Zdaniem piłkarza Wielkiego Widzewa: Jednak Lech Poznań to nie Widzew Łódź

Dariusz Kuczmera
Dariusz Kuczmera
W czerwonych koszulkach: Robert Prochownik, Henrik Ojamaa, Bartłomiej Poczobut
W czerwonych koszulkach: Robert Prochownik, Henrik Ojamaa, Bartłomiej Poczobut Fot. Krzysztof Szymczak
Piłka nożna. Napisałem przed meczem Lecha z Benfiką, że poznańska lokomotywa przypomina Widzew z dawnych lat. Zespół z charakterem, któremu kibicowała cała Polska.

Nie cieszmy się z porażek

Swojego zdania nie zmieniam, ale trochę tonuję nastroje. Na ważną rzecz zwrócił mi bowiem uwagę Krzysztof Kamiński, piłkarz Wielkiego Widzewa, który jak równy z równym grał ze słynnym Michelem Platinim z Juventusu. – Nie cieszmy się z porażek – powiedział popularny „Kamyk”. – Odnoszę wrażenie, że tak jest po meczu Lecha z Benfiką. Owszem, było to wyrównane spotkanie, ale zabrakło tego, co stało się udziałem dawnej drużyny Widzewa w meczach z wielkimi przeciwnikami – zwycięstwa. Nie może być przyzwolenia na porażki, byleby każdy z zawodników dał z siebie wszystko. To dopiero połowa sukcesu, trzeba jeszcze dać więcej z wątroby, aby pokonać słynnego rywala.

Trudno się akurat nie zgodzić z Krzysztofem Kamińskim, który z niejednego pieca piłkarskiego jadł chleb. Może dlatego Lech jeszcze nie dorównuje wielkiemu Widzewowi, bo młodzi piłkarze cieszą się, że wypadli nieźle. Brakuje jednak wyniku, ale to sprawa dla nich drugorzędna. Tak nie zbuduje się wielkiej drużyny.

Można natomiast być pod wielkim wrażeniem, że w Lechu gra tylu młodych, dobrze zapowiadających się piłkarzy: Moder, Kamiński, Skóraś, Marchiwński, Puchacz – to talenty z Lecha. Dlaczego takich nie ma w Widzewie?

Czyżby szwankowała praca w Akademii Widzewa?

Czemu młodzi nie dostają szansy w pierwszej drużynie? Idealnym kandydatem do występu przeciwko Górnikowi w Łęcznej (wobec braku Marcina Robaka i Karola Czubaka), był Robert Prochownik. Dlaczego nie dostał szansy? Czy Enkeleid Dobi pogniewał się za coś na młodego piłkarza, jak wcześniej na Konrada Gutowskiego?
Trener tłumaczył, że Robert Prochownik jeszcze nie zdobył odpowiedniego doświadczenia. A gdzie ma je zdobyć. Przecież nie dostaje szans od szkoleniowca. Robert Prochownik ma 18 lat i 6 miesięcy, Jakub Kamiński z Lecha jest młodszy o dwa miesiące.
Nigdy nie przekonamy się, jak wypadłby w Łęcznej Robert Prochownik, zdobywca kilkunastu goli w drużynie UKS SMS Łódź, w której młody piłkarz wypłynął na szerokie wody. Początki często bywają trudne.
Nie zapomnę, jak w meczu na stadionie przy al. Unii debiutował Igor Sypniewski. Po kilkunastu minutach trener Leszek Jezierski zdjął fatalnie grającego młodziana z boiska, a spiker redaktor Andrzej Szymański z „Dziennika Łódzkiego mówił przez głośniki: „Igor nie martw się. Jeszcze będzie lepiej”.
Igor zacisnął zęby, grał lepiej, jako napastnik Panathinaikosu Ateny strzelił gola Arsenalowi. Prochownik jeszcze czeka.
Najważniejsze dziś jest pytanie: Kiedy piłkarze Widzewa wrócą do gry?

Nie żyje Diego Maradona

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
www

"Jednak Lech Poznań to nie Widzew Łódź".Faktycznie,nie przegrał z Eintrachtem 9:0........