Zmotoryzowani Łódź żądają likwidacji ZDiT, ZIM oraz dymisji sekretarza miasta. List otwarty do prezydent Hanny Zdanowskiej

Eryk Kielak
Eryk Kielak
LDZ Zmotoryzowani Łodzianie, w imieniu kierowców zwrócili się do rządzących o uwzględnienie ich komforty przy planowanych inwestycjach, a zwłaszcza zwężaniu dróg.
LDZ Zmotoryzowani Łodzianie, w imieniu kierowców zwrócili się do rządzących o uwzględnienie ich komforty przy planowanych inwestycjach, a zwłaszcza zwężaniu dróg. LDZ Zmotoryzowani Łodzianie
"LDZ Zmotoryzowani Łódź" to grup mieszkańców, która uważa, że decyzje inwestycyjne Łodzi wpływają niekorzystnie na kierowców samochodowych. Ostatnio ich protesty skupiają się przeciwko zwężaniu dróg. Uważają, że takie organy jak Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi oraz Zarząd Inwestycji Miejskich działają na niekorzyść zmotoryzowanych mieszkańców Łodzi. Dlatego w liście otwartym do prezydent Hanny Zdanowskiej wnioskują o likwidację ZDiT, ZIM oraz dymisję sekretarza miasta.

Jak można dowiedzieć się od "zmotoryzowanych" od dawna starają się oni walczyć z nierównościami na łódzkich drogach, a także przeciwstawiać się kolejnym przedsięwzięciom, które prowadzą do zwężania ulic. Jednak to co w ostatnim czasie przelało czarę goryczy to zmiany w projekcie przebudowy Śmigłego-Rydza robione przez Fundację Fenomen.

Dostaliśmy pismo z UMŁ, że nic nie wie o zmianach w samym projekcie i przesyła pismo do ZiM. Czyli dyrektorzy robią sobie sami co chcą, tak urzędnicy sami decydują! Mamy tego dość i obiecujemy przyłączyć się do referendum (dot. odwołania prezydnet Zdanowskiej) , gdy nie zostaniemy wysłuchani - oświadcza organizacja.

O co walczą "zmotoryzowani"?

Mieszkańcy Łodzi są ofiarami szkodliwej polityki władz miasta. Polega ona na utrudnianiu ruchu drogowego i wydłużaniu czasu przejazdu - mówią ostro.

Zwracają uwagę na to, że władze miasta za pośrednictwem ZDiT oraz ZiM zwężają jezdnie na według "zmotoryzowanych" kluczowych ulicach, wprowadzając zakazy wjazdu. Ponadto utrzymują, że system sterowania ruchem za 80 milionów nie działa, bo jest sterowany ręcznie. Punktują również likwidacje miejsc parkingowych.

Żartują, choć stawiają nie mniej poważne zarzuty, że w Łodzi stosuje bogaty "katalog utrudnień dla mieszkańców" – mowa o tzw. „słupkozie” czy wysokich krawężnikach, które utrudniają tworzenie korytarzy życia oraz dojazd pod posesje służbom: medycznym, ratowniczo-gaśniczym oraz policji.

Wszystkie pomysły ZDiT i ZIM w sprawie zwężania jezdni są wdrażane bez przeprowadzenia rzetelnych konsultacji z mieszkańcami oraz Komendą Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi! W ostatnich latach zwężono jezdnie na ulicach: Kopernika, Wschodniej, Sienkiewicza, Rewolucji i wielu innych. Wszystkie te działania zostały podjęte celowo, wbrew mieszkańcom i na ich szkodę - tłumaczą.

Zaznaczają, że skutki takich decyzji widzi się na co dzień – są to m.in. większe korki, a co za tym idzie dłuższy czas powrotu z pracy do domu, do rodzin. Nie trudno nie wziąć pod uwagę faktu, że Łódź kolejny rok z rzędu jest na pierwszym miejscu najbardziej zakorkowanych miast Polski.

Zmotoryzowani żądają głów!

W otwartym liście do prezydent Zdanowskiej pojawia się lista osób, które według "zmotoryzowanych" powinna poddać się do dymisji. Są to:

  • Dyrektora Zarządu Dróg i Transportu - Grzegorza Misiornego,
  • Zastępcy dyrektora ds. Eksploatacji - Marcina Woźniaka,
  • Zastępcy Dyrektora ds. Transportu - Macieja Sobieraja,
  • Zastępcy Dyrektora ds. Inżynierii Ruchu - Tomasza Grzegorczyka
  • Dyrektora Zarządu Inwestycji Miejskich - p Agnieszki Kowalewskiej-Wójcik,
  • p.o. zastępcy Dyrektora ds. Obiektów Budowlanych - Andrzeja Mikołajewskiego.

Nie stronią oni również od poważnych deklaracja. W swoim liście grożą władzą wprost strajkami.

Postulujemy o zmianę polityki władz miasta w stosunku do mieszkańców korzystających z własnych samochodów. My, LDZ Zmotoryzowani Łodzianie czyli oddolne porozumienie mieszkańców wobec braku możliwości rozwiązania problemów miasta czujemy się zmuszeni do bezpośredniej reakcji. Będziemy upominać się o nasze prawa nawołując do: obywatelskiego nieposłuszeństwa, pikiet, protestów, słania petycji, organizowania referendów i innych podobnych działań - zapowiadają.

Poczucie niesprawiedliwości

"Zmotoryzowani" nie gryzą się w język, zarzucają władzy, że urzędnicy miejscy traktują Łódź jak swoją prywatną firmę i robią co chcą, nie licząc się z konsekwencjami, które według ich muszą ponosić mieszkańcy.

Nasze działania będą wymierzone w osoby odpowiedzialne za pogorszenie jakości życia mieszkańców Łodzi. Mamy już dość dyskryminacji mieszkańców ze względu na sposób poruszania się po mieście i dzielenia na złych zmotoryzowanych oraz dobrych rowerzystów i marginalizowanych pieszych. W demokratycznym państwie, każdy wybiera taki sposób na życie jaki mu odpowiada najbardziej, u nas w Łodzi to urzędnicy, jak w czasach PRL-u, chcą za nas wybierać jakimi środkami transportu mamy się poruszać - mówią ostro.

Z informacji jakie udało nam się ustalić, do tej pory władze miasta nie ustosunkowały się do zarzutów zawartych w liście otwartym.

Znamy decyzję w sprawie trzeciej dawki szczepionki.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
janek
Uważam, ze NIK lub inna instytucja kontrolna powinna się przyjrzeć w jaki sposób w Łodzi wyrzuca się w błoto nasze wspólne pieniądze. Na ulicy Piotrkowskiej zamontowano światła przy każdym przystanku tramwajowym. Podziałały one przez pewien czas a teraz są już wyłączone. Ktoś za ten projekt wziął pieniądze, ktoś za ich montaż też wziął pieniądze i okazuje się, że są one niepotrzebne. Podobnie jest ze światłami na Rondzie Lotników Lwowskich. Miały one ułatwiać w bezpieczny sposób opuszczenie ronda przez tramwaje a okazały się jedną wielką zawalidrogą. I znowu ktoś za ten projekt wziął pieniądze, ktoś za ich montaż też wziął pieniądze i okazuje się, że są one niepotrzebne. Innym bulwersującą sprawą jest zapadanie się włazów do kanalizacji zlokalizowanych w jezdniach. Na ulicach o dużym natężeniu ruchu naprawiane są one corocznie. Czy technologia naprawy tych włazów wykonywana przez ZWiK jest prawidłowa? Może warto się jej przyjrzeć. Coroczne naprawianie tych włazów to również wyrzucanie pieniędzy w błoto. Przykładem jest ulica Pabianicka, w starej jezdni włazy są w doskonałym stanie i nie były ani razu naprawiane, zaś w nowowybudowanej kilka lat temu te włazy były naprawiane już kilkakrotnie. Wniosek jest jeden te w starej jezdni budowali porządni fachowcy chyba jeszcze przed II wojną światową a te w nowej paproki ze ZWiKu.
x
xxx
Popieram te działania dążące do odwołania tych osób. Patrząc co się dzieje na drogach do ZDiT nic nie robi aby poprawić bezpieczeństwo, stare nieczytelne znaki drogowe, nieczytelne malunki na jezdniach, dziury w jezdniach (sam zgłaszałem dziurę dopiero po trzecim mailu i po ponad miesiącu ją usunięto). Horror. Myślę, ze tak się dzieje za przyzwoleniem niestety pani Zdanowskiej.
Dodaj ogłoszenie