ZOBACZ
    KONIECZNIE

    Prognoza pogody długoterminowa

    Rozwiń
    Woonerfy w Łodzi. Mieszkańcy pokochali uliczną rewolucję

    Woonerfy w Łodzi. Mieszkańcy pokochali uliczną rewolucję

    Matylda Witkowska

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Woonerfy w Łodzi. Mieszkańcy pokochali uliczną rewolucję

    ©Paweł Łacheta

    Zaledwie trzy lata temu otwarty został pierwszy w Łodzi i w Polsce woonerf. Niezbyt atrakcyjna ulica 6 Sierpnia zaczęła przyciągać imprezowiczów i miłośników dobrej kuchni. Teraz woonerfy powstają we wszystkich dzielnicach Łodzi. Z każdym rokiem będzie ich coraz więcej.
    Woonerfy w Łodzi. Mieszkańcy pokochali uliczną rewolucję

    ©Paweł Łacheta

    iedy cztery lata temu jako pierwsi pisaliśmy o możliwości budowania „ulic do zabawy i odpoczywania”, pośrodku których rosnąć będą drzewa, nikt nie wierzył w realizację tych koncepcji. Jednak już rok później dzięki budżetowi obywatelskiemu powstał pierwszy woonerf. I wciąż powstają kolejne.

    Tłumy w ogródkach

    Na ulicy 6 Sierpnia wieczorami zwykle stoi kolejka do restauracji Manekin. W popularnych godzinach obiadowych wszystkie stoliki są zajęte.
    Miejsc nie ma też na ustawionych na ulicy ławkach i restauracyjnych ogródkach. Odkąd trzy lata temu ulica zamieniona została w pierwszy w Łodzi woonerf smutna wyasfaltowana ulica zaczęła tętnić życiem. A ciekawych miejsc, do których warto się wybrać jest na niej coraz więcej.

    Agata Stolarska wiosną w podwórku przy ulicy Piotrkowskiej 61 otworzyła butik Magazyn Wysoki. W tym tygodniu zrobiła do niego dodatkowe wejście: od strony woonerfu na ulicy 6 Sierpnia.

    Zobacz też:Nowy woonerf w Łodzi. Na ulicy Zacisze trwają ostatnie prace brukarskie [ZDJĘCIA]

    - Gdyby nie było tu woonerfu, nigdy bym się na to nie zdecydowała - przyznaje Stolarska. - Woonerf jest ładny, są restauracje z różną kuchnią. To przyciąga ludzi - tłumaczy.

    Wcześniej pani Agata działała w Off Piotrkowskiej, do przenosin skłonił ją remont w budynku w którym wynajmowała pomieszczenie. Większość kupujących to stali klienci, odwiedzający Magazyn Wysoki od lat. Stolarska ma jednak nadzieję, że pojawią się nowi, którzy wpadną tu przypadkiem.

    Ale nie tylko wielkomiejscy klienci lubią przesiadywać na woonerfach. Na kończonej właśnie ulicy Lipowej wieczorami zajęte są wszystkie ławki. Na jednej śmieje się grupa nastolatków, na drugiej mężczyzna z wąsem popija piwo z puszki. Przy trzeciej stoją dwie sąsiadki z psami.

    Zobacz:Ulica Lindleya w Łodzi zmieni się w woonerf [WIZUALIZACJE]

    - Jest dużo lepiej niż przed remontem. Przedtem nie było nawet gdzie przysiąść - mówi jedna z sąsiadek. - Jest jednak jeden problem. Ławki ktoś postawił nam dokładnie pod oknami. Słyszymy wszystko, o czym mówią ludzie. A oni słyszą nas - przyznaje.

    Także na skwerze na rogu ul. Legionów i Pogonowskiego tętni woonerfowe życie. Pani Monika Grochulska przychodzi kilka razy w tygodniu z maleńkim synem.

    - Wcześniej na spacery chodziłam na Zdrowie. W okolicy nie było gdzie się przejść - mówi.

    Uliczna rewolucja

    Woonerfy, czyli tłumacząc z holenderskiego „ulice do mieszkania” sprowadził do Łodzi młody architekt Bartosz Zimny. Przy pomocy Fundacji Fenomen przygotował projekty ulic, których konstrukcja wymusza na samochodach wolną jazdę, a ludziom pozwala korzystać z całej szerokości drogi. Fundacja skonsultowała się z mieszkańcami. Pomysł się spodobał, ale urzędnicy nie byli przekonani.

    Pomógł tworzony właśnie po raz pierwszy budżet obywatelski. Woonerf na ul. 6 Sierpnia zdobył wymaganą liczbę głosów i przeszedł do realizacji. Kosztem 1,4 mln zł asfalt i chodniki zastąpione zostały granitowymi płytami i kostką, centralne miejsce pośrodku ulicy zajęły wiśnie piłkowane, pojawiły się ławki i ozdobny zegar. Był to pierwszy woonerf w Polsce.

    Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Przeciwny woonerfów i jego kontynuacji na ul. Traugutta był architekt miasta Marek Janiak. Argumentował, że w tym miejscu powinna być droga dojazdowa do rozbudowywanego dworca. Tak samo argumentowała Łódzka Okręgowa Izba Architektów

    Ulica jednak z miejsca stała się hitem, a władze Łodzi zaczęły się chwalić nią przed łodzianami a wkrótce też przed gośćmi z innych miast.

    Wkrótce zaczęto budować kolejne woonerfy. Na przedłużeniu ul. 6 Sierpnia w woonerf zmieniono ulicę Traugutta. Tu także pojawiły się granitowe płyty, wiśnie piłkowane i ławki. Zgodnie z nową, łódzką tradycją każdy nowy woonerf zaczął otrzymywać jakąś charakterystyczną ozdobę lub detal. Na ul. Traugutta taką ozdobą stała się ułożona na posadzce granitowa krata, był też pomysł zainstalowania tu neonu z dworca Łódź Fabryczna z którego jednak zrezygnowano.

    Woonerfem stała się też granicząca z cerkwią św. Olgi ulica Piramowicza. Historyczną, ceglaną kostkę ułożono na nowo, pojawiły się granitowe płyty, stoliki, ławki, drzewa i zieleńce. Ozdobą tego woonerfa została replika dawnej łódzkiej pompy ulicznej. Niestety jest ona regularnie niszczona przez wandali, którzy ułamują jej ramię. Wraz z woonerfem na ulicy pojawił się ogródek pierogarni, a na linie rozciągniętej nad jezdnią rzeźba balansującego akrobaty Jerzego Kędziory kupiona przez zarządcę biurowca przy ul. Piramowicza 11/13.

    Po tych realizacjach moda na woonerfy ogarnęła całą Łódź. Kolejne projekty zgłaszano w budżecie obywatelskim (np. na ul. Stefanowskiego na kampusie politechniki). I choć nie wszystkie udało się zrealizować, także sam magistrat też wychodził z propozycjami kolejnych inwestycji.

    Jeszcze w 2015 r. zamieniono na woonerfy osiedlowe uliczki Kozietulskiego, Selekcyjną, Świerkową i Pszenną. Pojawiła się tam nawierzchnia z kostki granitowej, a mieszkańcy zyskali możliwość chodzenia całą szerokością drogi. Początkowo także tam miały się znaleźć ławeczki i miejsca do spotkań. - Mieszkańcy nie byli tym jednak zainteresowani. Mają własne ogródki i w nich odpoczywają - mówi Tomasz Andrzejewski, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi. W zamian za ławki mieszkańcy otrzymali dodatkową zieleń i miejsca parkingowe.

    Woonerfem jest też ulica Zacisze. Dzięki budżetowi obywatelskiemu na rok 2016 osiedlowa uliczka w centrum zyskała nawierzchnię z kostki, zieleńce, a także jedną z pierwszych w Łodzi strefę kiss and ride czyli „pocałuj i jedź”. To miejsce na krótki postój, które pozwala rodzicom na podrzucenie do szkoły swoich pociech.

    Woonerfem staje się też powoli ulica Lindleya. Po przebudowie ma zyskać nawierzchnię zarówno z obecnej, zabytkowej, jak i nowej kostki, dodatkową zieleń i możliwość dojazdu od ul. Węglowej oraz strefę kiss and ride. Główną atrakcją mają być podświetlone na kolorowo drzewa. Ma służyć głównie studentom Uniwersytetu Łódzkiego, ale też okolicznym mieszkańcom. Całość ma być gotowa w październiku, na rozpoczęcie roku akademickiego. Wkrótce ulicami w stylu woonerfów mają być ulice Knychalskiego i Składowa.

    W woonerf zamieniona ma być ulica Bazarowa. Zyska kostkę granitową, elementy spowalniające ruch i zieleń. Prace wykonane będą przy okazji remontu placu Piastowskiego i tamtejszego zieleńca.

    Czytaj:Woonerfy w Łodzi. Wólczańska stanie się podwórcem

    Woonerf a może zacisze

    Ale to nie koniec łódzkiej woonerfomanii. Największy obecnie projekt tworzenia woonerfów miasto prowadzi na Starym Polesiu. W tej najmniej zielonej części Łodzi powstają ulice-ogrody. Trwa co prawda dyskusja, czy można nazwać je woonerfami - nie mają przeszkód wymuszających na samochodach meandrowanie - jednak zasadnicze cechy mają z woonefami wspólne: brak podziału na jezdnię i chodnik, dużo zieleni, miejsca wypoczynkowe i pierwszeństwo pieszych przed ruchem kołowym.

    Pierwsze staropoleskie ulice - ogrody właśnie powstały. Przebudowane na woonerfy zostały fragmenty ulic: Pogonowskiego, Lipowej, 28 Pułku Strzelców Kaniowskich. Zaniedbane do tej pory ulice zyskały granitową kostkę, zieleńce, ławeczki, nowe oświetlenie.

    W planach są też kolejne przebudowy. Kolejny odcinek Pogonowskiego, między 1 Maja i Zieloną, ul. 1 Maja między Gdańską i Wólczańską oraz Wólczańskiej między Próchnika a Zieloną. Ozdobą tego ostatniego woonerfu ma być ułożona na posadzce róża wiatrów. Pojawi się ona na skrzyżowaniu ul. Wólczańskiej i 1 Maja.

    - Tak wyglądać ma większość ulic na Starym Polesiu - zapowiada Andrzejewski.

    Jak wyjaśnia rzecznik koszty wykonania woonerfu są niewiele większe niż budowy standardowej ulicy.

    - Asfalt i chodniki też kosztują, a podbudowę drogi i wymianę instalacji i tak trzeba wykonać - tłumaczy Andrzejewski. - Ze względu na charakter nawierzchni woonerf może być minimalnie droższy, ale nie są to duże różnice - dodaje.

    Po kilku latach rewolucji urzędnicy są z nowych rozwiązań zadowoleni.

    Czytaj też:Woonerfy w Łodzi. Trzy podwórce powstaną na Polesiu, najdłuższy z nich będzie na ul. Pogonowskiego

    - Woonerfy sprawdziły się zarówno w centrum jak i na osiedlach - podkreśla Andrzejewski. - W centrum pojawiają się przy nich nowe o lokale, budowa ulicy przekłada się na nowe przedsięwzięcia. Ale zadowoleni z woonerfów są też mieszkańcy osiedli, bo takie ulice są uspokojone i zielone - dodaje.

    Wkrótce jednak zamiast woonerfów możemy mieć w Łodzi coś zupełnie innego. Holenderskie słowo jest często wymawiane z błędem. Trudno je także odmieniać. Do budżetu obywatelskiego wpłynął więc wniosek o organizację konkursu na polską nazwę dla tej organizacji ulicy. Został przez łodzian przyjęty pozytywnie. Dzięki projektowi „Precz z obcym i brzydkim woonerfem, niech żyje np. zacisze” kosztem prawie 10 tys. zł wybrana zostanie nowe słowo. Język rządzi się swoimi prawami, więc nowa nazwa nie musi się przyjąć, tak samo jak nie przyjął się lansowany przez Fundację Fenomen „podwórzec”. Ale w oficjalnych dokumentach Łodzi woonerfów może już więcej nie być.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (17)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kłamstwo powtórzone nawet tysiąc razy nie stanie się prawdą.

    . (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 11

    Łodzianie nie pokochali zwężania ulic. Kto może opuszcza to miasto, kto nie moze uciec, szybko umrze, przynajmniej tak mówią statystyki.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dane, a nie głupoty.

    lol (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 2

    Panie, weź Pan spójrz w statystyki. Łódź traci ludzi od roku 1988 czyli juz prawie 30 lat. I nie ma to nic wspólnego ze zwężaniem ulic.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    !

    tornado147 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 3

    To jest dopiero rozbój w biały dzień !!! Żeby wybrać jedno słowo,trzeba wydać 10.000 zł. !!!! ???? Komu ta suma zostanie wypłacona ??? Co za kretyństwo !!!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pani Witkowskiej za teksty do Der Dziennika płaci UMŁ,

    jb (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 4

    jakaś fenomenalna fundacja czy może cała redakcja jest już na usługach Zdanowskiej i stąd tak głupie, i nierzetelne teksty ?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wygląda jak artykuł na zamówienie.

    . (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 2

    Nie podano tylko, na czyje.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ładne zdjęcie.

    magazynier (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 3

    I dziur w jezdni nie trzeba łatać.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wirtualna rzczywistość

    Sąsiad (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 7

    I tak się tworzy wirtualną rzeczywistość, która przesłania realność

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Witkowska nie zmyślaj !

    gosc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 15 / 7

    Zakłamywanie rzeczywistości nic nie da...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kogo redaktorka pytała o zdanie?

    . (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 15 / 8

    Mieszkańcy, czyli kto i ilu?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Menelska fantasmagoria

    Elvis Presley (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 8

    czyli pudrowanie rozbełtanego błota po holendersku !!!!!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Goowno prawda. Łodzianie są wkurzeni.

    obserwator życia miejskiego (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 3

    Dziurawe ulice, sypiące się kamienice, brak podłączenia wielu miejsc w mieście do sieci kanalizacjnej i CO.
    Zniszczony przemysł bez pomysłu na rozwój innych dziedzin gospodarki, nadmiar zachodnich...rozwiń całość

    Dziurawe ulice, sypiące się kamienice, brak podłączenia wielu miejsc w mieście do sieci kanalizacjnej i CO.
    Zniszczony przemysł bez pomysłu na rozwój innych dziedzin gospodarki, nadmiar zachodnich sieci handlowych, powiększająca się bieda, ucieczka młodych ludzi za granicę, starzejące się społeczeństwo bez dostępu do przyzwoitej opieki zdrowotnej.

    A urzędasy bawią się w upiększanie i pudrowanie.

    Te tzw. "wkooorwy" niszczą normalną komunikację w centrum miasta. Takie rzeczy to można robić, jak wszystko inne jest już zrobione.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    konferencja marketingON || Ruszyła sprzedaż biletów! || ▶WEŹ UDZIAŁ◀

    konferencja marketingON || Ruszyła sprzedaż biletów! || ▶WEŹ UDZIAŁ◀

    OSOBOWOŚĆ ROKU 2019 Nominuj kandydatów do prestiżowych nagród

    OSOBOWOŚĆ ROKU 2019 Nominuj kandydatów do prestiżowych nagród

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny