Wróżka przewidziała hossę

    Wróżka przewidziała hossę

    Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Polacy wydają dwa miliardy zł rocznie na usługi... wróżek. Z ich usług korzystają nawet biznesmeni, planujący strategiczne transakcje. Mamy XXI wiek, więc obok tradycyjnych gabinetów wyrastają wróżbiarskie portale internetowe, jest telewizyjny kanał Ezo TV, rozkręca się też pierwsza w kraju ezoteryczna sieć telefonii komórkowej.
    - Łodzianie coraz częściej korzystają z porad wróżek. Zwłaszcza biznesmeni - mówi Marzena Drygacz, czyli łódzka wróżka Akima. - Często przychodzą do mnie prezesi i dyrektorzy dużych łódzkich firm i pytają, czy dany kandydat nadaje się na ich zastępcę. Oprócz porad personalnych, prognozuję też różne zniżki, zwyżki. Przewidziałam hossę na giełdzie, niestety, nie wszyscy posłuchali - niektórzy sprzedawali akcje, gdy te już taniały - dodaje Akima.

    Wróżka przyjmuje dzienne od dwóch do czterech klientów. Jak mówi, mogłaby więcej, bo zainteresowanie jest ogromne, ale ona stawia na jakość, nie ilość. Z cennika Akimy wynika, że przeciętna wróżba kosztuje od 60 do 150 zł, w zależności od poświęconego klientowi czasu. - Jeśli ktoś działa od lat, ma stałych klientów i dużą sprawdzalność, może godnie żyć z wróżenia - przyznaje Akima.

    Według szacunkowych danych branży wróżbiarskiej, w Polsce działa 15 tysięcy firm, zajmujących się przepowiadaniem przyszłości. Łódź jest prawdziwym zagłębiem, aczkolwiek oficjalne dane Wojewódzkiego Urzędu Statystycznego w Łodzi zdają się temu przeczyć na całej linii: w regionie zarejestrowane są tylko 22 firmy, które w nazwie mają podane wróżbiarstwo. Rozbieżności łatwo wytłumaczyć szarą strefą i samym nazewnictwem (nie każda wróżka w REGON-ie nazywa się wróżką).

    Vanda Lakus, inna wróżka z Łodzi, narzeka, że tradycyjnym gabinetom część klientów odbierają cieszące się coraz większą popularnością serwisy telefoniczne i internetowe. - Oferują anonimowość, której nie ma podczas spotkania w cztery oczy - mówi kobieta.

    Kanał telewizyjny Ezo TV dociera do czterech milionów gospodarstw domowych w Polsce. Nadawany jest przez 9 godzin dziennie, a średnia oglądalność waha się od kilkudziesięciu do 200 tysięcy widzów.

    W 2007 roku firma Telestar, do której należy telewizja, nawiązała współpracę z dużą spółką telekomunikacyjną MNI. Tak powstała... sieć telefonii komórkowej Ezo Mobile. Do końca 2008 roku MNI planuje pozyskać 20 tysięcy klientów, zaś w ciągu następnych lat - około 100 tys. Firma właśnie zaczęła zbierać pierwsze zamówienia na zestawy startowe - według zapewnień Leszka Kułaka, wiceprezesa MNI Mobile, jest ich już dzisiaj kilka tysięcy.

    Kupując karty Ezo Mobile, można się połączyć za pół ceny z ulubioną wróżką znaną z telewizji. A tak poza tym, to zupełnie normalna sieć. Za minutę rozmowy z innymi sieciami trzeba tu zapłacić 67 groszy, za SMS - 33 grosze.

    - Polacy wydają rocznie na usługi ezo 2 miliardy zł. To znaczy, że każdy z nas przeznacza miesięcznie na ten cel 4,4 złotego. Dla porównania na zdrowie wydajemy 5 zł, a na edukację 2 zł - mówi Leszek Kułak. Dodaje, że z telefonicznych i SMS-owych porad wróżek pracujących dla MNI korzysta rocznie 1,2 mln osób, średnio płacąc za konsultację 22 zł.

    Te dane dobrze obrazują, jak wielkim biznesem stało się dziś w Polsce wróżbiarstwo. Widać to też na przykładzie rynku pracy, gdzie wśród ofert pojawiły się niespotykane dotąd pozycje. Na przykład spółka teleinformatyczna Phonesat szuka aż 20 wróżek do pracy zdalnej (czyli przepowiadania przyszłości przez internet).

    Prof. Zbigniew Bokszański, socjolog kultury z Uniwersytetu Łódzkiego, nie jest zdziwiony popytem na usługi wróżek: - Żyjemy w społeczeństwie ryzyka. Każdego dnia podejmujemy ważne decyzje, zastanawiamy się, czy wybór będzie pomyślny. Choć pokończyliśmy szkoły, wielu z nas odwołuje się do irracjonalnej wiedzy. A ponieważ korzystamy z porad często, statystycznie jest duża szansa, że część przepowiedni się spełnia. Takie "sukcesy" łatwiej zostają w naszej pamięci niż przepowiednie nietrafione, dlatego zaczynamy wierzyć w skuteczność wróżb - komentuje prof. Zbigniew Bokszański.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo