Wybory 2015. Prof. Kazimierz Kik: Prezydent Komorowski będzie sponiewierany kampanią negatywną

Damian Dragański (AIP)
Profesor Kik uważa, że należy zwiększyć władzę  prezydenta, bo jest on reprezentantem największej części wyborców
Profesor Kik uważa, że należy zwiększyć władzę prezydenta, bo jest on reprezentantem największej części wyborców Fot. Andrzej Wiktor
Udostępnij:
Ta ostra kampania negatywna pogłębi trwającą destrukcję powagi i autorytetu urzędu prezydenta. Głowa państwa wyjdzie z niej sponiewierana - mówi politolog prof. dr hab. Kazimierz Kik.

Sondaż Polska Press Grupy potwierdza tendencje z innych sondaży. Bronisław Komorowski legitymuje się coraz mniejszym poparciem - do drugiej tury wszedłby z wynikiem 39,3 proc. 10 maja będzie podobnie?
Jak dotychczas widzimy, sondaże były miarodajne i to się odzwierciedlało w wyborach. Z kolei poparcie Bronisława Komorowskiego spadło w ciągu dwóch miesięcy o ok. 20 proc. Jednym z powodów jest prowadzenie przeciwko niemu kampanii negatywnej, starciu dziesięciu na jednego. To musiało zmniejszyć jego notowania. Po drugie, pierwszy etap kampanii był walką o rozpoznawalność 10 kandydatów. Wraz z ich rosnącą rozpoznawalnością, malały notowania prezydenta.

Źródło: AIP/x-news

Mimo to, według sondażu, prezydent Komorowski uzyska reelekcję.
Nie bierze się pod uwagę dwóch czynników. Mimo że w I turze prezydent Komorowski wygra, to jednak liczba głosów oddana w sumie na kandydatów prawicowych będzie większa niż ta, którą on zdobędzie. Te głosy muszą gdzieś pójść, w dużej części na Dudę. Poza tym w II turze będzie niższa frekwencja. Odpadną ci, którzy głosowali np. na PSL czy SLD, nie wszyscy z nich zagłosują na Komorowskiego. Przy niższej frekwencji, tak było do tej pory, zyskiwał kandydat PiS.

Na ile można wierzyć sondażom?
Istnieją różne sondaże. Te internetowe mogą prezentować zupełnie inny obraz, ponieważ udział w niej biorą inni użytkownicy, głównie młodzież.

Jeżeli jednak popatrzymy na poprzednie wybory, dostrzeżemy, że sondaże nie podają wyników, ale oddają tendencje. Tendencje widoczne w obecnych sondażach zostaną odzwierciedlone podczas niedzielnych wyborów. One będą różnić się szczegółami, czyli liczbą głosów, które zdobędą konkretni kandydaci. Zapewne wygra Komorowski, za nim będzie Duda, następnie Paweł Kukiz.

Paweł Kukiz może uchodzić za wygranego ostatnich tygodni kampanii. Według sondażu Polska Press Grupy zdobył ponad 12 proc. głosów. Z kolei za Kukizem uplasował się z 5 proc. głosów Janusz Korwin-Mikke.
Poparcie dla nich oddaje sytuację panującą w całej Europie. Eurosceptycy czy antysystemowi obywatele, zwłaszcza młodzież, są w trudnej sytuacji ekonomicznej czy socjalnej. To nie Paweł Kukiz czy Janusz Korwin-Mikke są sprawcami takiego stanu rzeczy, ale frustracja, która opanowuje większość ludzi, w tym wielu młodych, którzy dominują wśród wyborców Kukiza i Korwin-Mikkego. Oni są natomiast tylko symbolami pewnej atmosfery frustracji. Obecnie w Europie promuje się kapitał, przedsiębiorców i interesy ich dużych firm, a nie patrzy się na pracobiorców. Stąd frustracja przeciwko integracji Europy na zasadach neoliberalnych.

Krytycy prezydenta zarzucają mu, że jego kampania jest wolna, mało energiczna. To też powód spadających słupków?
Nie ma jedności w obozie prezydenta Komorowskiego. Są różne komitety, różne punkty widzenia a także różne motywacje. Pan prezydent gra natomiast samego siebie. Trudno go zmobilizować do podejmowania działań innych niż te, na które pozwala mu jego osobowość. Jego praktycznie nie można zmobilizować do aktywniejszej, agresywniejszej i energiczniejszej formy kampanii. To także jego siła i zaleta. To polityk łagodzący spory, uspokajający, przez co niepasujący do ostrej kampanii wyborczej. Jest w niej przewidywalny aż do bólu.
Z wizerunkiem, o którym pan mówi, kłócą się ostatnie spoty, w których wypomina się Andrzejowi Dudzie, że popierał karę więzienia za in vitro a także, że za jego kandydaturą stoi Jarosław Kaczyński.
Wiem doskonale, że pierwszy spot ukazał się pod naciskiem komitetu Platformy Obywatelskiej. Ona gra o większą pulę polityczną - o wybory parlamentarne na jesieni. Są to więc działania pod tym kątem. Z tego, co słyszałem, był nacisk na zaostrzenie treści spotów, pomimo niechęci prezydenta.

Opłaca się straszyć przeciwnikami politycznymi?
Widzimy, że kampania się zaostrzyła, zradykalizowała. Każda akcja budzi reakcję. Im ostrzej będzie w spotach prezydenta, tym ostrzej będzie się działo w kampanii opozycji. Politycy, moim zdaniem mylnie, myślą, że to pomoże im zmobilizować wyborców. To jednak osłabia ich i zniechęca. Prowadzi to również do osłabienia urzędu prezydenta.

Brak udziału w debacie w studiu TVP był dobrym posunięciem ze strony prezydenta?
Prezydent dobrze zrobił, że w niej nie uczestniczył. Widzieliśmy, jaki miała ona przebieg. Wszyscy kandydaci rzuciliby mu się do gardła. Z jego strony wypadałoby ostro na to zareagować. Dlatego nieobecność Komorowskiego była w pewnym sensie ratunkiem dla powagi i znaczenia urzędu prezydenta RP.

Kandydaci startujący w tych wyborach obniżają rangę urzędu prezydenta?
Od 2005 r. nie ma praktycznie kandydatów na urząd prezydenta. Są za to instrumenty przywódców partii politycznych, które wykorzystują zastępczych kandydatów. Jeśli mielibyśmy do czynienia z kampanią rzeczywistą, to na jej czele powinni stać liderzy. Obecnie mamy kandydatury wyciągnięte z lamusa, z drugiego, trzeciego lub czwartego szeregu lub osoby, które same się zgłosiły i zebrały 100 tys. głosów. Jeśli nie ma rzeczywistych kandydatów, nie ma rzeczywistej kampanii, programów i wizji. Ta debata pokazała miałkość, nijakość oraz żałosny obraz kandydatów. Należy szybko zapomnieć o tej kampanii. To dowód na to, że w Polsce nie szanuje się urzędu prezydenta.

Dlatego może należałoby zlikwidować ten urząd albo jeszcze bardziej go zmarginalizować?
To jedyny urząd, który ma duża reprezentatywność. Za prezydentem stoją większe liczby głosujących niż np. za osobami tworzącymi rząd lub dostających się do Sejmu. W wyborach prezydenckich jest także wyższa frekwencja. Obywatele głosują na jedną osobę, więc prezydent jest przedstawicielem 30-35 proc. głosujących. Jeżeli mamy zmieniać Konstytucję, to w celu przekazania prezydentowi większej władzy i zwiększenia reprezentatywności. Jeśli jednak zmniejszymy jego uprawnienia, ta reprezentatywność spadnie. Wraz z wiarygodnością, co osłabi polską demokrację.

Kto wygra wybory?
Prawdopodobnie Bronisław Komorowski. Zadziała efekt, że za Andrzejem Dudą, zresztą bardzo inteligentnym człowiekiem, stoi Jarosław Kaczyński. W Polsce wciąż jest obawa przed powtórką z lat 2005-2007. Mimo to, jeśli prezydent znowu wygra, jego urząd będzie sponiewierany przez ostrą kampanię negatywną. Ta kampania pogłębi stopniową destrukcję powagi najwyższych instytucji państwowych i spadek autorytetu urzędu prezydenta.

Wideo

Materiał oryginalny: Wybory 2015. Prof. Kazimierz Kik: Prezydent Komorowski będzie sponiewierany kampanią negatywną - Polska Times

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
grzegorz
Miałem głosować na Komorowskiego,ale po piątkowej konwencji PO,po wystąpieniach pełnych buty i braku pokory,niczym nie uzasadnionego poczucia wyższości i braku elementarnego szacunku dla kontrkandydatów postanowiłem na przekór zagłosować na Jego najpoważniejszego rywala. Przeciwnicy też wiele razy atakowali Komorowskiego ale żaden z nich nie traktował tak ,,z góry,, Komorowskiego.Nie wnikając w politykę,gospodarkę,sprawy zagraniczne według mnie takie traktowanie innych ludzi niszczy podstawy życia społecznego i stosunki międzyludzkie w normalnym społeczeństwie. Dlatego zachowanie Komorowskiego,mimo okoliczności walki o władzę,uważam za niegodne dla człowieka chcącego sprawować jakiekolwiek stanowisko publiczne.
K
Kaya
I tak rozmyślał, a co także przy gremialnym udziale ciał i głów profesorskich, że w efekcie kraj po dzisiaj jest w ciągłej
odbudowie, i to po 25 latach od czasu transformacji. I gdyby nie spora kasa z UE, gdyby nie zmysł przedsiębiorczych
i nowej generacji Polaków, wówczas budowa znajdowałaby się na całkiem innym etapie, na tym bardziej nieznośnym

I kiedy już po uściśleniu zaszłej epoki, oraz dawnej twórczości ciał i głów profesorskich, przejdźmy teraz do meritum
Otóż, nikomu nie jest znanym kandydat, oprócz naczelnego kandydata z Pałacu, który by tak lekceważąco unikał debat
z kontrkandydatami. TVP poczyniła na koszt podatników festiwal jednego aktora. Natomisat aktorzy pozostali dostępu
do niej nie mieli, chociaż za to medium płacą. Więc pytanie: gdzie profesor chciał ujrzeć właściwe i wartościowe debaty...
kiedy nawet w kinach zaprzestali już emitować „Polska Kronika Filmowa”

I kolejny aspekt: 79% sympatii, a wcześniej napompowane przez media na rzecz szacownego lokatora dużego Pałacu,
natychmiast spadło do poziomu 36% akurat w tym momencie, kiedy lokator Pałac opuścił i ruszył ze służbą w teren
Czyli ten spadek sympatii nie jest z winy pozostałych kandydatów... i kiedy w projektowni TVP nie było kampanii. Jednak
niezrażeni kandydaci kampanie prowadzili dalej, i to liczne, i to skutecznie. A co naturalnie, bez udziału głównego aktora
Bowiem główny przeciwnik wolał w tym czasie liczne monologi z wybraną redaktorką, czy usłużnym profesorem

Z kolei indagowany przez redaktora profesor nie jest etatowym pracownikiem Pałacu. A przynajmniej to zagadnienie nie
jest ogółowi znanym. A pomimo tego daje się łatwo zauważyć i taką ciekawą tendencję, a którą można określić na cykl
pracy „perpetuum mobile”. Oto ona: kiedy wehikuł pod nazwą „Made in SLD-Komorowski-Co” toczył się bez zgrzytów,
wtedy profesor nie był w sferze medialnej aż takim jednostronnym zwolennikiem Pałacu. Natomiast kiedy dzieje się na
odwrót, czyli kiedy wehikuł ustawicznie skrzypi, i co na dobrym asfalcie za kasę z UE, wówczas w tej zanikłej przestrzeni
ilości procentów dla Mr komorowskiego pojawia się w Times profesorskie ciało doradczo-opiniodawcze

Natomiast cóż z tymi poradami poczynia czytelnik... Ot, po prostu nie wiem, i dla mnie nie istotnym. Times wraz z forum
dotychczas nie miał statusu jakości GW. I stąd, i ja pozostaję bez formowania wielu szczegółów. A jeśli one tak tylko
z grubsza, to i wtedy... Wizje etatowych profesorów jakoś nie przekształcają się w aksjomat. Jak również, te realne 36%,
tzn. na rzecz bożyszcza profesora, nigdy nie wzniesie się już do poziomu 79%. I to jest właśnie ta właściwa tendencja

W załączonym linku są treści odmienne, a które gorąco polecam, bo dobrze posłużą dla równowagi wizji, profesorskich,
i które także są autorstwa profesora. Jednakże wychodzi tak, a co nawet dość wyraziście, iż treści z podanego linku są
właściwie dostosowane do II-giej dekady XXI wieku. Podawany w linku profesor wyśmienicie rozumie zagadnienie, że
procentów nie wylicza się na oko, i kiedy się nie posiada kapitału. Właśnie takie są prawidła kapitalizmu, a PRL już poza
nami. I co właściwie na wielkie szczęście milionów. I owszem, dla wielu też nieszczęściem, a co roztrzygnie się pojutrze
Już dla obojga naczelnych kandydatów po 36%, Komorowski & Duda. A gdzie zniknęły te z wizji i magi niedawne 79%?

Link: www.polskatimes.pl/artykul/3847175,prof-ryszard-bugaj-wzrost-poparcia-dla-pawla-kukiza-oznacza-ze-w-polityce-dzieje-sie-zle,id,t.html
p
podpis
treść komentarza - panie psorze ! jak podpisuje się konwencję wprowadzającą w neutralność państwa obowiązkowy feministyczny i dewiancki światopogląd argumentując brakiem zagrożenia dla systemu prawnego, tym samym mając gdzieś ludzi, to sam się prosi o sponiewieranie ! nie wspominając już reszty "prezydentury" !
R
Renata Kamińska
Szanowny Panie Kik , Pan Komorowski przegra wybory, ponieważ przez 5 lat prezydentury nie zrobił nic dla nas obywateli.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Wybory 2015. Prof. Kazimierz Kik: Prezydent Komorowski będzie sponiewierany kampanią negatywną
p
pio
Opinia pana Kika to w podziękowaniu za przyznany w 2011r. Order Odrodzenia Polski przez Bronisława Komorowskiego. To się nazywa bezinteresowność!
Dodaj ogłoszenie