Zaczyna się walka o władzę w polskiej piłce. Wojciechowski atakuje Bońka!

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Zbigniew Boniek
Zbigniew Boniek Anna Kurkiewicz/ Polskapresse
Udostępnij:
Wybory prezesa PZPN odbędą się 28 października. W szranki staną broniący swojej posady Zbigniew Boniek i niespodziewany pretendent Józef Wojciechowski. Ten drugi rozpoczął właśnie ofensywę przysyłając list otwarty tłumaczący dlaczego podjął decyzję o kandydowaniu i wyliczający słabe strony obecnego szefa związku. Poniżej publikujemy całość - bardzo długiego - pisma Wojciechowskiego:

"Doskonale zdaję sobie sprawę, w jakiej kondycji jest dziś polska piłka. Widzę jak wiele radości przynosi kibicom polska reprezentacja i wiem, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie skarb polskiej piłki, jakim jest trener Adam Nawałka. Gratuluje Zbigniewowi Bońkowi trafnej decyzji o wyborze selekcjonera. Przykre jest jednak to, że Prezes PZPN wykorzystuje sukcesy reprezentacji Polski do tego, żeby przykryć prawdziwe problemy polskiej piłki. Wydając miliony złotych na marketing i PR udaje mu się je ukryć i tuszować. Ale środowisko piłkarskie i wielu kibiców zdaje sobie sprawę, że nawet, jeśli nasz wspólny piłkarski dom jest świeżo pomalowany i z zewnątrz wygląda elegancko, to jego fundamenty są w opłakanym stanie. Właśnie dlatego zdecydowałem się kandydować. Jako kibic piłkarski, ale także ojciec dwóch chłopaków, którzy marzą o tym, żeby kiedyś zawodowo grać w piłkę. Chciałbym zostawić coś po sobie w obszarze sportu, także dlatego, że widzę, iż moi synowie złapali bakcyla i zakochali się w piłce nożnej tak jak ja. Nie mogę jednak spokojnie patrzeć na to, jak w czasie kiedy Zbigniew Boniek grzeje się w świetle sukcesów reprezentacji, upadają kolejne polskie kluby.

Wiem, że kibice, dziennikarze i miłośnicy polskiej piłki boją się zmian. Ten strach jest wynikiem troski o to, co udało się w ostatnich latach zbudować wokół reprezentacji Polski. Ale jako doświadczony biznesmen wiem, że strach jest złym doradcą i nie wolno się zatrzymać tylko dlatego, że boimy się stracić to, co już osiągnęliśmy. Tym bardziej, że przed nami jeszcze bardzo daleka droga.

Polska piłka potrzebuje dziś wytężonej pracy w kilku obszarach, które są całkowicie zaniedbane.

Wielką bolączką jest kondycja finansowa polskich klubów, zwłaszcza 1 ligi. W czasie, gdy Zbigniew Boniek zgromadził na koncie PZPN 160 milionów złotych, w ogromne kłopoty finansowe popadło 15 klubów z 3 najwyższych klas rozgrywkowych, a wśród nich takie legendy jak ŁKS, Zawisza Bydgoszcz, Polonia Bytom, Warta Poznań, Resovia Rzeszów, Unia Tarnów czy bliski sercu Zbigniewa Bońka klub - Widzew Łódź i mojemu - Polonia Warszawa. Symbolem upadku polskiej piłki klubowej jest sprawa Dolcanu Ząbki, który zwrócił się do PZPN z prośbą o pożyczkę na dokończenie sezonu. Podobno chodziło o 300 tys. zł. To tyle ile PZPN wydaje na monitoring mediów w PZPN. Zasłużone polskie kluby z wieloletnią tradycją borykają się z problemami, a PZPN odwrócił się do nich plecami. A to przecież w takich klubach rodzą się późniejsze gwiazdy reprezentacji, w blasku których Prezes PZPN tak lubi się ogrzewać.

Musimy zbudować odważny program wsparcia dla klubów. Już niedługo przedstawię swój komitet poparcia oraz szczegółowy program działania, ale już dziś chcę zapowiedzieć, że w ciągu mojej kadencji PZPN zainwestuje co najmniej 500 milionów złotych w polską piłkę. Będą to środki własne PZPN, które Zbigniew Boniek "trzyma" na koncie na 2 % rocznie, ale także środki z obligacji, UEFA i Ministerstwa Sportu i Turystyki. A jeśli trzeba będzie, zainwestuję również swoje prywatne pieniądze, bo uważam, że polska piłka potrzebuje dziś odważnych działań i dużego zastrzyku środków, przede wszystkim na infrastrukturę treningową oraz akademie szkolące młodych adeptów piłki. Zrobię to, bo potrafię budować i finansować inwestycje na dużą skalę.

Szukając setek milionów leżących "na wyciągnięcie ręki", nie można nie wspomnieć o wstydliwym fakcie, iż twarz Prezesa Zbigniewa Bońka widnieje na reklamach bukmacherów łamiących prawo. W ten sposób Prezes PZPN naraża na szwank reputację całej federacji, ściągając na siebie zarzut, że jest twarzą "szarej strefy" i podejrzenie, że nie robi tego bezinteresownie. Dodatkowo wspiera nielegalną bukmacherkę, których działalność nie tylko pozbawia ogromnych pieniędzy polskich podatników, ale także dziesiątek, a zapewne setek milionów, które powinny być zainwestowane w polski sport, w tym kluby piłkarskie.

Jestem gotowy drugi już raz zainwestować własny majątek w rozwój polskiej piłki, bo kocham ten sport i zależy mi na jego rozwoju. Projekt Polonii Warszawa zakończył się inaczej niż sobie wymarzyłem, choć włożyłem w niego całe serce i doświadczenie. Za mojej kadencji Polonia Warszawa grała w europejskich pucharach, ostatni sezon pod moją opieką zakończyła na 6 miejscu w tabeli, do dziś 17 byłych zawodników gra na murawach Ekstraklasy i innych zagranicznych lig, w tym 4 reprezentantów Polski - Tomasz Jodłowiec, Paweł Wszołek, Artur Sobiech i Łukasz Teodorczyk. Niestety, ze względu na największy od lat kryzys finansowy, który przełożył się także na branżę nieruchomości, z żalem zmuszony byłem wycofać się z tego projektu. Nie otrzymałem także odpowiedniego wsparcia od władz Warszawy. Warto jednak skonfrontować moje dokonania w Polonii z losem Widzewa Łódź. W czasach, gdy Zbigniew Boniek zarządzał Widzewem dochodziło w nim do działań korupcyjnych na szeroką skale. Konsekwencje, w postaci karnej degradacji, klub poniósł już za czasów nowego właściciela, który odziedziczył po obecnym Prezesie PZPN tylko kłopoty. Klub upadł i Zbigniew Boniek również mocno przyczynił się do tego upadku.

Z projektu odbudowy Polonii Warszawa wyciągnąłem lekcje i dziś chciałbym wykorzystać tę wiedzę starając się o funkcję szefa polskiej piłki.

Ogromnym, nierozwiązanym wciąż problemem polskiej piłki jest kwestia incydentów na stadionach. Zbigniew Boniek zostawił polskie kluby całkowicie same z tym problemem. Mało tego, oficjalnie przyznawał kibicom prawo używania rac na stadionach, a karanie za ich używanie nazywał "chorym". Tajemnicą poliszynela jest fakt, że na finał Pucharu Polski race na stadion wjechały akredytowanym samochodem PZPN. Jak wyglądała "oprawa" tego meczu chyba nie musze przypominać. Zbigniew Boniek umywa ręce i nie daje klubom żadnych instrumentów do rozwiązania tego problemu, mimo, iż sam często mówi, że dopóki kluby nie poradzą sobie z tą kwestią, sponsorzy będą się trzymać z daleka od polskiej piłki. Panie Prezesie - to Pan jest szefem polskiej piłki. Problemy klubów to Pan

Wideo

Materiał oryginalny: Zaczyna się walka o władzę w polskiej piłce. Wojciechowski atakuje Bońka! - Dziennik Zachodni

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
[email protected]
Oferujemy pływającą program kredytów na poziomie 2%. Pożyczki w zakresie od 2000 pl 50.000.000,00 pl. Z lub bez zabezpieczenia. Więcej informacji udziela: ([email protected])
m
mx

Boniek zgromadził kasę to znaleźli się amatorzy kwaśnych jabłek.A ten trener trampkarzy, Majdan chciałby trochę zaistnieć.Miejmy nadzieję,że nikt się na to nie da nabrać.

u
usa
potrzebujesz prawdziwego pożyczki w celach zarobkowych lub zapłacić swój dług kontaktu Mr Wilson Kellie teraz prawdziwych kredytów poprzez email: [email protected]
z
zgred

a kto jego szefem sztabu wyborczego ???, no kto ???

l
lolo

wojciechowski i wszystko jasne - niech ten dupek goni sie imbecyl juz jeden klub w ekstraklapie znieszczyl !!!!

A
Admin
Boniek out!
c
chytra baba
Resovia Rzeszów legenda???o Jezusie Nazareński a co to za klub bo nie kojarze kopaczy?
k
kropka
Wojciechowski NIE ! wole Bońka
Dodaj ogłoszenie