Poznał ją na Facebooku, zapewniał, że jest biznesmenem i zdobył jej zaufanie. Wyłudził od niej ponad 600 tys. zł na rzekome interesy w branży tytoniowej

Na ławie oskarżonych zasiądzie 45-letni Marcin M., któremu prokuratura zarzuca, że w ciągu roku wyłudził od Renaty W. 644 tys. zł. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi.

Z ustaleń śledczych Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście wynika, że oskarżony nie miał zawodu i był bez stałej pracy, zaś utrzymywał się z prac dorywczych. Tymczasem Renacie W. opowiadał, że jest przedsiębiorcą robiącym interesy na Ukrainie.

Oboje poznali się w internecie na portalu społecznościowym Facebook. Zaczęli od rozmów, ale widać było, że przypadli sobie do gustu, bowiem wkrótce doszło do spotkań, które z czasem stawały się coraz częstsze.

Marcin M. był wielce uczynny i często pomagał Renacie W. w codziennych obowiązkach. Musiał być przekonywujący, bowiem kobieta zaczęła mu się zwierzać ze swoich problemów życiowych i zdrowotnych. Na tym się nie skończyło, bowiem kobieta nieopatrznie zwierzyła się swemu przyjacielowi, że odłożyła większą kwotę pieniędzy na utrzymanie siebie i swego dziecka. Renata W. prowadziła działalność gospodarczą, która jednak - według prokuratury - przestała przynosić spodziewane zyski. Wykorzystał to Marcin M., który zaproponował przyjaciółce wspólny biznes: sprowadzanie papierosów z zagranicy oraz zakup maszyn do ich produkcji. Ustalono, że on na siebie zarejestruje działalność gospodarczą, zaś zyskami się podzielą.

Wkrótce Marcin M. zasygnalizował, że potrzebuje 90 tys. zł. Renata W. zgodziła się pożyczyć taką kwotę, ale tylko na podstawie pisemnej umowy.

CZYTAJ TEŻ: Oszust matrymonialny wyłudził od łodzianki 700 tys. zł. Kochał i wyłudzał jak serialowy Tulipan

Doszli do porozumienia i 9 czerwca 2015 roku umowa został podpisana. Kobieta przekazała pieniądze w gotówce przyjacielowi, a ten zobowiązał się je zwrócić do 10 grudnia 2015 roku.

Po pożyczce oskarżony nadal zapewniał Renatę W. o swych znakomitych kontaktach biznesowych i ambitnych planach działalności gospodarczej. Wydaje się, że słowa te to typowe pisanie palcem na wodzie, bowiem minęło kilka miesięcy i Marcin M. poprosił przyjaciółkę o kolejną pożyczkę - tym razem 240 tys. zł. Pieniądze miały być przeznaczone na zakup maszyn do produkcji papierosów i na inwestycje lokalowe. W umowie zawartej 1 października 2015 roku ustalono, że pożyczka zostanie zwrócona w ostatni dzień grudnia 2015 roku.

Niestety, na tym się nie skończyło, ponieważ 13 listopada 2015 roku Renata W. zgodziła się pożyczyć na wspólny biznes 268 tys. zł, które miały być oddane do końca tamtego roku. Aż trudno uwierzyć, ale wkrótce „biznesmen” wystąpił o kolejną pożyczkę - 40 tys. zł. Tym razem pieniędzy nie dostał do ręki, lecz zostały mu przesłane na konto bankowe.

Mijały miesiące, a oskarżony jak nie oddawał pieniędzy, tak nie oddawał. Mocno już zniecierpliwiona Renata W. poprosiła przyjaciela, aby wreszcie pokazał jej zakupione maszyny, o których tyle wspominał. W odpowiedzi 45-latek zaczął ją zwodzić, udzielać wymijających wypowiedzi i w efekcie nigdy maszyn nie ujrzała. Gdy minął ostateczny termin spłaty wszystkich pożyczek, kobieta zaalarmowała policję.

CZYTAJ WIĘCEJ NA PLUS.DZIENNIKLODZKI.PL: Pokochał, ale jej pieniądze

ZOBACZ | Wydarzenia minionego tygodnia w Łódzkiem