2/6 Zamknij

Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Poprzednie Następne

Pani Irena wspomina, że w pierwszej chwili pomyślała, że nawet dobrze, iż kontrolują takie rzeczy. Już miała wpuścić tych panów do domu..

- Ale przypomniałam sobie, co mówią w radiu, telewizji - dodaje mieszkanka Pabianic. - Prosili, by uważać na oszustów, którzy pewnie będą chcieli wykorzystać pandemię. Stanowczo podziękowałam więc tym panom. Nie chcieli odpuścić. Twierdzili, że będę żałowała, że nie dałam sprawdzić jakości wody. Straszyli, że mogę przez to zarazić się koronawirusem, a nawet umrzeć. Ale w końcu poszli... Słyszałam, że odwiedzali też innych starszych sąsiadów z mojego bloku. Mówili, że też nie dali się nabrać i nie wpuścili złodziei. Jak było naprawdę, nie wiem. Takie mamy czasy. Nawet na tragediach próbują się dorobić.

Policja ostrzega, że pojawiła się też zmodyfikowana metoda oszustwa „na wnuczka”. Przestępca dzwoni, podaje się za wnuczka, twierdzi, że jest zarażony koronawirusem i leży w szpitalu. Po czym błaga o pieniądze, bez których nie dostanie leku. Na koniec podaje miejsce, w którym należy przekazać pieniądze przedstawicielom szpitala lub wysyła kolegę, bo tak będzie szybciej.

Bywa też, oszuści dzwonią i proszą o podanie danych osobowych. Twierdzą, że są przedstawicielami sanepidu i szukają osób, które miały kontakt z ludźmi zakażonymi.

[cyt]Najbardziej interesują ich dane bankowe, które pobierają w celu rzekomej weryfikacji - tłumaczą policjanci.[/cyt]

CZYTAJ WIĘCEJ >>>>


Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy