Wino z gorzką nutą brudnych pieniędzy. Mętne interesy...

    Wino z gorzką nutą brudnych pieniędzy. Mętne interesy Chińczyków we Francji

    Adam Sage

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Region Bordeaux cieszy się z chińskiego apetytu na francuskie winnice. Ogromne zainteresowanie Azjatów francuskimi trunkami to nie tylko źródło inwestycji, ale też brama do najbardziej lukratywnego rynku wina na świecie. Same liczby potencjalnych chińskich konsumentów tego trunku mogą przyprawić winiarzy o zawrót głowy, jeśli policzą, ile butelek wina mogą wyeksportować do Azji.

    Chiny importują z Europy - pisał niedawno "The Times" - wina za ponad 850 mln funtów rocznie, a Francja jest oczywiście największym udziałowcem w tym handlu. Francuzi sprzedali do Chin w 2012 r. 140 mln litrów wina za sumę 500 mln funtów. To dziewięć proc. całkowitego eksportu wina i napojów spirytusowych z Francji.

    33-letnia Haian Cheng, która jako pierwsza Chinka kupiła francuską winnicę - château Latour-Laguens w regionie Bordeaux - mówiła w kwietniu dziennikowi "The Times", że konsumpcja wina w Chinach w ciągu 10 lat stanie się wyższa niż w Stanach Zjednoczonych. Według analiz spółki handlowej z Bordeaux - Vinexpo - Chiny już niebawem staną się drugim najwięcej wydającym na wina narodem, spychając z tej pozycji Brytyjczyków.

    Niedawno radość francuskich winiarzy zmącił jednak oficjalny raport, z którego wynika, że wielu inwestorów z Azji i Europy Wschodniej interesuje nie tyle wyciskanie gron, co raczej pranie brudnych pieniędzy szacownych châteaux Burgundii czy Bordeaux.

    Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich nabywców, bo są wśród nich osoby zainteresowane po prostu zrobieniem świetnego interesu, a w przyszłości - być może - zdobycia know-how i przeniesienia produkcji na odpowiednie klimatycznie i glebowo obszary Chin. Jednakże zagrożenie ze strony przestępców stało się tak poważne, że nie można go nie zauważać, ani tym bardziej lekceważyć.

    Francuskie rządowe biuro antykorupcyjne ostrzega, że winiarskie châteaux przechodzą w ręce zagranicznych gangów, które chcą tam prać pieniądze pochodzące z działalności przestępczej. Informacja wzbudziła poważne zaniepokojenie w regionach winiarskich, takich jak Bordeaux czy Burgundia, gdzie miejsce starych francuskich rodów coraz częściej zajmują nowi właściciele z krajów rozwijających się.

    W ubiegłym roku słynne Château de Gevrey-Chambertin w Burgundii, gdzie niegdyś produkowano ulubione czerwone wino Napoleona, kupił biznesmen z Makau, właściciel sieci kasyn. Chiński magnat wyłożył 10 mln dol. Transakcja nie jest przedmiotem śledztwa.

    Wiosną tego roku Château l'Enclos w Bordeaux stało się własnością Chenga Qu, chińskiego miliardera, który już wcześniej kupił co najmniej pięć winnic w tym regionie. Kwota, jaką wyłożył, pozostaje tajemnicą. Zdaniem urzędników z Paryża 23 z 37 bordoskich châteaux, które sprzedano w ub. roku, trafiło w ręce Chińczyków. Entuzjazm, jaki w Azjatach budzi francuskie wino, sprawił, że Chiny to dziś największy rynek eksportowy dla Bordeaux. To właśnie wina z tego regionu przebojem zdobywają chińskie podniebienia. Z myślą o milionerach chcących inwestować w winnice słynny dom aukcyjny Christie's otworzył nawet w Hongkongu specjalną agencję handlu nieruchomościami.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo