1/10
Anię widziano w okolicach łódzkiego Centralu
fot. archiwum Dziennika Łódzkiego

Anię widziano w okolicach łódzkiego Centralu

2/10
Dziś Ania miałaby ponad 40 lat. Może byłaby lekarzem, może...

Dziś Ania miałaby ponad 40 lat. Może byłaby lekarzem, może ekonomistką, a może została by znaną tancerką, piosenkarką albo modelką? Na to pytanie nie nikt nie odpowie. Patrycja Wójtowicz jest rówieśniczką Ani. Choć nigdy nie poznała jej osobiście, to wspomnienie tej nieznajomej dziewczynki towarzyszyło jej przez lata. Z wypiekami na twarzy oglądała programy telewizyjne o zaginięciu Ani.

- Sprawa ta bardzo mnie poruszyła - mówi dziś Patrycja. - Przecież mnie mogło spotkać to samo. Pamiętam, że po telewizyjnych komunikatach mama bała się wypuszczać mnie z domu. Ania stała mi się jakoś bliska. Zastanawiałam się co mogło się z nią stać. Była taka ładna, zdolna. Nawet niedawno mi się ta sprawa się przypomniała. Zastanawiałam się, czy coś się wyjaśniło, bo jak kiedyś było o tym głośno, to potem wszystko umilkło. Nikt o tym zaginięciu już nie wspominał...

3/10
- Mieszkaliśmy blisko, w zasadzie po przeciwnej stronie...
fot. archiwum Dziennika Łódzkiego

Anię widziano w okolicach łódzkiego Centralu

- Mieszkaliśmy blisko, w zasadzie po przeciwnej stronie ulicy - dodaje Krzysiek.

Pani Zofia była wychowawczynią Ani. Od pierwszej klasy. Może o niej powiedzieć jedno: była wspaniałą dziewczyną.

- Zresztą cała klasa była bardzo fajna, bardzo mile ją wspominam - mówiła nam pani Zofia. - Prowadziłam ją od pierwszej do ósmej klasy.

16 września rodzice kupili Ani espadryle - białe, płócienne buty ze zrobioną ze sznurka podeszwą. Wtedy było to marzenie każdej dziewczynki. Ania założyła na nogi espadryle i ok. godz. 13 wyszła z domu. Miała iść do apteki po krople do oczu, robione na zamówienie. Po drodze miała jeszcze kupić kiszoną kapustę. Do apteki, która znajdowała się w budynku nie istniejącego już domu handlowego Juventus nie miała daleko. Mieszkała przy al. Kościuszki. Wystarczyło przejść na drugą stronę ulicy. Potem dziewczyna miała pójść na małe targowisko znajdujące się koło Domu Handlowego „Central”. I tam w jednym z warzywniaków kupić kapustę. Potem miała wrócić do domu.

4/10
Powróćmy do wydarzeń sprzed ponad 30 lat. Była sobota, 16...
fot. archiwum Dziennika Łódzkiego

Niewyjaśniona sprawa zaginięcia dziewczynki w Łodzi

Powróćmy do wydarzeń sprzed ponad 30 lat. Była sobota, 16 września 1989 r. Niedawno rozpoczął się kolejny rok szkolny. Ania, tak jak wielu jej kolegów i koleżanek wróciła z wakacji. Rozpoczęła naukę w piątej klasie Szkoły Podstawowej nr 150 przy ul. Żwirki w Łodzi. Dziś ta podstawówka nie istnieje, w jej miejscu znajduje się Gimnazjum nr 25. Krzysiek chodził z Anią do klasy. Choć minęło tyle lat, to bardzo dobrze ją pamięta.

- Bo była fajną koleżanką - opowiadał nam Krzysiek. - Miła, nie wywyższała się. Choć bardzo dobrze się uczyła, to nie był żaden typ prymuski. Zawsze wszystkim chętnie pomagała.

Krzysiek zapamiętał, że Ania siedziała w ławce z Hanią. Już dziś nie przypomni sobie czy w środkowy rzędzie, czy przy ścianie. Był też chyba raz u niej w domu.

Ale Ania do domu już nie wróciła. Kiedy nie pojawiła się z nim po kilkudziesięciu minutach zaniepokojeni rodzice zaczęli jej szukać.

W programie Michała Fajbusiewicza "997" próbowano zrekonstruować drogę Ani w dniu zaginięcia




...

Polecamy

Polki liczą się w walce o ćwierćfinał MŚ. Jak wygląda sytuacja w tabeli?

Polki liczą się w walce o ćwierćfinał MŚ. Jak wygląda sytuacja w tabeli?

Mistrzostwa Świata w judo. Biało-czerwoni poznali rywali

Mistrzostwa Świata w judo. Biało-czerwoni poznali rywali

Mistrzostwa Świata siatkarek. Turcja - Kanada 3:0

Mistrzostwa Świata siatkarek. Turcja - Kanada 3:0

Zobacz również

Horoskop dzienny na wtorek. Sprawdź!

Horoskop dzienny na wtorek. Sprawdź!

Te osoby będą musiały wymienić swoje prawo jazdy. Nowe przepisy będą nieubłagane

Te osoby będą musiały wymienić swoje prawo jazdy. Nowe przepisy będą nieubłagane

Dodaj ogłoszenie