Zmarł podczas interwencji straży miejskiej. Prokuratura ustali dlaczego

Karolina Wojna
Do kamienicy przy ul. Krzywej straż miejska przyjechała w sprawie wałęsającego się psa Jerzego G., w trakcie interwencji doszło do wypadku mężczyzny
Do kamienicy przy ul. Krzywej straż miejska przyjechała w sprawie wałęsającego się psa Jerzego G., w trakcie interwencji doszło do wypadku mężczyzny Dariusz Śmigielski/archiwum Polskapresse
Udostępnij:
Śledczy badają, jak zmarł Jerzy G. Mężczyzna spadł ze schodów podczas interwencji strażników. Rodzina ma żal o brak informacji

W ocenie biegłych, na podstawie przeprowadzonej sądowo-lekarskiej sekcji zwłok, 64-letni mężczyzna zmarł w wyniku obrażeń czaszkowo-mózgowych i narastającej niewydolności oddechowo-krążeniowej. Ich przyczyną był ewidentnie upadek i uderzenie głową o twardy i płaski przedmiot o stosunkowo dużej powierzchni. Tyle na razie ustaliła Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie, która od ponad miesiąca bada okoliczności śmierci Jerzego G.

Sławomir Mamrot, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie, zaznacza, że jeżeli dwaj strażnicy miejscy, którzy byli świadkami upadku, nie zostali jeszcze przesłuchani, to na pewno zostaną.

Dwaj funkcjonariusze SM, którzy do budynku przy ul. Krzywej przyjechali na interwencję, byli ostatnimi osobami, które widziały Jerzego G. żywego. Rodzina zmarłego, która złożyła doniesienie do prokuratury, nie może wybaczyć braku informacji ze strony straży.

- Nie zdążyliśmy się z nim pożegnać, dwa dni był w szpitalu, nikt nas nie powiadomił - mówi siostra Jerzego G. i z rozgoryczeniem dodaje, że opiece społecznej, już po śmierci brata, wystarczyły dwie godziny, żeby ustalić kontakt do jego rodziny. - On miał rodzinę, a potraktowali go jak menela.

Do zdarzenia doszło 26 kwietnia. Straż przyjechała na interwencję w związku z biegającym bez nadzoru psem Jerzego G. W raporcie straży nie ma ani słowa o tym, że 64-latek spadł ze schodów przy funkcjonariuszach. Jak tłumaczył w pierwszej chwili komendant SM, Jacek Hofman, mężczyzna leżał w stanie upojenia (faktycznie miał 2,6 promila), więc strażnicy wezwali karetkę.
Później, po rozmowie z funkcjonariuszami, tłumaczył, że Jerzy G. spadł, choć go strażnicy podtrzymywali, a potem, że się zsunął ze stopni.

Rodzina zmarłego, która o upadku ze schodów dowiedziała się od sąsiadów, o nic nie oskarża strażników. - Tylko dlaczego jakby to chcieli zamieść pod dywan... - pyta siostra.

CZYTAJ NA PIOTRKOWTRYBUNALSKI.NASZEMIASTO.PL

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pe.en.de
Pieszo i konno. I tym sie chwalą.
Zapominając że straż miejska tym różni się od policji tym, czym stóż prawa od stróża.
Dodaj ogłoszenie