Włodzimierz Tomaszewski: "Gdyby nie ja, Gowin byłby po drugiej stronie, a rządu PiS mogłoby już nie być"

Marcin Darda
Marcin Darda
"U prezydenta powiedziałem wprost: los Porozumienia jest związany z losem prezydenta, nie będzie Dudy, nie będzie Porozumienia. Dla części posłów Porozumienia, którzy tam byli, to był szok" - mówi łódzki poseł Włodzimierz Tomaszewski.CZYTAJ DALEJ >>>Grzegorz Gałasiński
"U prezydenta powiedziałem wprost: los Porozumienia jest związany z losem prezydenta, nie będzie Dudy, nie będzie Porozumienia. Dla części posłów Porozumienia, którzy tam byli, to był szok" - mówi łódzki poseł Włodzimierz Tomaszewski.

Usunięto Pana z Porozumienia Jarosława Gowina. Co dalej? PiS?
 
Zaprzeczam, nie usunięto mnie. Jestem w Porozumieniu, w którym trwa głębszy spór. W wyborach 2019 r. nie startowałem z rekomendacji Porozumienia, ale to jest partia, która powinna do Zjednoczonej Prawicy przyciągać wyborców centrum, którzy nie chcą głosować wprost na PiS. Dlatego jest tak ważna. Ja chcę wzbogacać PiS, chcę wzbogacać ZP i taką rolę przypisuję Porozumieniu, ponieważ tylko wtedy można realizować program. Jeżeli będzie próba wyprowadzenia Porozumienia z ZP na drugą stronę, to nie będzie żadnych możliwości, a Porozumienie zniknie.
 
Ale to Adam Bielan, usunięty z Porozumienia europoseł jest przecież oskarżany o to, że próbuje wyprowadzić posłów z Porozumienia, tyle, że do PiS. Pan publicznie wspiera Gowina, a przyjmuje posadę rzecznika od Bielana...
 
Ale to są działania przeciwstawiające się próbie wyprowadzenia Porozumienia poza ZP. Tu jest pewien sukces, bo to działanie wiosną ubiegłego roku, jesienią i teraz, przynosi ten owoc, że wszystkie strony tego sporu deklarują, że chcą być trwałymi partnerami w ramach ZP. Ale rzeczywistość była taka, że wiosną 2020 r. Jarosław Gowin widział się już w roli marszałka Sejmu, prezydenta czy premiera.
 
Ale z opozycją, po opuszczeniu ZP.
 
Tak. Spór pojawił się m.in. dlatego, że politycy zawsze kalkulują. Po zakończonych wyborach myślą już o tym, co będzie za cztery lata. Jarosław Gowin moim zdaniem nastawił się na to, że skoro Porozumienie zdobyło tyle mandatów, to w następnych wyborach nie będzie mile widziane na wspólnych listach, stąd pewnie próba sytuowania się „poza”. I co dalej? W marcu wybucha pandemia, a wszyscy zastanawiają się co z wyborami prezydenta ogłoszonymi na maj. Nikt sobie nie wyobraża klasycznych wyborów w wyborcami w lokalach, ale w tym poglądzie zgoda była do 3 kwietnia. Wtedy wpłynął projekt poselski, który współtworzył Bielan, a zaproponowano w nim wybory korespondencyjne, dające gwarancje bezpieczeństwa. I co się dzieje? Gowin nawet tej ustawy nie czytał i był przeciw wyborom w konstytucyjnym terminie. Wtedy zaczęło się już kuszenie go przez opozycję i wyobrażenia Gowina, że będzie premierem czy później prezydentem. Nastąpiło kolosalne starcie. Po wystąpieniu Gowina i innych posłów, którzy kreślili scenariusze masowych ofiar wyborów, zapytałem, czy oni w ogóle tę ustawę czytali. Gwarantowała superbezpieczne wybory. Po moim wystąpieniu, że wybory mogą się bezpiecznie odbyć, ci posłowie zaczęli się do tego przekonywać, ale jednocześnie nadeszło uświadomienie co będzie, jeżeli oni tych wyborów korespondencyjnych nie poprą: rozpad koalicji i zniknięcie Porozumienia. Dramat tej debaty i skala tego sporu była taka, że 6 kwietnia prezes Gowin rezygnuje ze stanowiska wicepremiera. Udało nam się przekonać większość.  Gowin nie zmienił stanowiska, co do majowych wyborów, że nie mogą się odbyć w tym miesiącu, a ja u prezydenta powiedziałem wprost: los Porozumienia jest związany z losem prezydenta, nie będzie Dudy, nie będzie Porozumienia. Dla części posłów Porozumienia, którzy tam byli, to był szok. Moje racje potwierdziły amerykańskie wybory prezydenckie.
 
Czy Pan chce teraz powiedzieć, że gdyby nie pański opór wtedy, to nie byłoby już rządu Zjednoczonej Prawicy?
 
Ja poszedłem wtedy bardzo ekspansywnie, i w kwestiach przekonywania posłów, i w rozmowach u prezydenta i na konferencji w sejmie. Gdyby tamtej batalii nie było, Gowin przeszedłby na drugą stronę. Zabrałby ze sobą pięciu, sześciu posłów, ale byłby problem z udziałem w tej koalicji Konfederacji. To było wtedy tak ważne wyzwanie, jak tworzenie tarcz antykryzysowych, a pandemia przyspieszyła te elementy, które dotyczą samorządowych inwestycji.
 
Pan twierdzi, że Fundusz Inwestycji Lokalnych, te miliardy dla samorządów na inwestycje za straty pandemiczne to jest pański pomysł. Faktycznie?
 
Mój model subwencji inwestycyjnej dla samorządów zgłaszałem od początku kadencji i zaprezentowałem na konferencji w Łodzi w listopadzie.  Bardzo silnie naciskałem na Jadwigę Emilewicz, by ten projekt był sztandarem Porozumienia. W okresie przygotowywania projektów reagowania na kryzys i sytuację finansów samorządowych w okresie pandemii, zostało to wykorzystane do stworzenia tego modelu finansowego. Okres wyborów dał szansę, by to wystartowało, a oparty jest na ustawach covidowych. Ten fundusz ma dokładnie te części, które proponowałem: algorytmiczną i wyrównawczo-interwencyjną. Teraz, gdy to już funkcjonuje, chcę żeby osadzić to na ustawie o dochodach jednostek samorządu terytorialnego.
 
Przecież Pan wie, że jak się skończy pandemia, to skończy się Fundusz Inwestycji Lokalnych...
 
O nie, mamy „Nowy ład” premiera Morawieckiego i to jest mój wkład w ten projekt oparty na bardzo silnym impulsie inwestycyjnym. To nie polega na tym, że się rozdaje pieniądze, to jest gwarancja zwiększenia inwestycji. W ustawie będzie część procentowa, ja uważam, że to powinno być 10 proc. z roku bazowego. W przypadku Łodzi, jeśli byłby miliard zł na inwestycje, to z budżetu państwa dodawane jest100 mln zł. Ale w następnym roku trzeba utrzymać odpowiedni poziom inwestowania. I to jest część algorytmiczna, ale drugą – wyrównawczą, interwencyjną, chciałbym dedykować tym samorządom, których poziom inwestycji jest poniżej 15 proc. wydatków ogółem.
 
Pan mówił, że miał to być sztandarowy program Porozumienia, ale chwali nim się PiS. Poza tym w Łodzi  ma Pan co tydzień posłów i radnych opozycji, którzy krytykują rząd, że Łódź dostała tylko 93,5 mln zł i w kolejnych turach jest pomijana
 
Niech chwalą się wszyscy, którzy za tym są. Krytycy  - bez zrozumienia - chcą wylać dziecko z kąpielą. Nie przyjmują, że to systemowe podejście, cały mechanizm Funduszu i nie można liczyć części oddzielnie. To jest wstęp do subwencji inwestycyjnej. Łódź dostała 93,5 mln zł., w drugiej – wyrównawczej – turze dostały mniejsze samorządy. Ale licząc razem, to na terenie województwa Łódź ma 93,5 mln zł, a następny samorząd z najwyższą po Łodzi subwencją to Pabianice, które dostały 18 mln zł. Przed nami ostatnia tura, liczę na to, że Łódź otrzyma jakąś dodatkową cząstkę pieniędzy. Ale trzeba pamiętać, że mówimy o polityce wsparcia, a zawsze ci mniejsi będą krzyczeć, że dostają duże samorządy, które i tak mają większe dochody podatkowe.
 
Ale w drugiej turze pieniądze otrzymały niemal wyłącznie te samorządy, w których rządzi PiS. Tak Pan to sobie wyobrażał tworząc ten program?
 
Wyrównanie polega na tym, by pieniądze otrzymali ci, którzy mają najmniej
 
I tak się złożyło, że akurat najmniej mają tam, gdzie rządzi PiS...
 
Jest różnie. Docelowo ta część wyrównawcza czy interwencyjna ma być  dla tych, którzy mają poziom inwestowania niższy niż 15 proc. Natomiast jeżeli ktoś będzie mówił, że jego nie interesuje te 90-100 mln zł, które dostanie w ramach części algorytmicznej, to niech się zastanowi, czy chce 100 mln czy 2 mln zł, bo to już zakrawa na kpinę. 30 lat walczę o samorządy i stwierdzam, że żaden rząd wcześniej nie wsparł tak dalece i systemowo finansów samorządowych.
 
A co z pańską ustawą o funduszu rewitalizacji Łodzi? Przepadła ze względu na pandemię?
 
Jest – ma już nadany  numer druku i została skierowana do pierwszego czytania. Inni gadają, ja działam  Projekt był uzupełniany, to pewne narzędzie, które ja nazywam naczyniem. Powinna działać, a jakie pieniądze do tego narzędzia zostaną wlane, to się jeszcze okaże. Jest jedna przeszkoda związana z tym, że posłowie z innych miast, z innych regionów będą pytać „a dlaczego to tylko dla Łodzi?”
 
I pewnie dlatego ta ustawa nie przejdzie: chodzi w niej o systemowe pieniądze tylko dla jednego miasta
 
Dla mnie korzystne jest to, że pod projektem dedykowanym Łodzi podpisali się posłowie Porozumienia, czyli z różnych okręgów. Kiedyś cała Polska odbudowywała Warszawę, a od 1985 r. działa Fundusz Rewaloryzacji Zabytków Krakowa. Do tej pory około 30 mln zł rocznie przez Kancelarię Prezydenta trafia do Krakowa. Powiem coś smutnego, bo do uzasadnienia, że potrzebna jest taka ustawa dla Łodzi, przyczyniła się ekipa, która obecnie rządzi miastem. Konieczność interwencji, to nie tylko seryjnie walące się kamienice przed dwoma laty, ale ograniczono się w Łodzi tylko do polityki propagandowej, a zrezygnowano z wielkich projektów albo części szkodzono, które Łódź by wyróżniały wzrostem PKB i zarobków. Skandalem była utrata pieniędzy unijnych uzgodnionych za prezydentury Jerzego Kropiwnickiego na spalarnię, rewitalizację i obiekty kultury w NCŁ. Podobnie, jak odrzucenie ofert wicepremiera Piotra Glińskiego i ministra Jerzego  Kwiecińskiego wsparcia Łodzi z budżetu państwa.
 
I Pan sądzi, że skoro chodziłoby o pieniądze dla Łodzi mniej więcej na takim poziomie jak ma Kraków, to Sejm się zgodzi?
 
To przede wszystkim jest narzędzie. Łódź ma przed sobą olbrzymie wyzwania, jest największym kamienicznikiem, a jeszcze w 2018 r. były mniejsze nakłady na remonty niż 10 lat wcześniej. Deklaracje zrozumienia, iż Łódź musi mieć takie wsparcie, padały z różnych stron. Ta ustawa będzie mogła nieść pomoc różnym podmiotom: samorządowym, wspólnotom mieszkaniowym itd. Oczywiście w unijnych rygorach dozwolonej pomocy publicznej. Po 1990 r. ratowano górników, hutników, w części stoczniowców. To teraz kolej na gród włókniarek strajkujący 50  i 40 lat temu podobnie jak stoczniowcy. Łodzi się to historycznie należy.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
5 marca, 16:08, Jan Kowalski:

Weźmiesz się h.u.j.u. w końcu do jakiejś uczciwej roboty?

Wiadomo w jakich okolicach pracują mendy ! A tak na boku to pisze się przez " ch " .

z
zyklonb

co za szmata...w rajtuzach

J
Jan Kowalski

Weźmiesz się h.u.j.u. w końcu do jakiejś uczciwej roboty?

2050

"Gdyby nie ja, Gowin byłby po drugiej stronie, a rządu PiS mogłoby już nie być"... Polacy ci tego w takim razie nie zapomną i w odpowiednim czasie rozliczą... Za to co zrobiliście z tym pięknym krajem

G
Gość
5 marca, 11:13, Observatto:

"Gdyby nie ja, Gowin byłby po drugiej stronie, a rządu PiS mogłoby już nie być"... Polacy ci tego w takim razie nie zapomną i w odpowiednim czasie rozliczą... Za to co zrobiliście z tym pięknym krajem

5 marca, 11:42, Gość:

UBywatele powiadasz? Jak na razie nie udało się wam zebrać większości:)

Sondaż: w łódzkich okręgach zyskuje Hołownia kosztem PiS i Koalicji Obywatelskiej. Gdyby wybory odbyły się w lutym, PiS straciłby władzę

G
Gość
5 marca, 11:13, Observatto:

"Gdyby nie ja, Gowin byłby po drugiej stronie, a rządu PiS mogłoby już nie być"... Polacy ci tego w takim razie nie zapomną i w odpowiednim czasie rozliczą... Za to co zrobiliście z tym pięknym krajem

UBywatele powiadasz? Jak na razie nie udało się wam zebrać większości:)

O
Observatto

"Gdyby nie ja, Gowin byłby po drugiej stronie, a rządu PiS mogłoby już nie być"... Polacy ci tego w takim razie nie zapomną i w odpowiednim czasie rozliczą... Za to co zrobiliście z tym pięknym krajem

Dodaj ogłoszenie