W czerwcu radni udzielili absolutorium prezydent Łodzi argumentując, że nie zadłużyła miasta. Dziś ci sami radni zadecydują o wzięciu 170 mln zł kredytu.

Władze Łodzi zamierzają zaciągnąć kredyt w Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI) w wysokości 170 mln zł. Spłata ma nastąpić w latach 2021 - 2040. Część z tej kwoty ma być przeznaczona na „zadania rewitalizacyjne”. Radni mają kłopot, bo nie wiedzą, jakie to będą zadania. Zostaną one przedstawione po wakacjach, gdy powstanie Gminny Program Rewitalizacji. Decyzja o zaciągnięciu kredytu ma zapaść dzisiaj.

CZYTAJ TEŻ: Oświadczenia majątkowe prezydentów Łodzi. W zeszłym roku prezydent zarobiła mniej

Zgodnie z umową z EBI podpisaną w marcu ubiegłego roku Łódź mogła zaciągnąć kredyt na pokrycie deficytu z przeznaczeniem na realizację zadań transportowo-drogowych i rewitalizacyjnych. Jeśli chodzi o pierwszą pulę, to limit wynosił 350 mln zł. W zeszłym roku miasto wzięło 250 mln zł kredytu. W puli rewitalizacyjnej limit wynosił 100 mln zł, z czego w ubiegłym roku zaciągnięto 30 mln zł.

- To uruchomienie ostatniej transzy kredytu długoterminowego w EBI - mówi skarbnik Krzysztof Mączkowski. - Kredyt jest korzystny, preferencyjny, uruchamiany w złotówkach i spłacany aż do 2040 r.

Radni chcieli wiedzieć, na co przeznaczone będą pieniądze pożyczone z EBI. Żądają spisu, ile już wydano i na co, a także co ma być wykonane. Chcą wiedzieć, ile Łódź może pozyskać z Unii Europejskiej oraz ile trzeba mieć w budżecie na wkład własny. Podczas wczorajszej komisji finansów Rady Miejskiej nie dostali odpowiedzi na te pytania, dlatego padną dziś przed głosowaniem nad uchwałą o zaciągnięciu kredytu.

- Gdy zakończą się konsultacje społeczne, to powstanie lista zadań Gminnego Programu Rewitalizacji. Wtedy poznamy cały budżet tego programu - wyjaśnił Marcin Obijalski, dyrektor Biura ds. Rewitalizacji.

Radni zastanawiali się również, co stało się z pieniędzmi, których miasto nie wykorzystało w ubiegłym roku. - Nie mam nic przeciwko tanim kredytom, ale po rozliczeniach ubiegłorocznego budżetu zostały wolne środki w wysokości 150 mln zł. Czy musieliśmy je od razu wydawać? Może warto było je zachować jako środki własne na rewitalizację - zastanawiał się radny PiS Włodzimierz Tomaszewski, któremu wtórował radny Władysław Skwarka (SLD). - Wydatkujemy bez głowy, a potem musimy brać kredyty - skwitował. - Ale musimy uzupełnić budżet, bo nie będzie istniał - ostrzega.

CZYTAJ TEŻ: Kredyty przygniotą gminy w Łódzkiem

Skarbnik miasta Krzysztof Mączkowski przypomniał, że w ubiegłym roku zrezygnowano z kredytu komercyjnego, a wolne pieniądze nie zostały wydane byle jak, tylko zostały przeznaczone na zadania, których nie udało się zrealizować w ubiegłym roku. A resztę przeznaczono na remont kamienic, przebudowę dróg gruntowych i budowę ścieżek rowerowych.

Wydarzenia tygodnia w Łódzkiem. Przegląd wydarzeń 27 czerwca - 3 lipca 2016 roku