Więzień zadzwoni raz w tygodniu, zapłaci za prąd i postoi w kolejce do lekarza

Gabriela Jatkowska
Gabriela Jatkowska
Zmiany w polskich więzieniach
Zmiany w polskich więzieniach fot. Szymon Starnawski
Telefon raz w tygodniu, rachunek za oglądanie telewizji oraz trudniejszy dostęp do lekarza specjalisty, o którego i tak było trudno. Nowe przepisy kodeksu karnego wykonawczego dotykają więźniów. Resort sprawiedliwości tłumaczy konieczność zmian.

Intencją ustawodawcy była poprawa warunków bezpieczeństwa w jednostkach penitencjarnych, czyli w więzieniach oraz aresztach śledczych. Ale jak twierdzą sami zainteresowani i ich najbliżsi, część ze znowelizowanych przepisów godzi przede wszystkim w ich konstytucyjne prawo do godności i humanitarnego traktowania. - Państwo ma bowiem zapewniać możliwość resocjalizacji, a ta jest trudna do osiągnięcia, kiedy kontakt z rodziną, z najbliższymi jest w znacznym stopniu ograniczany - twierdzą rodziny osadzonych.

Rodzinne kontakty
Zakład Karny w północnej Polsce. Przy każdym z 20 stolików siedzi oczekujący na najbliższe mu osoby skazany. W zielonych mundurkach, czekają na dziewczyny, żony, matki, przyjaciół. Ładnie uczesani, schludni, starają się zaprezentować jak najlepiej.

Za chwilę pojawia się grupka odwiedzających, głównie kobiet. Niektóre mają dzieci na ręku, większość z pań ubrana jak na wielkie wyjście. Tak, żeby podobać się swojemu mężczyźnie. Kiedy już rodziny odnajdą się przy swoich stolikach, wszyscy zaczynają mówić naraz, niekiedy przekrzykują się, panuje radość, niektórzy nie kryją łez wzruszenia. Mężczyźni biorą dzieci na ręce, idą do specjalnie przygotowanego kącika zabaw. Przy innych stolikach gwarno. Rodziny piją kawę, jedzą zakupione w kantynie obok słodycze, przekąski, nierzadko całe dania. – Dziś w ofercie mamy pierożki z mięsem – informuje pracownica kantyny.

W czasie pierwszej fali pandemii Covid-19 widzenia wstrzymano. Następnie w poszczególnych zakładach penitencjarnych przywracano je, spotkania z osadzonymi możliwe były raz w miesiącu, nierzadko za pleksą. – To były dodatkowe kary, można tak powiedzieć – mówi mi jeden z osadzonych, kiedy dzwoni do mnie już po zdjęciu obostrzeń covidowych. – Owszem, w to miejsce wprowadzono połączenia internetowe (przez skype), ale to chyba jasne, że rozmowa on-line nie jest tym samym co widzenie na żywo – podkreśla Artur, osadzony w AŚ Radom. Teraz w opinii większości skazanych nadchodzą ciężkie czasy. Kontakty z rodziną będą ograniczone, emocje wzbudzają też rozwiązania w dostępie do pomocy medycznej, a także ograniczony kontakt z obrońcą.

Dźwięk telefonu

– Telefon raz w tygodniu maksymalnie na 10 minut do żony. Mam się resocjalizować, ale oprócz mojej kary pozbawienia wolności teraz dostaję dodatkową, rzadki kontakt z rodziną! Wymiar sprawiedliwości skazuje mnie na rozmowy tylko i wyłącznie z ludźmi takimi, jak ja. Skazanymi. Nie będę dzwonił do żony, nie będę miał od niej bieżących wiadomości, na pewno nie będę miał szans na normalność – twierdzi Łukasz odbywający karę w Elblągu, kiedy dzwoni do nas jeszcze przed wprowadzeniem zapowiadanych już zmian.

W więzieniach w całej Polsce prowadzono gorące dyskusje, jak będzie wyglądać dalsza odsiadka z ograniczeniami.

Jak podkreślają przeciwnicy zmian, na braku codziennego kontaktu telefonicznego z rodzicem ucierpią przede wszystkim dzieci, w tym najmłodsze. Rzadsze kontakty między małżonkami niewątpliwie wpłyną na relacje i tak już utrudnione odsiadką.

Przytoczmy brzmienie art. 105 kkw:

"Skazanemu należy umożliwiać utrzymywanie więzi przede wszystkim z rodziną i innymi osobami bliskimi przez widzenia, korespondencję, rozmowy telefoniczne, paczki i przekazy pieniężne”.

Zgodnie z nowelizacją z samoinkasującego aparatu telefonicznego skazany lub tymczasowo aresztowany skorzysta tylko raz w tygodniu.

Dopytaliśmy także o to, czy jest to jednorazowa rozmowa tygodniowo, czy w tym wyznaczonym do rozmowy dniu osadzony może zadzwonić do kilku osób.

– W jednostkach penitencjarnych łódzkiego inspektoratu skazani mają możliwość skorzystania z prawa do wykonania rozmowy telefonicznej niezależnie od dnia tygodnia. Skazany może skorzystać z tego prawa jeden raz w tygodniu, przez dziesięć minut i w tym czasie może wykonać więcej niż jedno połączenie – wyjaśnia procedury stosowane w łódzkim okręgu kpt. Paweł Wochal, Rzecznik Prasowy Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Łodzi

Rozmowy telefoniczne, wykonywane na własny koszt bądź koszt osoby, do której osadzony dzwonił, nie podlegały aż takim ograniczeniom. Skazany mógł dzwonić do osób bliskich nawet codziennie, w zależności od regulaminu wewnętrznego jednostki penitencjarnej. W poszczególnych zakładach penitencjarnych bowiem panują różne uregulowania w tej materii. Rozmowa taka mogła trwać od 5 do 20 minut. Obecnie skazany dzwonić będzie do rodziny, znajomych, bliskich raz w tygodniu, a do dyspozycji dostanie 10 minut.

Jednak jak tłumaczy Elżbieta Krakowska z Centralnego Zarządu Służby Więziennej:

– W szczególnie uzasadnionych przypadkach, zwłaszcza gdy bezpośredni kontakt jest niemożliwy lub szczególnie utrudniony lub gdy wynika to z nagłej sytuacji życiowej, dyrektor zakładu karnego może udzielić zgody na korzystanie z samoinkasującego aparatu telefonicznego do kontaktu z rodziną i innymi osobami bliskimi poza terminami ustalonymi w porządku wewnętrznym.

Dostęp do obrony
Ograniczenia połączeń telefonicznych do najbliższych to nie jedyna dolegliwość w tym zakresie. Skazany czy tymczasowo aresztowany będzie mógł wykonać tylko jeden telefon w tygodniu także do swojego obrońcy i to w konkretnie ustalony dzień i o konkretnej godzinie. Z reguły jest to godzina przedpołudniowa, kiedy gros obrońców jest w sądzie.

– Podejrzewam, że chodziło o utrudnienie kontaktu z obrońcą, gdyż jest to znaczące ograniczenie prawa do obrony – komentuje wprowadzone zmiany mec. Kazimierz Pawelec.

– A w ramach tejże mamy obronę formalną, w ramach której mamy konieczność utrzymywania kontaktów. Czy zatem osadzony ma przekazywać żonie informacje kierowane do swojego adwokata? Czasami zachodzi bowiem konieczność niezwłocznego kontaktu z obrońcą – dodaje.

– Zmiana zasad korzystania z telefonu daje gwarancję minimalnego standardu dostępu do takich rozmów dla skazanych i tymczasowo aresztowanych, w tym do kontaktu z obrońcą. Minimalne gwarancje ustawowe mogą być rozszerzane (z korzyścią dla osadzonych) w ramach regulaminów wewnętrznych jednostek penitencjarnych. To zobowiązuje administrację tych jednostek do zapewnienia gwarantowanego ustawą prawa kontaktowania się z obrońcą za pośrednictwem samoinkasującego aparatu telefonicznego, z drugiej - umożliwia dyrektorom zakładów karnych i aresztów śledczych zwiększenie częstotliwości tych rozmów (przy uwzględnieniu specyfiki jednostki, możliwości technicznych i kadrowych) – tłumaczy nam drogą mailową Ministerstwo Sprawiedliwości.

Elżbieta Krakowska dodaje, że jeśli zajdzie taka konieczność, a kontakt z obrońcą nie będzie możliwy w wyznaczonym czasie, dyrektor danego zakładu udziela zgody na taki kontakt poza terminami ustalonymi regulaminem danej jednostki penitencjarnej.

Spytaliśmy w Łodzi i Bydgoszczy czy te zmiany mogą spotkały się z niezadowoleniem ze strony osadzonych.

Ani rzecznik prasowa Aresztu Śledczego w Bydgoszczy kpt. Agnieszka Dzimińska, ani kpt. Paweł Wochal z Okręgowej Służby Więziennej w Łodzi (a więc całego okręgu łódzkiego, gdzie mamy 14 jednostek penitencjarnych) nie odnotowali sytuacji, w których osadzeni wyrażaliby swoje niezadowolenie z wprowadzonych przepisów. Pojawiły się jednak informacje o tym, że np. w areszcie na Białołęce od dnia wprowadzonych zmian (17 września) osadzeni nie wykonali żadnego połączenia telefonicznego i część miała stosować głodówkę. Informacji tych nie potwierdza służba więzienna.

Ludzie skargi piszą
„Afera białołęcka”, która wstrząsnęła przed dwoma laty Areszt Śledczy na warszawskiej Białołęce unaoczniła patologię odbywania kar więziennych. Zaprawieni w boju wieloletnimi odsiadkami osadzeni, w większości rekrutujący się z grupy mokotowskiej, przekupili strażników więziennych i załatwiali sobie przyjemności odsiadki. A to narkotyki, a to alkohol. A to seks w dobrowolnej ilości i dniach – ten reglamentowany jest w ramach tzw. widzeń intymnych. Aktualnie przed warszawskim sądem toczy się postępowanie w tej sprawie, gdzie oskarżonymi są m.in. Sebastian L. "Lepa", Artur N. "Arczi" (obaj z grupy mokotowskiej) czy Andrzej S. "Słowik" nieodmiennie kojarzony z tzw. zarządem grupy pruszkowskiej.

Artur P. ps Żyd wspomina, że kiedy siedział na jednej celi z Oskarem Z. ps. Maczuga, jednym z wiodących w grupie mokotowskiej gangsterów, ten miał dostęp w więzieniu do wszystkiego, co sobie wymarzył.

–To był rok 2012, wjechałem wtedy na celę Oskara. Od drzwi przywitał mnie kokainą oraz whisky. Od razu zrobiliśmy sobie imprezę, bo u Oskara w kieszeni siedział skorumpowany strażnik, więc zorganizowanie imprezy z alkoholem i narkotykami nie stanowiło dla Oskara żadnego problemu. Ogarnialiśmy nawet handel narkotykami, za wykonanie telefonu, który każdy z nas miał na celi, otrzymywaliśmy 500 euro – mówi Artur P.

Eldorado się skończyło, obaj osadzeni zostali skazani na dodatkowe kary.

– Jeśli masz pieniądze, to w więzieniu możesz siedzieć jak król – dodaje Artur P. Dziś odsiaduje kolejny wyrok, podobnie jak Oskar Z., który w zamknięciu przebywać będzie ponad 20 lat. Jednak "afera białołęcka" sprzed dwóch lat dowodzi, że i dziś przekupienie strażnika więziennego nie stanowi problemu i z tą patologią chce walczyć resort sprawiedliwości. Do tego dochodzą rozliczne skargi więźniów.

Jeszcze przed wprowadzonymi zmianami wielu osadzonych narzekało na swój więzienny los. A to pchły, a to warunki sanitarne. Marne jedzenie, zimno zimą, gorąco latem – to najczęstsze uciążliwości, wytykane w rozlicznych skargach pisanych niemal masowo. Największe tuzy świata przestępczego próbowały wzruszyć swym losem także dziennikarzy.

Ministerstwo wprowadza zmiany także w obrębie skarg i wniosków. Jeśli wniosek, skarga i prośba są oczywiście bezzasadne właściwy organ może je pozostawić bez rozpoznania – to najnowsze rozwiązania. Dodatkowo kkw wprowadza siedmiodniowy termin, jaki przysługuje skazanemu do złożenia skargi. Liczony od dnia zaskarżanego wydarzenia.

– Zmiany dotyczące skarg usprawniają ich rozpatrywanie przy zachowaniu konstytucyjnego prawa do skargi – wyjaśnia nam Ministerstwo Sprawiedliwości.

– Możliwość pozostawienia bez rozpoznania skarg, wniosków i próśb skazanych rozszerzona została wyłącznie o skargi „oczywiście bezzasadne”, którymi - w świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego – są takie, których bezzasadność jest niewątpliwa i nie wymaga badania. Chodzi o ograniczenie nadużywania prawa do skargi przez część skazanych. To dotyczy np. skarg odnoszących się do zasad uregulowanych obowiązującymi przepisami, jak skarga dotycząca krat w oknach cel zakładu karnego typu zamkniętego czy skarga na odmowę zgody na posiadanie w celi zwierząt – tłumaczy.

W kwestii dookreślenia terminu złożenia skargi, ministerstwo wyjaśnia: – Wprowadzenie terminu na złożenie skargi przyczyni się do skuteczniejszego reagowania na problemy zgłaszane przez osadzonych. Oznacza to możliwość przeprowadzenia postępowania dowodowego i ustaleń pozwalających na merytoryczne rozstrzygnięcie skargi, co zabezpieczy interesy skarżących.
Zmiany, które weszły do porządku prawnego 5 sierpnia br. częściowo budzą kontrowersje (ograniczenia telefonów), ale niwelują czy likwidują też absurdy, w jakich dotąd osadzeni i służba więzienna funkcjonowała. Pisanie wszelkich form zażaleń i skarg było nierzadko dyktowane nudą wynikającą z perspektywy wieloletniej odsiadki, jak również chęcią zwrócenia na siebie uwagi. Jak tłumaczyło Ministerstwo Sprawiedliwości – więzienie to nie sanatorium, a zachcianki więźniów nie mogą być ważniejsze niż bezpieczeństwo funkcjonariuszy.

Rachunek za prąd, kolejka do lekarza
Od 1 stycznia 2023 roku mają być także wprowadzone opłaty za prąd. Osadzony może mieć na celi telewizor, czajnik, dodatkowe wyposażenie wymagające podłączenia do prądu. Ale za użytkowanie prądotwórczych sprzętów będzie trzeba zapłacić. Ile? Tego jeszcze oficjalnie ani ministerstwo, ani służba więzienna nie podają. – Na pytania dotyczące opłat za prąd i ich ustalonej wysokości będę mogła odpowiedzieć dopiero po ustaleniu wszelkich szczegółów – odpowiada ppłk. Elżbieta Krakowska z Centralnego Zarządu Służby Więziennej. O wysokość rachunków za prąd w poszczególnych jednostkach penitencjarnych oraz o to, czy została wyszczególnione zużycie generowane przez więźniów zapytaliśmy, ale w związku z pracami nad tym zagadnieniem, odpowiedzi nie uzyskaliśmy

– Toczą się prace nad rozporządzeniem, które określi wysokość zryczałtowanej miesięcznej opłaty związanej z używaniem w celi dodatkowego sprzętu elektronicznego lub elektrycznego. W k.k.w. przewidziano możliwość późniejszego uiszczenia opłaty w przypadku przejściowego braku środków na koncie skazanego. Wprowadzona regulacja umożliwia też zwolnienie z opłaty skazanego w szczególnie uzasadnionych wypadkach – wyjaśnia Ministerstwo Sprawiedliwości.

Więzień nie będzie poza kolejnością. Dotąd dostęp do lekarzy specjalistów przysługiwał osadzonym bez kolejek, w jakich stoją wszyscy. To zgodnie z nowymi przepisami KKW zostanie ukrócone. Jak podkreślał resort sprawiedliwości jeszcze na etapie planowania wprowadzonych zmian, nie ma żadnego uzasadnienia, by więźniowie korzystali ze służby zdrowia na lepszych warunkach niż ogół Polaków objętych powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym. – W wyniku nowelizacji Kodeksu karnego wykonawczego skazani mogą korzystać ze świadczeń zdrowotnych niedostępnych w przywięziennych podmiotach leczniczych w ramach NFZ na takich samych zasadach jak inni pacjenci. Wprowadzono też możliwość korzystania z teleporad medycznych – tłumaczy tę zmianę ministerstwo.

Czy również w ramach tego jednego telefonu tygodniowo?

Jak podnoszą sami zainteresowani, ten dostęp do lekarza specjalisty jak dotąd i tak był fikcją. Każdą niemal chorobę załatwiano proszkiem od bólu głowy. Na leczenie specjalistycznie w więzieniu nigdy nie było ani miejsca, ani warunków, ani możliwości.

Rozliczono się też z osobami unikającymi kary. Sąd wystawiał nakaz stawienia się do odbycia kary, a jeśli taka osoba nie stawiła się w zakładzie karnym wysyłano po nią policję. Nowe przepisy regulują postępowanie z taką osobą. Skazany zostanie doprowadzony na policję, bez wezwania sądowego.

Dla osób z mniejszymi wyrokami przewidziano natomiast większą możliwość uzyskania możliwości odbywania kary w Systemie Dozoru Elektronicznego.

Zmiany przepisów kodeksu karnego wykonawczego, wprowadzone nowelizacją ustawy z dnia 5 sierpnia br., które częściowo weszły w życie 17 września br, a większa ich część zacznie funkcjonować 1 stycznia 2023 roku, wzbudzają wiele emocji wśród osadzonych i ich rodzin.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - M. Maląg o najnowszych danych dotyczących bezrobocia

Materiał oryginalny: Więzień zadzwoni raz w tygodniu, zapłaci za prąd i postoi w kolejce do lekarza - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie