Winnych śmierci Dominiki nadal brak

Joanna Barczykowska
W poniedziałek, rodziców Dominiki przesłuchała prokuratura
W poniedziałek, rodziców Dominiki przesłuchała prokuratura Agnieszka Kubik
Udostępnij:
Śledztwo w sprawie nagłej śmierci 2,5-letniej Dominiki spod Skierniewic trwa. Prokuratura jednak wciąż za mało wie, by wskazać osoby odpowiedzialne za śmierć dziewczynki.

W poniedziałek odbyła się sekcja zwłok dziewczynki, która miała wskazać śledczym bezpośrednią przyczynę zgonu dziewczynki. Tak się jednak nie stało. Stwierdzono u niej obrzęk mózgu. Specjaliści jednak nie odpowiedzieli, co było jego przyczyną. Dlatego zarządzono dodatkowe badania: toksykologiczne i histopatologiczne. Według prokuratury na określenie przyczyn zgonu 2,5-letniej Dominiki trzeba będzie poczekać jeszcze nawet kilka tygodni. Prokuratura zamierza zabezpieczyć dalszą dokumentację medyczną i chce odtworzyć treść rozmów prowadzonych między pracownikami stacji pogotowia po zgłoszeniu.

Rodzice Dominiki przesłuchani

Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Skierniewicach, w której w poniedziałek przesłuchano osiem osób: m.in. rodziców Dominiki oraz zastępcę dyrektora i kilku pracowników Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. Z ich relacji wynikało, że dyspozytor, który nie wysłał karetki, działał prawidłowo, bo interwencja była w gestii nocnej i świątecznej pomocy medycznej działającej przy szpitalu w Skierniewicach.

Dyrektor Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi, który odpowiada za ratownictwo w tym regionie, zakończył też wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.

- Zostały odsłuchane nagrania i przejrzane dokumenty. Dyrektor poprosił o wyjaśnienia dyspozytora, kierownika biura wezwań, koordynatora oraz dwa składy karetek, które pracowały tamtej nocy. Wszyscy, w obecności konsultanta medycznego ds. ratownictwa medycznego, złożyli ustne oświadczenie opisujące całą sytuację - tłumaczy Danuta Szymczykiewicz, rzecznik prasowy WSRM w Łodzi. - Dyrektor nie dopatrzył się uchybień w pracy dyspozytora, zarówno w zakresie obowiązującego prawa, jak i procedur. W związku z tym dyrektor nie podjął żadnych decyzji personalnych. Czekamy na stanowisko prokuratury i to od niego będą zależały dalsze decyzje.

Dyspozytor nie został zawieszony w swoich obowiązkach. W łódzkim pogotowiu pracuje już od 20 lat.

LPR nie lata nocą

W toku śledztwa na jaw wychodzą kolejne fakty. Kiedy po drugim wezwaniu matki dziewczynki w nocy przyjechała do niej karetka pogotowia, byli w niej tylko ratownicy. Podczas badania doszło do zatrzymania oddechu dziecka. Wtedy ratownicy mieli poprosić o pomoc Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, żeby przetransportować dziecko do szpitala w Łodzi. Łódzki LPR odmówił, bo piloci nie mogą latać po zmierzchu. Warszawski nie przyleciał ze względu na złą pogodę.

- Nie jesteśmy w stanie od razu, wraz z wdrożeniem nowych śmigłowców, wszędzie wprowadzić dyżury całodobowe - Justyna Sochacka, rzecznik LPR, tłumaczy dlaczego łódzki śmigłowiec nie przyleciał w nocy do dziewczynki. - Baza w Warszawie dyżuruje całą dobę, ale w nocy z 25 na 26 lutego, czyli krytycznej nocy, warunki atmosferyczne nie pozwalały na wylot śmigłowca z bazy.

Lekarz odmówił składania wyjaśnień

Ratownicy czekali w domu dziewczynki na przyjazd lekarza. - Po tym, jak odmówiło nam Lotnicze Pogotowie Ratunkowe wysłaliśmy do dziewczynki karetkę specjalistyczną, w której był lekarz i sprzęt ratujący życie. Tą karetką została ona przetransportowana do szpitala im. Konopnickiej. Szpital został powiadomiony, że wieziemy dziecko w ciężkim stanie - mówi Szymczykiewicz.

Prokuratura chciała w poniedziałek przesłuchać także lekarza nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej, który miał dyżur krytycznej nocy. Ten odmówił jednak składania wyjaśnień. We wtorek zostaną przesłuchani m.in. pracownicy szpitala w Skierniewicach. Śledczy odpowiedzą na pytanie czy prawdą jest, że placówka ta nie ma oddziału intensywnej terapii, przez co Dominikę trzeba było wieźć do Łodzi.

Z kolei Minister Zdrowia spotkał się w poniedziałek z konsultantem krajowym ds. pediatrii i ratownictwa medycznego.

Wsp. A. Kubik, W. Pierzchała

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

j
jola
pisałam,że w podległych marszałkowi placówkach istnieje nieopisany bajzel Kochanówka Skierniewice Pogotowie to kliniczne przykłady tego zjawiska dyrektorzy tych placówek mają się jednak dobrze biorą po 20000 miesięcznej pensji,że o rocznych nagrodach w wysokości 3 pensji nie mówiąc.Resztę mają w tyle.W Skierniewicach to nie pierwszy przypadek Czas pogonić tych nieudaczników w kajdankach na Smutną
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie