„Zimna wojna”: recenzja. Gorąca namiętność „Zimnej wojny”

    „Zimna wojna”: recenzja. Gorąca namiętność „Zimnej wojny”

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    „Zimna wojna”: recenzja. Gorąca namiętność „Zimnej wojny”
    1/22
    przejdź do galerii

    ©Łukasz Bąk / Opus Film

    Napotykając ideał, chętnie wynajdujemy rysy i niedoskonałości, które zawiera. Czasem jednak dobrze jest pozwolić sobie na czystą ekscytację konstatacją, że perfekcja jest możliwa. „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego to właśnie obcowanie z krystalicznym pięknem kina.
    Z filmu na film tworząc coraz mocniejsze w wyrazie dzieła, Paweł Pawlikowski w „Zimnej wojnie” osiąga kwintesencję pozostawienia na ekranie „samego gęstego”, wyłącznie scen potrzebnych, składających się na skrojoną bezbłędnie niczym garnitur Gieves & Hawkes produkcję. W dodatku wszystkie elementy tworzące film, zagrały tutaj z jednolitą mocą, na najwyższym poziomie, dopasowane przez reżysera jak najlepszej jakości klocki.
    Ale punktem wyjścia i podstawową siłą przedsięwzięcia jest mocna, emocjonalna, wspaniale i mądrze opowiedziana historia. Intymna, osobista, a zarazem dostępna dla wszystkich, potrafiąca dotknąć każdej wrażliwości. Porywająca, skromna w formie, ale monumentalna w wymowie pochwała kina narracji, uniwersalnego, nie ulegającego doraźności, zrywającego z ograniczeniami miejsca powstania, nie oceniającego, zainteresowanego człowiekiem nie społeczeństwem, o przemyślanej, wyrafinowanej formie, która jednak nie jest celem samym w sobie, pozwalającego równie znacząco odczuwać, jak zastanawiać się. Kino, po którym przez pewien czas nie chce się oglądać niczego innego. Film odciskający się w pamięci jak najczulsza, pełna wspomnień czarno-biała fotografia.

    Reżyser i współautor scenariusza (obok Janusza Głowackiego) unikając łatwych wzruszeń opowiada o miłości - osiągalnej, istniejącej, lecz niespełnionej - która potyka się o okoliczności, wybory, zakręty historii, uniesienia i rozczarowania, ludzi, którzy w nią ingerują; ale i wszelakiej (nie tylko polskiej) trudności życia gdzie indziej, poza granicami, które z pewnych siebie ludzi czynią zagubionych samotników. W środku zimnej wojny między wschodem a zachodem, polem bitwy jest miłość, łamiąca mężczyznę, uniemożliwiająca poukładanie rzeczywistości kobiecie, a przecież tak upragniona i determinująca ich istnienie. Pawlikowski wielokrotnie ryzykuje, kryjąc bombę namiętności pod pozornym chłodem, prowadząc do finału, który w innym przypadku uznalibyśmy za tyleż wydumany, co trywialny, a tutaj nadzwyczaj logiczny, zamykając losy Zuli i Wiktora przeszywającym, poetyckim zdaniem.

    Z precyzyjną, fanatycznie perfekcyjną reżyserią na sukces pracują przypominający o głębi obrazu i powietrzu w kadrze format 4:3, idealnie kontrastowe, wycyzelowane zdjęcia Łukasza Żala oraz wyśmienicie dobrana, fantastycznie zaaranżowana (Marcin Masecki), genialnie nagrana (co nie jest częste w polskim filmie) muzyka. Muzyka, która jest silnikiem tej produkcji, ubiera w nastroje zmieniające się miejsca akcji, opisuje dojrzewanie bohaterów, niesie emocje dwóch serduszek, czterech oczu, które będą się kochać póki żyją.

    Pracując z takim materiałem i dla takiego reżysera nic dziwnego, że aktorzy grają jakby nic więcej do zagrania im już nie zostało. Zjawiskowa, fenomenalnie ukazująca dorastanie Zuli, przemianę zadziornej dziewczyny w obolałą kobietę Joanna Kulig i zniuansowany Tomasz Kot tworzą wybitne, zapierające dech kreacje. Ale świetni są również Borys Szyc w roli „ludzkiego” aparatczyka, który pokochał sztukę i Agata Kulesza - scena, w której spogląda z pogardą na granego przez Adama Ferencego komunistycznego ministra wywołuje ciarki na plecach i mówi więcej niż hektary dialogów. Wszystko tu zresztą rozgrywa się w drobiazgach - nie trzeba pokazywać bebeszenia bohaterów, by podkreślić okrucieństwo oprawców; wystarczy wspomnieć o palcach, którymi już nigdy nie będzie można grać na fortepianie...

    Życie to nie pasmo zakończeń, nieustannego zamykania rozdziałów, ale często chaotycznie wertowana księga, w której jest miejsce na bolesne rozstania i cudowne powroty. Mocno podszyta smutkiem „Zimna wojna” jest jednocześnie najgorętszą apoteozą tak do cna prawdziwego istnienia.

    Zimna wojna Polska/Wlk. Brytania dramat, reż. Paweł Pawlikowski, wyst. Tomasz Kot, Joanna Kulig, Agata Kulesza, Borys Szyc

    ★★★★★★

    Komentarze (8)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Arcydzieło

    bursztynek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    widziałam wczoraj. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu. Genialna gra aktorska, wspaniałe zdjęcia i muzyka. Piękna historia miłosna w trudnych powojennych czasach. Ciągle myślę o tym filmie....rozwiń całość

    widziałam wczoraj. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu. Genialna gra aktorska, wspaniałe zdjęcia i muzyka. Piękna historia miłosna w trudnych powojennych czasach. Ciągle myślę o tym filmie. Absolutnie polecam.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dwa Serduszka

    Aleksander (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Wspaniały, a muzyka z Dwóch Serduszek zachwycająco smutna. Film ukazał jej piękno. Odsłuchuję, szczególnie w wykonaniu Małgorzaty Ch. z "Mazowsza".

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zimna wojna

    Irena (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Wrócilam z kina. Nie mogę przestać analizować każdej sceny. Film jest doskonały. Chciałabym uwierzyć, że ostatnia scena dała początek nowemu życiu tych dwojga.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    naprawdę warto

    Tancerz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Jestem pod wrażeniem wróciłem z malego kina ze swietnym naglosnieniem, kino iluzja bez reklamy idealnie pasuje do takiego super polskiego filmu -polecam każdemu ten film bo to jest promocja polski...rozwiń całość

    Jestem pod wrażeniem wróciłem z malego kina ze swietnym naglosnieniem, kino iluzja bez reklamy idealnie pasuje do takiego super polskiego filmu -polecam każdemu ten film bo to jest promocja polski nareszcie światowa.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    aaaa, jak promocja polski

    to (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    idę

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To jest kino

    mieszkaniec głębokiej łódzkiej prowincji (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Świetny, genialny w swojej prostocie. Obejrzałem i jestem zachwycony.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wspaniały film

    kris (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Świetny, wzruszający film z piękną muzyką!!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Potwierdzam

    Marta (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Nawet sekunda tego filmu nie była sekundą straconą. Arcydzieło.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo