Wybory samorządowe 2014: Na ostatniej prostej PO o włos przed PiS [SYMULACJA WYBORCZA]

Norbert Maliszewski, Tomasz Jurkiewicz (Uniwersytet Warszawski)Zaktualizowano 
Najbardziej spektakularne będą wyniki wyborów na prezydentów dużych miast. Ale dla partii politycznych najważniejsze są sejmiki wojewódzkie. A tam może wygrać PO - wynika z symulacji przygotowanej przez dr. Tomasza Jurkiewicza i dr. hab. Norberta Maliszewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego.

W ciągu dwóch miesięcy kampanii PO wyprzedziła PiS w sondażach, dzięki czemu Platforma może zwyciężyć podczas wyborów samorządowych w dziewięciu sejmikach wojewódzkich, PiS - w sześciu, a w jednym byłby remis pod względem liczby mandatów pomiędzy PiS a PSL. Podczas kampanii zyskał nieznacznie SLD, PSL ma stabilne poparcie mimo problemów ministra Marka Sawickiego, zaś dla Nowej Prawicy trend spadkowy może być prognozą złych rezultatów wyborczych. Wyniki 16 listopada prawdopodobnie będą bliskie tej symulacji, ale trzeba pamiętać, że jest to tylko impresja rezultatów uzyskana poprzez przeliczenie wyników sondażowych na mandaty. Na ostateczne wyniki może mieć wpływ co najmniej pięć czynników, które zadecydują o końcowym podziale miejsc w sejmikach wojewódzkich.

1. Trendy kampanii

Pierwszym czynnikiem mającym ważny wpływ na końcowy rezultat wyborczy są społeczne trendy. Z poparciem społecznym jest jak z kulą śnieżną - jeśli rusza ze zbocza, to trudno ją powstrzymać. W celu ich zaobserwowania obliczono średnie sondaży realizowanych w czasie ponad dwóch miesięcy kampanii przez pracownie badawcze (m.in. CBOS, TNS, IBRiS, MB).

Dla Platformy Obywatelskiej można obserwować trend rosnącej popularności. Tuż po oficjalnym rozpoczęciu kampanii (27 sierpnia) Donald Tusk został wybrany na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Wtedy byli wyborcy PO dali tej partii nowy kredyt zaufania, a przypomnieniu tego wydarzenia służyła sobotnia konwencja. Premier Ewa Kopacz nie tylko utrzymała to poparcie, ale jeszcze je powiększyła i od miesiąca PO ma dość stabilną 2-procentową przewagę nad PiS. Główny przekaz PiS (hasło "Słuchać Polaków. Zmieniać Polskę") odnoszący się do społecznej wrażliwości został skutecznie przysłonięty przez ofensywę Ewy Kopacz (hasło: "Bliżej ludzi"), która w rozumieniu potrzeb Kowalskich wydaje się bardziej kompetentna niż Jarosław Kaczyński. Wprawdzie PiS traci nieznacznie, ale przynajmniej na tydzień przed końcem kampanii mało prawdopodobne jest to, aby politycy tej partii potrafili przejąć inicjatywę. Do defensywy ugrupowanie to spycha sprawa trzech posłów, m.in. Adama Hofmana (zaliczka/brak udziału w madryckiej konferencji), więc na ostatniej prostej trudno będzie tej partii doścignąć PO. Ma temu służyć zmiana strategii PiS.

Wcześniej Jarosław Kaczyński unikał bezpośredniego sporu z Ewą Kopacz, co służyło jej deprecjonowaniu, sugerowaniu, że jest "dwa poziomy niżej". Miało to utrudnić premier uzyskanie statusu lidera (zamiast rzekomej administratorki po Donaldzie Tusku), z którym liczy się przywódca opozycji. Kryzys wizerunkowy zmusił Jarosława Kaczyńskiego do mobilizacji twardego elektoratu PiS, któremu służy bezpośredni spór z PO. Na konwencji nowe otwarcie premier Ewy Kopacz nazwał odnową socjalistyczną. W reklamie "otwarte drzwi", która jest emitowana od niedzieli, Jarosław Kaczyński polemizuje z wartością odnowy, społecznej wrażliwości, którą obiecuje Ewa Kopacz, wypomina jej błędy z czasów, gdy była ministrem zdrowia.

W 2013 r. to PiS prowadził. Zmienił się stereotyp tej partii, więc wyborcy tego ugrupowania raczej chętniej uczestniczą w badaniach

Na nowym otwarciu zyskuje w niewielkim stopniu SLD. Wyniki sondaży pokazują, że Polacy obawiają się rosnących kosztów embarga na polskie produkty ze strony Rosji, deklarują obawy wobec dużego zaangażowania polskiej dyplomacji w bycie ambasadorem na Ukrainie, co jest zgodne z linią SLD. W tę strategię wpisuje się też krytyka poczynań ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Na problemach z konsekwencjami embarga sondażowo nie traci PSL.
Pozostałe partie w sondażach nie przekraczają 5 proc. progu wyborczego, zaś trend dla lokalnych komitetów trudno obserwować, gdyż takich badań jest jak na lekarstwo (np. według ostatniego sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej" poparcie dla lokalnych komitetów wynosi 9 proc. i zmalało od ostatniego pomiaru o 3 pkt proc.; podobnie w sondażu CBOS - inne komitety to 5 proc.).

2. Symulacja na podstawie ostatniej średniej

Najprostszym wskaźnikiem powodzenia, z którego będą starać się skorzystać partie, są wyniki w sejmikach wojewódzkich. W 2010 r., chociaż lokalne komitety zebrały prawie 15 proc., głosy się rozproszyły i dało to zaledwie 20 mandatów, czyli 3,6 proc. całej puli. W 2014 r. może być podobnie. Na podstawie ostatniej sondażowej średniej poparcia dla partii politycznych (PO - 39,4 proc., PiS - 36,9 proc., SLD - 10,4 proc., PSL - 6,4 proc., KNP - 5,2 proc.) przygotowano symulację. Realizowana jest zgodnie z modelem opierającym się na wyborach samorządowych z 2010 r. i ostatnich wyborach do europarlamentu (z poprawką na niedoszacowanie/przeszacowanie partii, co było wyjątkowo istotne dla aktywnego w samorządach PSL - szczegóły metody na Tajnikipolityki.pl). W przybliżeniu podział mandatów do sejmików wojewódzkich pokazano w poniższej tabeli.

Sondażowy wzrost PO w trakcie kampanii to około 3 pkt proc. i spadek PiS o 1,5 pkt proc. Wprowadza on duże zmiany w podziale mandatów. Jeszcze pod koniec sierpnia PiS uzyskałby o dziewięć mandatów więcej od PO, zaś według ostatnich sondaży ponosi symboliczną przegraną. Ważniejsza niż ogólna liczba mandatów jest kwestia wygranych wyborów w poszczególnych województwach, a zwłaszcza możliwości stworzenia koalicji rządzącej. PO pod względem liczby mandatów wygrywa w dziewięciu, a PiS w sześciu województwach. W świętokrzyskim jest remis, gdyż PiS i PSL mają po 11 mandatów.

Biorąc pod uwagę możliwości koalicyjne tych partii, PiS prawdopodobnie będzie rządzić tylko w czterech województwach (lubelskim, podkarpackim, małopolskim i podlaskim). SLD i PSL raczej będą wchodzić w koalicję z PO niż PiS. Zatem PO mogłaby rządzi samodzielnie lub w koalicjach nawet w 12 województwach.

3. Mobilizacja elektoratów i frekwencja

Osoby pytane przez ankietera twierdzą, że pójdą zagłosować, ale niektórzy pozostaną w domu. Symulacja opiera się na sondażowych deklaracjach. Jej wyniki byłby różne od rzeczywistych, gdyby wyborcy kilku partii karnie wrzucali swoje głosy do urn, a innych pozostali w domu pomimo deklaracji głosowania. W badaniu CBOS (9-15 października) oprócz pytania o poparcie dla partii ankieterzy pytali o pewność, że ktoś zagłosuje w wyborach. Mobilizacja elektoratu PiS (93 proc.) nie różniła się zasadniczo od tej PO (92 proc.). Przeczy to popularnej w mediach tezie, jakoby sympatycy Jarosława Kaczyńskiego byli szczególnie silnie zmobilizowani, by karnie wypełnić swój wyborczy obowiązek. Owszem, przy bardzo niskiej frekwencji zmobilizowane elektoraty małych partii zaczynają znaczyć więcej, tylko jest ona mało prawdopodobna.

Odsetek osób deklarujących, że na pewno pójdą zagłosować, w badaniach CBOS wynosi 52 proc. (raczej pójdzie zagłosować 18 proc.). Frekwencja szacowana na podstawie głosów osób zdecydowanych potwierdzała się w ostatnich wyborach, więc biorąc poprawkę na ułomność ludzkich deklaracji, można założyć, że będzie podobna jak w 2010 r. i będzie wynosić około 47 proc.

4. Wyborcy ostatniej chwili

Około 85-90 proc. zdecydowanych, że pójdą na wybory 16 listopada, już wie, na kogo odda swój głos. Pozostają jeszcze wyborcy ostatniej chwili, którzy teraz podejmą swoją decyzję. O miałkości tej kampanii świadczy to, że średni ich odsetek nie zmniejsza się zasadniczo wraz z przybliżaniem się terminu wyborów i wynosi około 13 proc. Trudno oszacować, ilu spośród nich rzeczywiście uda się do urn, ale na ogół wybiera się nie więcej niż połowa spośród nich. To ich głosy dodatkowo mogą tworzyć różnice z przedwyborczymi sondażami, wprawdzie tylko o kilka punktów procentowych, ale ich głos jest istotny, gdy liderzy walczą łeb w łeb, a Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego jest na granicy progu. Duża część tych wahających się wyborców jest aideologiczna, a na ich decyzje wpływ mają kampanie wyborcze. Z badania realizowanego przez panel Ariadna dla Tajnikipolityki.pl wynika, że najlepiej oceniane są kampanie partyjne: PO (25 proc. wskazań), PiS (16 proc.), ale silnie konkurują z nimi komitety lokalne (13 proc.) i kandydaci niezależni (13 proc.). Te dobre oceny sztab PO zawdzięcza najlepszemu dotarciu do wyborców (37 proc. spotkało się z reklamami PO) okupionego największymi nakładami finansowymi spośród wszystkich komitetów wyborczych.
Sobotnią walkę na konwencje pomiędzy liderami sondaży także zwyciężyła PO z pogrążonym w defensywie PiS. Zatem to raczej PO może uzyskać nieco więcej dodatkowych głosów osób niezdecydowanych, gdyż PiS koncentruje się na mobilizacji twardego elektoratu. Reklamy pozostałych komitetów mają słabsze dotarcie, a więc także mniej wskazań podobania się, np. SLD Lewica Razem - 9 proc., PSL - 6 proc., Twój Ruch - 5 proc., Ruch Narodowy - 2 proc., Kongres Nowej Prawicy - 2 proc.

5. Systematyczne błędy sondażowe

Sondaże, oprócz błędów losowych, zawierają pewne systematyczne zniekształcenia. Na przykład firmy badawcze spotykają się podczas badania z ogromną liczbą odmów. Czy populacja osób, które zgadzają się wypowiedzieć, nie różni się od tych, które odmawiają? Krytyczny wobec sondaży był zazwyczaj elektorat PiS i to było jedno ze źródeł niedoszacowania tej partii. Pracownie starają się wpływ tego efektu w swoich sondażach redukować, by wynik sondażu był jak najbliższy wynikom wyborów.

Tydzień przed wyborami PiS traci niewiele, ale raczej mało prawdopodobne jest to, aby teraz przejął inicjatywę

Ponadto w 2013 r. to PiS prowadził w sondażach. Zmienił się stereotyp tej partii (nie ma już społecznego ostracyzmu, nie ma obawy czy niechęci do przyznawania się do głosowania na nią), więc wyborcy tego ugrupowania raczej chętniej uczestniczą w badaniach. Ten czynnik pozostaje jednak elementem niepewności wnioskowania.

Należy też pamiętać, że ostatnia średnia sondaży nie obejmuje wpływu tego tygodnia kampanii, czyli np. efektu nagłośnienia przez media podejrzeń związanych z finansowaniem wyjazdu trzech posłów PiS do Madrytu i ich późniejszym zawieszeniem. Wydarzenia na ostatniej prostej kampanii też mogą mieć wpływ na ostateczne wyniki wyborów.

Podsumowanie

PO prawdopodobnie wygra o włos z PiS pod względem poparcia w wyborach do sejmików wojewódzkich. Jeśli wyniki symulacji by się potwierdziły, Ewa Kopacz ogłosiłaby wygraną w dziewięciu województwach jako potwierdzenie swojego przywództwa. Politycy PiS nie przyjęliby tych rezultatów jako ósmej przegranej. Budowaliby także narrację sukcesu, gdyż stan posiadania tej partii poprawia się w porównaniu z wyborami 2010 r. Odsetek sejmikowych mandatów w skali kraju wzrósłby z 25 proc. do 38 proc. Dla porównania PO zachowałaby swój stan posiadania około 39 proc., straciłby natomiast SLD, ale prawdopodobnie będzie współrządzić w większej liczbie województw niż w 2010 r. Politycy PSL też będą starali się przekonywać, że osiągnęli sukces, gdyż uzyskają większe poparcie, niż wskazują na to sondaże, zdobywając podobną liczbę mandatów co cztery lata wcześniej. Chociaż na poziomie sejmików wygra jedna partia, każda ze wspomnianych powyżej ogłosi swój sukces.

polecane: Komentarze ze sztabów wyborczych po ogłoszeniu wyników sondażowych

Wideo

Materiał oryginalny: Wybory samorządowe 2014: Na ostatniej prostej PO o włos przed PiS [SYMULACJA WYBORCZA] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

C
Cenzor

Kolejna manipulacja. Trzeba uważać to dowód że będą próby fałszowania wyborów!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3