Zmarnujcie wszystko!

    Zmarnujcie wszystko!

    Jerzy Witaszczyk

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z Pabianickiej skręciłem w Sanocką. Szczęście, że jechałem powoli, bo z chodnika tuż przed maskę zjechał mi furgon. Chwilę toczył się ulicą, by znowu wjechać na chodnik. A właściwie, to nie na chodnik, tylko w rozjeżdżone błoto, które kiedyś było trawą oddzielającą jezdnię od chodnika. Wszędzie na byłej trawie stały auta. Z zieleni zachowały się tylko drzewa, bo auta nie potrafią jeszcze na nich parkować.
    Jerzy Witaszczyk

    Jerzy Witaszczyk ©Grzegorz Gałasiński

    Po chwili na sąsiedniej ulicy zauważyłem dwóch strażników miejskich. Skręcą w Sanocką? Ktoś im powiedział o parkujących autach? Nie. Poszli dalej. Może w rejon skrzyżowania Paderewskiego i Ciołkowskiego, pod okrąglak, by sprawdzić, czy znowu nie rozkwita tam handel pudełkowy, popularny w tym rejonie w czasach III RP?

    Kiedyś w Krynicy Morskiej milicjant ukarał mnie mandatem za to, że zaparkowałem w bujnych pokrzywach. Bo to też zieleń.
    Dziś chyba nie ma sensu karanie za rozjeżdżanie trawy. Bo jeśli można bezkarnie wyciąć parę hektarów lasu, jak na Złotnie, to jaki sens ma ochrona kilku źdźbeł marnej zieleniny?

    A lasu na Złotnie mi żal, chociaż kiedyś właśnie tam wojsko wycisnęło ze mnie parę litrów potu.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Błoto w deszcz, klepisko podczas suszy zamiast trawników wzdłuż Sanockiej

    romka791 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 16

    Mieszkam przy Sanockiej i również z żalem patrzę na błotne dziury po trawie na całej długości ulicy. Wielokrotnie prosiłam przechadzających się ulicą strażników o interwencję, lecz oświadczyli, że...rozwiń całość

    Mieszkam przy Sanockiej i również z żalem patrzę na błotne dziury po trawie na całej długości ulicy. Wielokrotnie prosiłam przechadzających się ulicą strażników o interwencję, lecz oświadczyli, że nic nie poradzą, niektórzy polecili napisać podanie, ale do komendanta VIII posterunku. zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo