ZMIENILI PLANY PRODUKCYJNE, by wytwarzać płyn ochronny I WŁĄCZYLI SIĘ W WALKĘ Z KORONAWIRUSEM

Artykuł sponsorowany
Elanda Pharma Sp. z o.o., firma z Rozprzy koło Piotrkowa, która jest polskim producentem produktów leczniczych, suplementów diety, wyrobów medycznych, z dnia na dzień ograniczyła tę działalność i przestawiła się na wytwarzanie jednego z najbardziej poszukiwanych obecnie produktów na rynku - płynu ochronnego o właściwościach antybakteryjnych. Dziś wszyscy pracują tu nad nim w pocie czoła po 12 godzin na dobę.

A właściwie nie wszyscy, bo większość 33-osobowej załogi prezes spółki Magdalena Wiśniewska wysłała do domów, żeby nie doszło do zakażeń. Na placu boju zostało tylko kilka osób z kadry zarządzającej, parę osób z pionu jakości plus magazynier i portierzy ochraniający zakład dzień i noc w maskach i kombinezonach.

Tak działa dziś Elanda Pharma Spółka z o.o. w Rozprzy przy ul. Sportowej, która do tematu walki z epidemią koronawirusa podeszła już nie tylko biznesowo, ale wręcz misyjnie.

Pani Patrycja, dyrektor pionu jakości, osobiście rozlewa płyn do butelek, pani Magdalena, prezes zarządu, nakleja etykiety. Osoba wykwalifikowana Kamila i specjalistka ds. zapewnienia jakości Agnieszka finalnie zakręcają butelki. Pan Filip, kierownik produkcji dostarcza butelki do rozlewu i pakuje towar w kartony zbiorcze. Małgosia wydaje towar z magazynu i pani Ania, która koordynuje zamówienia i wystawia faktury. Ale zamieniają się też rolami i właściwie każdy robi wszystko, ze sprzątaniem włącznie, bo nikt z zewnątrz nie ma tu wstępu.

- Prawie wszystkich odesłałam do domów, do pracy zdalnej, a zostawiłam na miejscu 7 osób i całą produkcję robimy sami. W obawie przed zakażeniem wprowadziłam taką kwarantannę, że obiady i inne posiłki dostarczane są bezpośrednio do domów, żeby nikt nie musiał nigdzie wychodzić - tłumaczy prezes Elandy Magdalena Wiśniewska.

Wyjątkowa praca w wyjątkowych warunkach ma swą genezę sięgającą raptem 2 tygodni wstecz. Magdalena Wiśniewska z niepokojem śledziła doniesienia o tym, co dzieje się we Włoszech.

- Zastanawiałam się, co my możemy zrobić, żeby nie obudzić się za późno. Ponieważ mamy linię, na której rozlewaliśmy syrop, pomyślałam o wykorzystaniu jej, by robić płyn ochronny o właściwościach antybakteryjnych, którego wszyscy nagle potrzebują - opowiada prezes Elandy.

I tak zespół specjalistów opracował formułę na bazie 70-procentowego alkoholu, dodał olejek szałwiowy, który ma dodatkowe właściwości przeciwbakteryjne i zarejestrował płyn jako produkt kosmetyczny. Przy okazji było mnóstwo problemów, bo na rynku nie ma opakowań, a o surowce też trudno, zwłaszcza że konieczne jest stosowanie aż trzech różnych skażalników alkoholu.

Wobec kłopotów z opakowaniami Elanda wykorzystała własne zapasy szklanych butelek, których dodatkowym atutem jest to, że są ekologiczne. Brakuje również spirytusu, o który trzeba zabiegać każdego dnia, by móc kontynuować produkcję.

Na razie płyn z Rozprzy trafił do Kopalni Węgla Brunatnego (PGE), szpitala, Urzędu Gminy Rozprza oraz hurtowni farmaceutycznych, m. in. na Lubelszczyźnie i na Śląsku. Każda sztuka rozchodzi się w mig. - Przedstawiciele handlowi dosłownie podjeżdżają pod płot, próbując zakontraktować dostawy, ale chcemy w pierwszej kolejności zabezpieczyć nasze samorządy w powiecie, pracujemy cały czas, robimy wszystko, co w naszej mocy - zapewnia Magdalena Wiśniewska.

Niestety, są sygnały, że płyn potrafi w aptece kosztować nawet 30 zł.

- Nie mamy wpływu na marżę pośredników i nie ponosimy odpowiedzialności za ustanowioną cenę detaliczną produktu w aptece - tłumaczy Patrycja Erenc z Elandy.

Dodaj ogłoszenie