Włodzimierz Tomaszewski o referendum w Łodzi i Warszawie...

    Włodzimierz Tomaszewski o referendum w Łodzi i Warszawie [LIST]

    Włodzimierz Tomaszewski

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Zbliżające się referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy w wielu komentarzach przywołuje porównania do Łodzi, tyle że dla wykazania niekonsekwencji polityków. Warto zatem sięgnąć po narzędzia pozwalające na ocenę co tu jest rzeczywiście niekonsekwencją a co właśnie konsekwencją.
    Włodzimierz Tomaszewski

    Włodzimierz Tomaszewski ©Grzegorz Gałasiński

    Zacznijmy od ustaw


    Założeniem ustrojowym było, by referendum w sprawie odwoływania organów samorządowych było czymś ostatecznym, a więc czymś co może nastąpić po przekroczeniu bardzo wysokiego progu najpierw cierpliwości wyborców a potem ich determinacji do odwołania - bo już dłużej nie mogą wytrzymać. Tu przed używaniem referendum przez politykierów chronił bardzo wysoki limit liczby uczestnictwa.

    Pierwotnie w 1990 roku ustawa o samorządzie terytorialnym wyznaczała ten poziom bardzo wysoko, bo w warunkach łódzkich (przyjmując, że mamy w Łodzi 600 tys. osób uprawnionych do głosowania) do ogłoszenia referendum potrzebny był wniosek podpisany przez co najmniej 120 tys.
    mieszkańców (1/5 uprawnionych), a uczestniczyć w referendum dla jego ważności co najmniej ponad 300 tys. (50% uprawnionych). Czyli dopiero ponad 25% uprawnionych do głosowania (przy udziale minimum 50% uprawnionych) mogło odwołać organ w latach 90.

    Kolejne zmiany ustawowe doprowadziły do tego że w Łodzi w 2010 roku można było ogłosić referendum przy 60 tys. podpisów (10% uprawnionych) a ważność referendum była już przy 114 tys. uczestniczących (3/5 liczby osób które wybierały odwoływany organ czyli prezydenta). Proporcje zmieniły się tak dalece, że 10 % uprawnionych do głosowania (przy udziale minimum 20% uprawnionych ) mogło w Łodzi w 2010 r. już odwołać prezydenta. A po kolejnych wyborach już tylko 7% (przy udziale minimum 14 % uprawnionych).

    Inicjatywy


    Kto i kiedy doprowadził do takiego stanu rzeczy? Pierwsza zmiana pochodzi z 2000 r., kiedy nowa rządowa ustawa o referendum lokalnym obniżyła kryterium ważności referendum w sprawach odwołania organu samorządu terytorialnego z 50% uprawnionych do 30% uprawnionych (zaś ilość podpisów niezbędna do ogłoszenia referendum zmniejszono z 20% do 10% uprawnionych w gminach i powiatach i do 5% w województwach).

    Jednak zmiana, która do dziś obowiązuje jest inicjatywą autorstwa 36 posłów Platformy Obywatelskiej z 2005 r. (druk sejmowy nr 3981). Choć pierwszoplanową była tu konieczność uregulowania sytuacji z ówczesnymi przypadłościami samorządowców SLD – chodziło m.in. rządzenie „zza krat” prezydenta Piotrkowa Trybunalskiego Waldemara Matusewicza, to politycy PO poszli dalej inicjując zmianę zasad referendalnych w odniesieniu do odwoływania organów jednostki samorządu terytorialnego. Ostatecznie gremialnie wszystkie siły polityczne, głosowały „za” (w tym późniejszy prezydent Bronisława Komorowski i premier Donald Tusk – patrz: głosowanie nr 134 z 8.07.2005 roku).

    Zastrzeżenia


    Czy nikt nie dostrzegał zagrożenia dla takiej daleko idącej zmiany z 2005 roku? Warte są odnotowania trzy zastrzeżenia. W ówczesnej opinii rządu Marka Belki z 6.05.2005 r. przestrzegano przed skutkami zmian zasad referendalnych wskazując, że „o kształcie władz lokalnych może decydować mniejszość mieszkańców”, co „może zachwiać legitymizacją rozstrzygnięć dokonywanych w drodze referendów, a w konsekwencji może wpłynąć na stabilność funkcjonowania władz lokalnych”. Poprawkę wykreślającą tak daleka zmianę zgłosił 6.07.2005r. w imieniu Klubu PSL Waldemar Pawlak.

    Wreszcie Senat 22.07.2005 zgłosił poprawkę wskazującą na podobną do PSL-u intencję. Wszystkie zostały odrzucone, bo warto pamiętać, że wpisywało się to w intencje rozliczeń rządzącego w kraju - coraz słabszego – SLD. Tyle, że nikt nie przypuszczał, że to propagandowe wzmocnienie adwersarzy ówcześnie rządzących stanie się narzędziem walki podjętym właśnie przez tych, w których było wymierzone.

    Pokusa


    Taki stan rzeczy stał się pokusą nie do rozstrzygania o sprawach programowych, co dla wspólnoty samorządowej jest najważniejsze, tylko spraw personalnych mogących być w całkowitym oderwaniu od osiągnięć organu (rady, czy wójta burmistrza, prezydenta). A to przy coraz lepiej opanowywanych przez polityków technikach relacji publicznych, kształtowania opinii stawało się w pełni realne, by 10 czy 7% wyborców przekonać do głosowania za odwołaniem skutecznie oczernianego konkurenta politycznego.

    To bardzo charakterystyczne, że w Polsce prawie wcale nie było referendów właśnie programowych, rozstrzygających o ważnych dla mieszkańców sprawach. Tu cały czas od lat 90. jest ten sam próg pozwalający by już ponad 15% uprawnionych do głosowania (przy udziale minimum 30% uprawnionych) zdecydowało o rozstrzygnięciu sprawy podnoszonej w referendum; przy tym doprecyzowano, że w kwestiach dotyczących samoopodatkowania „za” decydować może co najmniej 20% uprawnionych (przy udziale minimum 30% uprawnionych ). Czyli dużo łatwiejsze stało się w nowym wieku odwoływanie ludzi. Tym bardziej, że igrzyska personalne bardziej wciągają i stają się też istotnym tematem dla mediów.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (7)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Odwołają Gronkiewicz Walz, na bank.

    do tuska (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    to już jest koniec, nie majuz nic...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ja to widzę tak

    trull (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3

    Wąsaty Komorowski pracował nad ustawą od miesięcy, więc niewiele to ma wspólnego z Gronkiewicz. Kropiwnicki był prezydentem Łodzi, a nie egzotycznego miasta, a na okrągło go tu nie było i Łódź nic...rozwiń całość

    Wąsaty Komorowski pracował nad ustawą od miesięcy, więc niewiele to ma wspólnego z Gronkiewicz. Kropiwnicki był prezydentem Łodzi, a nie egzotycznego miasta, a na okrągło go tu nie było i Łódź nic z jego wyjazdów nie miała. Od zabytków odcinano balkony, nie było remontów. W MPK wyhodowano ogromny deficyt. O tym, co się działo z rozbiórkami zabytków przez sprowadzonych inwestorów nawet nie ma co wspominać. Dzięki Bogu to za nami i idziemy ku normalności. Przez lata rządów tych panów daleko nam do celu i jeszcze wielu urzędnikom się za to będzie dostawało.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dla ciebie normalność to to że Zdanowska toleruje korupcję np. w EC1?

    do trulla (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Zdanowska powiadomiona o korupcji w EC1 , jak twierdzi były wiceprezydent z PO- Łukasz Magin, zamiast zawiadomic prokurature nagrodziła autora korupcyjnego działania stanowiskiem swego doradcy....rozwiń całość

    Zdanowska powiadomiona o korupcji w EC1 , jak twierdzi były wiceprezydent z PO- Łukasz Magin, zamiast zawiadomic prokurature nagrodziła autora korupcyjnego działania stanowiskiem swego doradcy.
    Pewnie nie maiła zanczenia fakt, że ta osoba jest współwłaściciel firmy Atlas, Andrzej Walczak, zadelkarowny sympatyk PO! hehehehe
    jednak cos takiego za kropiwnickiego sie nie działo.
    Nie wspomne o chamstwie obrażania i okradania Lyncha, Gehryego i Zydowicza, za co zapłaciliśmy utrata szans na Europejska Stolicę Kultury.
    Dzis bzdury plota dla propagandy Po-wscy kpiarze, że Expo do Łodzi sprowadzą.
    Jasne!
    Expo korupcji!
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    xx

    x (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

    ale obłuda Panie T. dobrze,że 8 lat kropka nie ma. A to miasto było w marazmie wtedy. Teraz sie cos dzieje.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dzieje sie bo zapoczatkował to Kropiwnicki. Takie inwestycję nie dzieją się z dnia na dzień!

    zdanowska zniszczyła wiele inicjatyw sensownych, np. CŁC (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    Nie żartuj człowieku, bałagan, korupcja, marnotrawstwo, partyjne matactwa ......to się dzieje.
    Miasto w rozsypce. Zadłużenie. Zniszczona inicjatywa Studia Lyncha, Centrum Camerimage-Gehryego,...rozwiń całość

    Nie żartuj człowieku, bałagan, korupcja, marnotrawstwo, partyjne matactwa ......to się dzieje.
    Miasto w rozsypce. Zadłużenie. Zniszczona inicjatywa Studia Lyncha, Centrum Camerimage-Gehryego, upadek SSS, zagrożpny Dworzec bo idioci tej władzy nie słuchali ostrzeżeń o wodzie podziemnej, stadion z trzema trybudmai, trasa W_Z by zarobili kolesie a niewiele korzyści dla kierowców, korupcyjne działanie w Akwaparku, korupcja w EC1, korupcja w SSS, idiotyzm wz pomnikiem Kościuszki.....można by wymieniać debilizmy które nam sie teraz serwuje. Masz racje dzieje sie teraz wiele bardzo złego.
    najgorsze, że zniszczono inicjatywy Kropiwnickiego które dawały szansę na rozwój miasta.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hmmm

    olas (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

    ale mi autorytet..... dobrze, ze kropka nie ma i miasto sie zmienia wreszcie po 8 letnie prawie stagnacji i wycieczek.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    bbb (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

    Sprzedaż za bezcen zajezdni Dąbrowskiego, a w konsekwencji zburzenie zabytku i koszty dostosowania pozostałych zajezdni do przejęcia taboru przewyższające cenę sprzedaży to też pomówienia?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo