Władze Łodzi chcą łączyć szkoły

Maciej Kałach
Przez niż demograficzny w części szkół jest ledwie kilka klas
Przez niż demograficzny w części szkół jest ledwie kilka klas 123 RF
Wiceprezydent Łodzi chce przenieść małe szkoły do budynków tych mniej pustych. Słowa ''likwidacja'' unika jak ognia, ale...

Dyrektorzy rozjechali się na ferie, a w Łodzi nowy wiceprezydent do spraw oświaty bierze się za łączenie szkół. Krzysztof Piątkowski, zastępca Hanny Zdanowskiej z ramienia PiS, zamierza dostosować liczbę budynków szkół ponadgimnazjalnych do wciąż malejącej liczby uczniów. Piątkowski unika słowa ''likwidacja''.

- Ale trzeba się zastanowić nad sensem funkcjonowania szkół, które kiedyś miały 20-30 oddziałów, a teraz mają cztery czy siedem klas. To nie jest normalne - mówi wiceprezydent. Zaznacza, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły. - Musi je podjąć rada miejska, chciałbym, aby projekty uchwał były głosowane na ostatniej sesji w lutym - mówi wiceprezydent.

Ten termin może oznaczać, że jednak Piątkowski o likwidacji którejś ze szkół myśli. Bowiem w takim przypadku samorząd musi prosić o opinię kuratora - właśnie do końca lutego. Zaś ta w przypadku łączenia szkół w zespół nie jest wymagana.

Nawet jeśli kurator nie uzna decyzji o likwidacji szkoły za słuszną, jego opinia nie musi być wzięta pod uwagę przez samorząd.

Z drugiej strony Jadwiga Tomaszewska, wiceprezeska łódzkiego Związku Nauczycielstwa Polskiego, twierdzi, że w rozmowie z Piątkowskim usłyszała, że wiceprezydent o likwidacjach nie myśli.

- Z tego co wiem, chce łączyć - usłyszeliśmy od Tomaszewskiej. Dodaje, że to też rodzi mnóstwo problemów, dla przykładu, która z połączonych szkół ma pierwszeństwo w korzystaniu z sali gimnastycznej.

Piątowski twierdzi, że nie ma jeszcze w głowie konkretnych placówek, które stracą samodzielność. Nawet jeśli jest inaczej, to wiceprezydent uparcie milczy. Nie chce powtórzyć błędu urzędników Jerzego Kropiwnickiego - pod koniec 2009 r. wydział edukacji magistratu zapisał w jednym z dokumentów ''rekomendacje''.

Dotyczyły one ośmiu szkół wstępnie zaproponowanych do likwidacji - problem w tym, że przed powstaniem dokumentu urzędnicy nie rozmawiali o nim z dyrektorami ''rekomendowanych'' szkół. Ograniczenie ich liczby planowała też Wiesława Zewald, zastępczyni Tomasza Sadzyńskiego. Przed ostatnim naborem do szkół ponadgimnazjalnych dała im ultimatum - utworzenie co najmniej dwóch klas pierwszych, albo rozważenie likwidacji. Wniosków z niespełnionego ultimatum urzędnicy nie wyciągnęli.

Więcej na ten temat we wtorkowym wydaniu Dziennika Łódzkiego

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
konier
Czy ktoś pamięta jak było budowane 1000 szkól na tysiącleci ? Czy wiecie co się z tymi szkołami stało? Zostały zlikwidowane a budynki sprzedane bez pytania o zdanie tych ci je budowali i włożyli w nie wkład pieniężny bo znalazł się chętny do nabycia tych budynków a dzieci dowozi się po kilkadziesiąt kilometrów.
O
Olo
Panie Piatkowski kierunek sluszny, chce jednak wiedziec, czy po zmniejszeniu liczby szkol odwazy sie Pan pomniejszyc ilosc urzednikow zajmujacych sie szkolami w magistracie. Trzymam kciuki.
Dodaj ogłoszenie