Znów czegoś zabrakło beniaminkowi. Lech Poznań – ŁKS 2:0

R. Piotrowski
Jose Antonio Ruiz Pirulo [Fot. Grzegorz Gałasiński]
W 18. kolejce ekstraklasy piłkarze ŁKS przegrali w Poznaniu z Lechem 0:2. O zwycięstwie „Kolejorza” zadecydowały dwie indywidualne akcje gospodarzy na prawym skrzydle, a i to, że beniaminek nie potrafił na to odpowiedzieć, bo w ofensywie brakowało przyjezdnym jakości i siły przebicia.

Na początku sierpnia ŁKS przegrał z Lechem, bo chociaż łodzianie zaprezentowali tamtego dnia sporo niezłego futbolu, kluczowe momenty w defensywie, drugiej linii i ataku najzwyczajniej w świecie piłkarze z al. Unii 2 przespali, co Darko Jevtić i spółka potrafili wykorzystać z zimną krwią. W sobotę przy Bułgarskiej było podobnie.

Trener Kazimierz Moskal stwierdził przed spotkaniem, że jeśli jego podopieczni wykażą na boisku w Poznaniu tyle operatywności, ile w wygranym przed tygodniem spotkaniu z Cracovią, ŁKS wcale nie musi zejść z pola bitwy na tarczy. I faktycznie tak było, choć w przeciwieństwie do starcia z krakowianami tym razem beniaminek nie miał tyle szczęścia w defensywie, z kolei z przodu w sobotę nie zaoferował niczego ciekawego.

Po kilku pierwszych minutach sobotniego meczu powiało grozą, bo lechici atakowali nawet rozpoczynających grę od własnej bramki obrońców ŁKS, a że łodzianie tracili przy tym piłkę w środku pola, gospodarze raz po raz przedostawali się w okolice szesnastki przyjezdnych i oddali dwa groźne strzały z dystansu, z którymi jednak poradził sobie skoncentrowany na swojej robocie Arkadiusz Malarz. O dziwo beniaminek wrócił do gry po kilku minutach. W jaki sposób? Wystarczyło postraszyć poznaniaków kilkoma składnie przeprowadzonymi akcjami, a ci natychmiast nabrali respektu do łodzian.

Tego niezłego fragmentu gry w swoim wykonaniu ełkaesiacy o mały włos nie zniweczyli po upływie pierwszego kwadransa, gdy po dośrodkowaniu z prawego skrzydła João Amarala zaspała druga linia łodzian i pozostawiony bez opieki Pedro Tiba huknął z dwunastu metrów. Szczęśliwie dla gości Portugalczyk nie trafił czysto w futbolówkę, więc ta poszybowała wysoko nad poprzeczką. ŁKS odgryzł się w 21. minucie - najpierw piłka krążyła od nogi do nogi łódzkich piłkarzy, a następnie strzałem z dwudziestu metrów czujność Mickeya van der Harta (niepokonanego w lidze dziś już od 429 minut) sprawdził Jose Pirulo. Zadrżały serca kibicom Lecha także chwilę później, gdy przyjezdni sprytnie rozegrali rzut rożny, w piłkę nie trafił Ricardo Guima, a po chwili futbolówka dwukrotnie odbiła się od przedramion dwóch w sumie poznańskich kibiców.

Zdaniem pana Daniela Stefańskiego Lechici nie przekroczyli w tej sytuacji przepisów i pomimo protestów ełkaesiaków nie przerwał gry. Akcja przeniosła się więc na drugą stronę boiska i tutaj w roli głównej wystąpił Arkadiusz Malarz, który efektowną robinsonadą zatrzymał piłkę po strzale Darko Jevticia z okolic narożnika pola karnego.

ŁKS zaczął więc przy Bułgarskiej rozwijać skrzydła i gdyby jeszcze nie popełniał tylu fatalnych błędów przy wyprowadzaniu piłki (w 39. minucie prosta strata Jana Sobocińskiego o mały włos nie kosztowała gości straty gola) jego występ do tego momentu należałoby ocenić więcej niż pozytywnie. Co więcej, na początku drugiej połowy podopieczni trenera Kazimierza Moskala postraszyli poznaniaków kilkoma groźnymi akcjami, a choć żadnej z nich nie zdołali „Rycerze Wiosny” zwieńczyć celnym strzałem, „Kolejorz” nie mógł wskutek tego poświęcić całej uwagi wyłącznie konstruowaniu ataków, bo zawsze a to Daniel Ramirez, a to Ricardo Guima, a to Łukasz Sekulski (prawda, że odcięty od podań) absorbowali uwagę wielkopolskiej defensywy.

I kiedy wydawało się, że ŁKS ma mniej więcej wszystko pod kontrolą, w 59. minucie na indywidualną akcję zdecydował się na prawym skrzydle João Amaral. Portugalczyk związał nogi Ricardo Guimie, a spóźnieni z asekuracją Łukasz Piątek i Adrian Klimczak nie zdołali zblokować strzału, po którym futbolówka prześlizgnęła się jeszcze po rękawicach Arkadiusza Malarza i zatrzepotała w siatce bramki gości.

Co na to beniaminek? Cóż, prawdę mówiąc niewiele. Sprawy w swoje ręce próbowali wziąć Maciej Wolski i Ricardo Guima. Ten pierwszy nieźle spisywał się w środku pola, kilkukrotnie inicjując groźne ataki łodzian, z kolei Portugalczyk próbował je finalizować. Pierwsze uderzenie pomocnika z Półwyspu Iberyjskiego obronił holenderski golkiper Lecha, kolejne poszybowało obok słupka. Po drugiej stronie boiska Arkadiusz Malarz znalazł się w opałach po kąśliwym uderzeniu z dystansu Kamila Jóźwiaka, ale piłkę koniec końców zdołał opanować.

Od tego momentu „Kolejorz” cofnął się na własną połowę, trener Kazimierz Moskal posłał do boju Michała Trąbkę i Jewhena Radionowa, ale ełkaesiakom brakowało jakość w ofensywie, więc Mickey van der Hart był w gruncie rzeczy bezrobotny. W doliczonym czasie gry za sprawą składnej akcji (znów przeprowadzonej prawą stroną boiska) Jakuba Kamińskiego z Darko Jevticiem lechitom udało się rozmontować defensywę ŁKS, a Kamil Jóźwiak odebrał przyjezdnym resztkę nadziei.

„Kolejorz” wygrał trzeci mecz z rzędu. Beniaminek z Łodzi poniósł dwunastą porażkę w sezonie. Przy Bułgarskiej tym drugim przede wszystkim zabrakło jakości w ofensywie. W następnej kolejce ełkaesiacy zmierzą się na wyjeździe z Piastem Gliwice.

Lech Poznań - ŁKS Łódź 2:0 (0:0)
Gole: 1:0 João Amaral (59), 2:0 Kamil Jóźwiak (90+3)
Lech: Mickey van der Hart - Ľubomír Šatka, Tomasze Dejewski, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz, João Amaral (70, Jakub Kamiński), Karlo Muhar, Pedro Tiba (85, Jakub Moder), Tymoteusz Puchacz (65, Kamil Jóźwiak), Darko Jevtić, Christian Gytkjær. Trener: Dariusz Żuraw.
ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Grzesik, Kamil Juraszek, Jan Sobociński, Adrian Klimczak, Maciej Wolski (72, Michał Trąbka), Ricardo Guima, Łukasz Piątek, Daniel Ramirez, Jose Pirulo (85, Adam Ratajczyk), Łukasz Sekulski (75, Jewhen Radionow). Trener: Kazimierz Moskal.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Muhar - Wolski

FLESZ: Nowe dyscypliny na igrzyskach w Tokio

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czytając ten tekst można dojść do wniosku że ŁKS wygrał zlechem a wynik na papierze to pomyłka drukarza lub kiks literata

s
stary ełkaesiak
7 grudnia, 19:51, Łodzianin:

amika vs drwęca 2:0

7 grudnia, 19:51, Łodzianin napisał:

amika vs drwęca 2:0 ??? "Ciekawy" komentarz.

R
Rodowity Łodzianin

Panie Remigiuszu, jest Pan świetnym dziennikarzem. Chciałbym poznać Pana opinie, dlaczego Żenia nie wychodzi w podstawowym składzie. Dla mnie i dla kilku znajomych to jest wręcz sabotaż.

Przy rękach trzeba zamienić kibiców na piłkarzy. Pozdrawiam 😉

⚪🔴⚪ Radionov ⚪🔴⚪Radionov ⚪🔴⚪ Radionov ⚪🔴⚪Radionov ⚪🔴⚪ Radionov ⚪🔴⚪Radionov ⚪🔴⚪ Radionov ⚪🔴⚪Radionov ⚪🔴⚪ Radionov ⚪🔴⚪Radionov ⚪🔴⚪ Radionov ⚪🔴⚪ Radionov

B
BIAŁE BAŁUTY

obrona do wy[wulgaryzm]a

Ł
Łodzianin

amika vs drwęca 2:0

Ł
ŁKS Wstyd

ŁKS Wstyd

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3