Zmieniła się świadomość społeczna. Korzyści z fotowoltaiki są dziś dla klientów oczywiste

Andrzej Gębarowski
Andrzej Gębarowski
Lech Szafran: Co roku notujemy znaczny wzrost liczby wykonanych instalacji. Robimy też instalacje coraz większych mocy.  Nie boimy się wyzwań, bo mamy duże doświadczenie, nie tylko w zakresie montażu, ale także projektowania instalacji i ich dofinansowania
Lech Szafran: Co roku notujemy znaczny wzrost liczby wykonanych instalacji. Robimy też instalacje coraz większych mocy. Nie boimy się wyzwań, bo mamy duże doświadczenie, nie tylko w zakresie montażu, ale także projektowania instalacji i ich dofinansowania
Rozmowa z Lechem Szafranem, prezesem firmy 3energy, o dynamicznym rozwoju fotowoltaiki w Polsce

Zajmuje się Pan fotowoltaiką od kilkunastu lat. To dużo jak na stosunkowo młodą, choć dynamiczną branżę. Zaczynał Pan w czasach, gdy panele były nieufnie przyjmowaną nowością...

Rzeczywiście, zacząłem działalność w 2004 roku, rejestrując jednoosobową spółkę, która istnieje pod nazwą eko-energy i zajmuje się małymi instalacjami. W 2019 roku, otworzyłem spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, specjalizującą się w dużych projektach. W sumie zarządzam więc dwoma podmiotami zajmującymi się fotowoltaiką. Początkowo, jako absolwent automatyki na wydziale elektrycznym Politechniki Łódzkiej, zajmowałem się jednak raczej automatyką, inteligentnymi budynkami, zaś instalacje fotowoltaiczne pochłonęły mnie dopiero po 2010 roku. Ale i tak był to dość wczesny okres rozwoju tej branży. Instalacje były skromne, zamówienia porozrzucane po całym kraju, w Łódzkiem było ich niewiele. Pamiętam jedno: firma „Grot” w Starowej Górze, gdzie powstała instalacja 100kWp.

Na obecne standardy 100 kilowatów z fotowoltaiki to mało czy dużo?

Jak na firmę to mało, bo przez ten czas rynek bardzo się rozwinął, także pod względem technologicznym. Wyraźny skok nastąpił w ostatnich latach, po nowelizacji ustawy o OZE. Nastąpił wręcz boom na instalacje fotowoltaiczne. Z jednej strony przekonały się do nich osoby prywatne, bo wcześniej były to osoby zamożne, bardziej skłonne do ryzykownych decyzji. Dziś są to już właściwie wszyscy, zachęceni programami dofinansowania, takimi jak Mój Prąd, a wcześniej Prosument. Z drugiej strony jest duże zainteresowanie ze strony firm. Świadomość społeczna zmieniła się już na tyle, że korzyści z fotowoltaiki stały się oczywiste.

Czy starzy klienci wracają po czasie z nowymi zamówieniami?

Tak, w dwojaki sposób - aby zwiększyć moc instalacji lub założyć nową na ich firmie. Wracają, bo mają sprawdzonego wykonawcę. Wraz z rozwojem branży rośnie też świadomość klientów, którzy fotowoltaikę wykorzystują do ogrzewania wody, a nawet całego domu. Coraz częściej pytają o akumulatory i możliwość korzystania z auta na prąd.

Czy postęp ilościowy zamówień idzie w parze z rozwojem technologicznym?

Oczywiście, dotyczy to zwłaszcza paneli fotowoltaicznych, które zazwyczaj widzimy na dachach budynków. Dekadę temu powszechne były panele o mocy około 200 wat, pięć lat temu - 250 wat, zaś obecnie ich moc wynosi 370, a nawet 400 wat. Mówimy rzecz jasna o panelach o porównywalnej powierzchni. Klienci mogą co prawda natknąć się na panele o mocy 500 czy 550 wat, ale są to panele o większej od standardowej powierzchni. Powierzchnia standardowa wynosi 1 x 1,7 metra, zaś niektóre panele o większej mocy mają powierzchnię 1,1 x 2,3 metra.

Rozumiem, że wzrost liczby zamówień przekłada się na rozwój firmy?

Co roku notujemy znaczny wzrost liczby wykonanych instalacji. Robimy też instalacje coraz większych mocy. Nie boimy się wyzwań, bo mamy duże doświadczenie, nie tylko w zakresie montażu, ale także projektowania instalacji i ich dofinansowania. Pamiętajmy bowiem, że często nieodłączną częścią zamówienia jest jego finansowanie; jesteśmy w stanie doradzić i pomóc klientowi także i w tej sferze. Pomaga nam dobra opinia o firmie. Jesteśmy znani z tego, że jak się już czegoś podejmiemy, robimy to do końca i robimy dobrze, zapewniając potem właściwy serwis.

A co z konkurencją innych firm?

Obecnie liczba firm zajmujących się w Polsce fotowoltaiką liczona jest w tysiącach. Jest jednak duża zmienność - wiele firm powstaje, ale i wiele się zamyka. Tak było po ogłoszeniu programu Mój Prąd, ale i po jego zakończeniu pod koniec roku, kiedy to wiele firm zniknęło z rynku. Takie zmiany psują branżę i mogą stanowić pułapkę dla klienta, który zamawiając usługę w „chwilowej” firmie naraża się na ryzyko utraty gwarancji i braku serwisu.

Co przeszkadza w rozwoju fotowoltaiki, na co narzekają przedsiębiorcy z branży?

Największą przeszkodą wydaje się nieprzewidywalność prawa. Weźmy za przykład wspomniany tutaj program Mój Prąd: wkrótce ma zostać uruchomiona nowa edycja tego programu, a wciąż nie wiadomo, co i w jakiej wysokości będzie dofinansowane.

Działacie głównie w regionie łódzkim. Czym możecie się pochwalić?

Tak, głównie interesuje nas rynek łódzki. Jedną z ciekawszych inwestycji była instalacja na Łódzkiej Szkole Filmowej. Mamy też duże realizacje na CH Retkinia oraz na Giełdzie Ogrodniczej, nie wspomnę już o farmie na Stokach.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie