Wybuchowe osiedle. W ciągu dwóch lat na skutek wybuchu gazu,...

    Wybuchowe osiedle. W ciągu dwóch lat na skutek wybuchu gazu, na Retkini zginęło 10 osób

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Grudzień 1983 roku. Tak wyglądał blok 214 po wybuchu. Nocą i dniem pracowały tam ekipy ratunkowe
    1/4

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Janusz Kubik

    Retkinię nazywano wybuchowym osiedlem. W ciągu niemal dwóch lat doszło do dwóch tragedii. Najpierw gaz wybuchł w wieżowcu przy ul. Florecistów. Potem w bloku przy ówczesnej ul. Dzierżyńskiego. Zginęli ludzie, a Retkinia stała się znana w całej Polsce.
    Był styczeń 1982 roku. W kraju od miesiąca obowiązywał stan wojenny. Marzena Chylińska chodziła wtedy do trzeciej klasy renomowanego łódzkiego liceum. Tego dnia nie poszła do szkoły.

    - Postanowiłam iść na wagary - wspomina. - Dzień wcześniej umówiłam się z moją koleżanką Gośką, że zrobimy sobie wolne. Miałam przyjść do niej. Jej rodzice wychodzili rano do pracy, więc chata była wolna...

    Marzena mieszkała na Karolewie. Do Gośki na ul. Florecistów szła pieszo. Kilka minut po 11.00 była już na Retkini, w okolicach ul. Olimpijskiej. Usłyszała syreny karetek pogotowia, straży, milicji. I dym unoszący się z okolic wieżowca koleżanki. A wokoło mnóstwo ludzi. Przeraziła się, choć nie myślała, że stało się coś w wieżowcu Gośki.

    - Pamiętam, że zaczęłam biec! - opowiada Marzena. - Minęłam Szkołę Podstawową numer 15 i zobaczyłam, że w bloku Gośki są wybite okna, mieszkanie na parterze jest całe zniszczone. Spojrzałam na drugie piętro, bo tam mieszkała koleżanka. Szyb też nie było... Czułam zapach spalenizny... Byłam w szoku...

    Gośce nic się nie stało, ale jej mieszkanie zostało zniszczone. Przeżyła szok... Nie chciała opowiadać koleżankom i kolegom o wybuchu. Jeszcze przez długi czas to przeżycie było dla niej traumą. W wybuchu zginęli jej sąsiedzi - 55-letni Józef Sitek i jego 81-letnia matka Joanna. Prawdopodobnie przyczyną wybuchu była korozja rur gazowych. Gaz przedostał się do piwnic...

    Do wybuchu przy ul. Florecistów 3 doszło 22 stycznia 1982 roku. Wtedy nikomu nie przeszło przez myśl, że niemal dwa lata później, też na Retkini, może kilometr dalej, dojdzie do kolejnej tragedii z gazem w roli głównej...

    Była środa, 7 grudnia 1983 roku. Świeciło słońce, był lekki mróz. Dzień wcześniej dzieci mieszkające w bloku przy ul. Dzierżyńskiego, dziś mieszącego się na ul. Armii Krajowej, odwiedził Mikołaj. Rano wielu jego mieszkańców poszło do szkoły, pracy. Tak jak Stanisław Szulczewski. Przed godziną siódmą opuścił swoje mieszkanie w piątej klatce. Nie przeczuwał, że może zdarzyć się coś złego. Tak jak zwykle wypił herbatę, spakował kanapki i poszedł na przystanek. Do domu wrócił po godzinie 14.00. Gdy wysiadał z autobusu nie wiedział, że kilkadziesiąt minut wcześniej w jego bloku doszło do tragedii. Ale gdy szedł od przystanku zaniepokoiło go, że wszędzie jest dym, dziwny swąd.

    - Ale wtedy na Retkini było sporo gospodarstw rolnych - wspominał nam kilka lat temu Stanisław Szulczewski.- W jednym z nich chodziła młocarnia, więc pomyślałem że to od niej ten dym i swąd...

    Przeszedł kilkadziesiąt metrów dalej i zamarł. Jego blok był ogrodzony, wszędzie stali milicjanci. Nie patrzył na nic. Przeskoczył przez zapory i pobiegł zobaczyć, co z jego mieszkaniem. Odetchnął, gdy zobaczył jego okna. W pokoju stołowym były nawet szyby...

    Stanisław Szulczewski opowiadał nam, że początkowo nie było widać rozmiaru tragedii. Wokół unosiły się tylko para, dym. Dopiero po pewnym czasie zobaczył, że blok, w którym mieszkał, nie ma dwóch pierwszych klatek.

    CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE
    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    W skutek debili u władzy 6 tyś Polaków

    daglezja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 5

    rocznie odbiera sobie życie. Wybuch gazu przy tym to pikuś.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jesteś chora

    stncls67 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 9

    Ludzie odbierają sobie życie z zupełnie innych powodów. Wtedy nie mysli się o "debilach u władzy"


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    sorry

    JAnusz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 4

    Oczywiscie te to sytuacja życiowa spowodowana zlodziejskimi rzadami PO PSL pcha ludzi na skraj ich życia.
    2007 - 3 tys samobojstw
    2014 - 6 tys samobojstw

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo