Polski z 1939 r.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

l
lodzcity

Dziękujemy za walkę! Tylko Łódzki Klub Sportowy.

G
Gość

PUFA PODNÓŻEK

C
Chojny

Brawo ! Viva ŁKS

Ł
Łodzianin

W zeszłym sezonie początek też nie był zbytnio udany. Mam nadzieję, że dziewczyny będą grać z meczu na mecz coraz lepiej.

"ŁKS- murem za Wami!"

z
zdarza się
2 listopada, 21:30, Gość:

jak mistrz Polski może prowadzić 21:16 i przegrać to 25:22 ??? i to już nie pierwszy raz w tym sezonie przegrywają wygrane sety

a jak można prowadzić 2:0 do 89 min w Grudziądzu i przegrać 3:2 w 4 minuty tracąc 3 gole haha

G
Gość

jak mistrz Polski może prowadzić 21:16 i przegrać to 25:22 ??? i to już nie pierwszy raz w tym sezonie przegrywają wygrane sety

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3