Zmiany w ZDiT nie zmienią designu W-Z

    Zmiany w ZDiT nie zmienią designu W-Z

    Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Nowy, lepszy ZDiT ma myśleć o drodze w kategoriach designu i przestrzeni publicznej. Tylko jak to się ma do budowy trasy W-Z? - pisze Piotr Brzózka.
    Piotr Brzózka

    Piotr Brzózka ©Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego

    Na wszystko jest czas i miejsce, co nie pierwszy raz uchodzi uwadze rządzących Łodzią. Weźmy przewidywaną rzeź w Zarządzie Dróg i Transportu. Miało być groźnie, a wychodzi jakoś tak... nieadekwatnie.

    Wszystko wskazuje na to, że 1 października polecą głowy wicedyrektorów ZDiT Grzegorza Sójki i Witolda Nykiela. Głowa ich przełożonego Grzegorza Nity ma tymczasowo zostać na swoim miejscu, może dlatego, że to człowiek Radosława Stępnia (a nawet taran Stępnia, bo tak ponoć miał się o nim wyrażać wiceprezydent - w pozytywnym dla Nity kontekście). Nie będzie więc Nita dziewiątym eks-dyrektorem ZDiT w ostatnich pięciu latach. Oczywiście do czasu, bo jak go niedawno przekonywałem, polityka jest tak urządzona, że najpierw daje się twarz (on daje twarz łódzkiej wuzetce"), a potem głowę. Ale może dopiero po wyborach?

    Z dwóch zwolnionych wicedyrektorskich foteli zrobi się jeden stołek, na którym - jak niesie wieść gminna - zasiądzie być może miła pani. Otoczona wianuszkiem młodych i dynamicznych ludzi ma odmieniać oblicze łódzkiego drogownictwa.

    "Świetnie sprawdził się jako menedżer. Stoją przed nim duże wyzwania (...) Ma doświadczenie w zarządzaniu dużym zespołem ludzi". Nie, to nie o nowym superwicedyrektorze. To Arkadiusz Banaszek o Andrzeju Wójciku, ósmym eksdyrektorze, gdy ten odbierał nominację dwa lata temu. To pierwszy z brzegu cytat, na wypadek gdyby ktoś spodziewał się cudów w najbliższym czasie.

    Hanna Zdanowska tłumaczy, że bezpośrednią przyczyną zmian w ZDiT są opóźnienia w przebudowie ul. Kopernika. Sprawa poważna, bo ktoś miał czelność wprowadzić panią prezydent w błąd, przekonując ją, iż inwestycję uda się zgodnie z planem zamknąć we wrześniu. Niestety, pani prezydent, inżynier, która potrafi sobie wiele rzeczy wyobrazić (łącznie z tym, jak będzie wyglądał zaprojektowany przez nią fotel) nie potrafiła sobie wcześniej sama wyobrazić, że nie można skończyć Kopernika do końca września, skoro w połowie miesiąca ulica wyglądała tak, jak wyglądała.

    Kopernika, to powód oficjalny. Choć można też pospekulować, że przy okazji drobna ofiara złożona z wicedyrektorów ma zaspokoić lud przerażony zbliżającą się gehenną związaną z przebudową wuzetki. Zapewnić mu ulotne przeświadczenie, że władza czuwa, że władza krzywdy zrobić nie da, że nie będzie żaden wykonawca wodził władzy za nos. Oczywiście Radosław Stępień zupełnie inaczej definiuje cel zmian. Mają one zapewnić lepszy przepływ informacji w ZDIT i sprawić, że zmieniony zostanie sposób myślenia o drodze. Bo droga ma służyć nie tylko samochodom, czy rowerzystom, należy ją traktować jako przestrzeń publiczną. Prace muszą być prowadzone kompleksowo na etapie projektu, nie może być tak, że ktoś zapomniał o zieleni czy drodze rowerowej. Projekty będzie oceniał nie tylko architekt, ale i specjalista od designu...

    Można podzielać estetyczne ciągoty Stępnia i pewnie w innych okolicznościach należałoby im przyklasnąć w pełnej rozciągłości. Problem w tym, że okoliczności są, jakie są - nadzwyczajne. Za półtora miesiąca miasto wkracza w stan wyjątkowy w związku z inwestycją stulecia. Nie nazywam jej tak bynajmniej ze względu na doniosłość przyszłych skutków, lecz uciążliwości dnia codziennego, które tysiącom łodzian wyjmą dwa lata z życiorysu. Ta perspektywa sprawia, że mało kto ma dziś serce słuchać o nowym wicedyrektorze, który zastąpi dwóch starych, by z młodym i dynamicznym zespołem myśleć o przydrożnej zieleni. Dziś interesuje nas trasa W-Z, chyba najbardziej niechciana społecznie inwestycja, jaką można sobie wyobrazić, którą nieliczna, acz silna grupa usiłuje uszczęśliwić milczącą wielkość. I a propos - abstrahując już od skutków komunikacyjnych - ciekawe, co naprawdę myśli prezydent Stępień o budowie betonowej waginy przecinającej miasto na pół. To w kontekście całościowego myślenia o drodze, jako elemencie przestrzeni publicznej. A tak, słyszałem, że nagą waginę designerzy zieleni przykryją gąszczem winobluszczu...

    Piotr Brzózka

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo