XXVII MFSPIN w Łodzi: Od afirmacji życia po smutną diagnozę kondycji człowieka

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
"3Siostry"
"3Siostry" Maciej Zakrzewski
Udostępnij:
Zakończył się XXVII Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych, organizowany przez Teatr Powszechny w Łodzi. Teatromani niech się jednak zbytnio nie martwią - już za kilka miesięcy planowana jest kolejna odsłona przedsięwzięcia.

Łódzki festiwal tradycyjnie zamknęło podsumowanie plebiscytu publiczności. Tytuł Najlepszego Spektaklu przyznano przedstawieniu „3Siostry” w reżyserii Luka Percevala - koprodukcji TR Warszawa oraz Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie.

Tytuł Najlepszej Aktorki widzowie przyznali Oksanie Czerkaszynie za role w spektaklach: „3Siostry” oraz „Jądro ciemności” w reżyserii Pawła Łysaka (Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie), Najlepszym Aktorem zaś uznano Mariusza Ostrowskiego za rolę w spektaklu „Chciałem być” w reżyserii Michała Siegoczyńskiego z Teatru Powszechnego w Łodzi. Należy zaznaczyć, iż znakomite spektakle „Odyseja. Historia dla Hollywoodu” w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego z Nowego Teatru w Warszawie oraz „Aleja zasłużonych” w reżyserii Krystyny Jandy z warszawskiego Teatru Polonia były pokazami mistrzowskimi i nie brały udziału w plebiscycie publiczności.

Decyzja widzów biorących udział w festiwalowym głosowaniu to werdykt, pod którym z przekonaniem się podpisuję. „3Siostry” w reżyserii Luka Percevala to bowiem spektakl wybitny, teatralnie zachwycający, przejmujący do jądra komórek, stawiający boleśnie dotkliwą diagnozę kondycji człowieka, a może raczej jego niemożności samodzielnego wzniesienia się ponad własną miałkość. Luk Perceval „odpuszcza” sobie czechowowski czarny humor, śmiech nad przepaścią, czy nawet melancholijne czepianie się życia bohaterów dramatopisarza, poprzez pielęgnowane przez nich rytuały.

Flamandzki twórca pokazuje rzeczywistość rozkładu, człowieka złamanego uświadomioną sobie bezcelowością egzystencji, życie zdruzgotane fatalizmem umierania. Postacie czekające na mające nadejść lepsze życie, bo nie potrafiące pocieszyć się istnieniem, które mają. Artysta przygotował spektakl przepełniony smutkiem przemijania, depresyjnym poddaniem się nieuchronności odchodzenia, podkreśleniem nonsensowności wszelkich sporów, które toczymy przed zejściem w nagości ze sceny. Są w tym teatr śmierci Tadeusza Kantora i determinizm przypadku Krzysztofa Kieślowskiego. Wyszeptane bez kropli nadziei w kolosalnie zawłaszczającej scenografii (Philip Bussmann). I przy udziale wspaniałych w tym spektaklu aktorów, którym reżyser pozwolił zapomnieć, że są aktorami i mają grać, na rzecz emocjonalnego bycia z widzem, dzielenia się z nim doświadczeniem, współodczuwaniem grozy trwania, gdy zostaje nam odebrana bezmyślna, łatwa przyszłość. Gdy jesteśmy w miejscu, w którym jeszcze ulegamy złudzeniu, iż naprawdę mieliśmy coś, co miała nam ująć pandemia.

Na drugim biegunie umiejscawia się spektakl gospodarzy - „Chciałem być” do tekstu i w reżyserii Michała Siegoczyńskiego, z imponującą kreacją Mariusza Ostrowskiego. Stawiający ważne pytania o konflikt obrazu gwiazdy pop-kultury z realnością, ale przecież też afirmujący życie, z jego wzlotami i upadkami, uniesieniami i rozczarowaniami. Ciekawą grą z aktorstwem i publicznością w pandemicznych okolicznościach okazał się „Pacjent 0” Wojciecha Ziemilskiego z Teatru Dramatycznego im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu, uchylający drzwi do rozmowy o wzajemnych relacjach, którą koniecznie musimy podjąć, póki jeszcze choć trochę potrafimy.

Intensywnym, mrocznym, świetnie zagranym i wydobywającym uniwersalizm dzieła Josepha Conrada spektaklem było „Jądro ciemności” Pawła Łysaka z Teatru Powszechnego w Warszawie; energetyczną, głęboko przemyślaną, błyskotliwą opowieścią o przypadkowości (a może nie?) losu stali się „Bieguni” w reżyserii Michała Zadary (koprodukcja Teatru Powszechnego w Warszawie i Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie). Łopatologicznym potraktowaniem tematu odstawał od reszty propozycji spektakl „Klątwa rodziny Kennedych” w reżyserii Wiktora Rubina z Teatru im. S. Żeromskiego w Kielcach, w który „zaplątała” się (może niekoniecznie celowo) przewrotna refleksja odnosząca się do teraźniejszości. Oto bohaterowie tej historii też, na swój sposób, zaufali ówczesnej medycznej wiedzy...

Kolejny festiwal ma się odbyć już w tradycyjnym, marcowym terminie. W łódzkim Teatrze Powszechnym rozpoczęły się próby do „Imagine 2” w reżyserii Krystiana Lupy - koprodukcji „Powszechnego” w Łodzi i Teatru Powszechnego im. Z. Hübnera w Warszawie, której prapremiera zaplanowana jest na inaugurację XXVIII Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych - 4 marca 2022 roku.

Ruszyła budowa bariery na granicy polsko-białoruskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie